Haniebna „szansa na suwerenność” Tuska

Czytając wypowiedź Tuska można odnieść wrażenie, że zdrada narodowa w Polsce sięgnęła zenitu. Jest w dodatku całkowicie bezkarna. Najpierw oficjalne wyrzeczenie się niepodległości przez Sikorskiego jako ministra spraw zagranicznych, a teraz „szansa na suwerenność” Tuska.
W latach komuny PRL cieszył się suwerennością, i to wcale niezłą jak na ówczesny blok sowiecki. Jednoizbowy wówczas Sejm prowadził debaty nad obronnością państwową czy polityka zagraniczną. Oczywiście, musiały one być zgodne z linią Moskwy, ale jednak posiadały jakąś tam, ograniczoną elastyczność. Podobnie było z finansami i skarbowością czy o niebo liberalniejszymi niż na terytorium Związku Sowieckiego sprawami wewnętrznymi.
Po cóż wiec był potrzebny zryw ogólnonarodowy roku 1980 i powstanie „Solidarności” ? Po co były ofiary stanu wojennego i lat po zniesieniu tego stanu ? Po co była walka z komuną ? Po co były mniejsze bądź większe wyroki w więzieniach, internowania, reporesje ? Dla zabawy, przeżycia przygody ?
W świetle zdradzieckiego wyrzeczenia się niepodległości Polski przez Sikorskiego i jego hołdzie lennym Unii Europejskiej czyli IV Rzeszy Niemieckiej, a następnie wypowiedzi Tuska o „szansie na suwerenność” Polski okazuje się, że rządy PO oraz jej satelitów doprowadziły nas do stanu, nieznanego nawet za komuny. Wtedy nie było „szansy na suwerenność” – wtedy ta suwerenność była faktem.
A przecież wszyscy w pamiętnym roku 1980 chcieliśmy niepodległości naszego kraju. Niepodległości, która – jak sama nazwa wskazuje – nie podlega obcym ośrodkom władzy. O tę niepodległość ( a nie nawet suwerenność) przelewali krew nasi dziadowie i ojcowie w wojnach światowych, w łagrach i obozach koncentracyjnych, mordowani w stalinowskich kaźniach, represjonowani za komuny.
Tymczasem nie tylko utraciliśmy suwerenność i mamy dopiero na nią ewentualną „szansę” ale i sama niepodległość jawi się w tym kontekście jako idealistyczny raj, o którym ten czy ów może sobie nierealnie pomarzyć. Czy o to chodziło ?
Roman Skalski

Posted in Polonia Semper Fidelis | Leave a comment

Prywata kluzików a rozum

Kiedy kilka miesięcy temu mass media z Gazetą Wybiórczą na czele grzmiały o podziałach w Prawie i Sprawiedliwości i odejściu z niej działaczy pod przewodnictwem Joanny Kluzik-Rostowskiej wydawało się w pierwszym momencie, że musiało zajść coś naprawdę szczególnego. Burza, jaką stworzyły różne Wybiórcze i inne szmatławce była tak wielka, że nawet w terenie działacze Prawa i Sprawiedliwości byli ogłupieni. Tak było.
Z czasem jednak wszystko wróciło do normy a tzw. klub kluzikowców (nielegalnym w świetle postanowienia sądowego byłoby ich nazwać PJN) zapełnił z rzadka ławy Sejmiku RP pomiędzy PiS a PO. Dla wszystkich myślacych od początku było wiadomo, że cierpiący na spadek cierpliwości wyborców (tych myślących oczywiście) POwcy zorganizowali ów rzekomy „rozłam” a partii, która jest dla nich głównym zagrożeniem. Czyli w Prawie i Sprawiedliwości.
Moje pełne słowa podziwu i uznania dla Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który ten marginalny epizod po prostu „olał”. Tak należało i obecnie wszystko na to wskazuje, że Prezes PiS miał rację. Chamstwo potraktował w sposób honorowy i bez zbędnych komentarzy.
Kluziki jako coś bez programu, bez statutu, bez nawet własnej nazwy legalnej, starali sobie przywłaszczyć to, co z Prawa i Sprawiedliwości chcieli. Zupełnie jak złodziej, okradający byłego pracodawcę. Na poczatek ogłosili się pod nazwą: „Polska Jest Najważniejsza”, która została zarejestrowana i ogłoszona przez byłe Komitety Wyborcze Jarosława Kaczyńskiego jako Stowarzyszenie PJN pod przewodnictwem Pana Prof. Żaryna.
Lewackie media jednak rozdmuchały nazwę PJN dla ugrupowania kluzikowców, chociaż w świetle każdego cywilizowanego prawa – nie wolno im się tą nazwą posługiwać w nadchodzących wyborach. Pytanie jednak: czy w obecnej dziczy POwskiej prawo coś znaczy ? Na każdym kroku są łamane przepisy Konstytucji, na każdym kroku byle świnia może kandydować z list PO, byle tylko się wykazała opluciem PiS.
Ostatnio, po wyborze Pana Pawła Kowala na przewodniczącego „kluzików” okazało się, że Kluzik-Rostowska jakoś nie mogła się przebić przez warstwy myślenia większości tych, którzy dali się otumanić. I nie dziwię się. Otumaniła wielu myślących a efekt był po prostu ad hoc.
Osobiście jestem spokojny co do wyników wyborów. Kluzikowcy mogą jedynie liczyć na poparcie wulgarno-kryminalnego elektoratu PO i tam muszą się zameldować na listy. Kluzikowa już to czyni a i Poncyliusz – pomimo  zapewnień – też. Kluzikowa powinna z Katowic bo tam jej gniazdo ale może z Łodzi jej się uda ? Liczy na idiotyzm wyborców.
A tak w ogóle to chodzi o złodziejstwo hasła i nazwy „Polska Jest Najważniejsza”. Nazwa ta była siłą przewodnią kampanii Jarosława Kaczyńskiego i jako taka została przyjęta i zarejestrowana przez Komitety Wyborcze Jarosława Kaczyńskiego dla Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza już w październiku 2010 roku. Pod tą nazwą Stowarzyszenie jest zarejestrowane sądownie. Wypada sie tylko zapytać: co kluzikowe awanturnictwo przyniosło ?

Stanisław Matejczuk

Posted in Polonia Semper Fidelis | Leave a comment

Polska – kraj cudów (i cudaków)

Polska to kraj cudów – co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Na przestrzeni wieków kronikarze odnotowali wiele z nich i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w ostatnich kilku latach przeniosły się one ze sfery religijnej do sfery politycznej. Polityki, pisanej przez małe „p”, jako że najczęściej uprawianej bez krzty fachowości.

Częstotliwość owych cudów wzrasta niemal w postępie logarytmicznycm. O ile bowiem ostatnim historycznym wydarzeniem, zasługującym na miano cudu było odparcie bolszewików z przedpola Warszawy w 1920 roku, o tyle fala nowych cudów zaczęła nas zalewać z chwilą objęcia przez Tuska steru rządów. Cuda zaczęły się mnożyć jak króliki. Najpierw była zapowiedź cudu gospodarczego i pozostawienia w tyle Irlandii. Z tym hasłem szło się Platformie na wybory znakomicie. Za nią kroczyły rzesze zdezorientowanej młodzieży, lokatorów ośrodków penitencjarnych rozmaitego szczebla, kombinatorów i innych entuzjastów Tuska, Komorowskiego czy wyznawców Palikota.

Nastąpiło również wyniesienie barwy zielonej na ołtarze cudów PO. Bo – wiadomo – zielone jest piękne. Zielony banknot jeszcze przed pojawieniem się euro był niemalże odwiecznym symbolem bogactwa. Irlandię wybrano też nieprzypadkowo: zielony kraj, blisko położony, o barwach narodowych w tym samym kolorze. To nie jakaś tam druga Japonia, którą zapowiadał Wałęsa – daleka, jakaś obca cywilizacyjnie i nie bardzo zrozumiała.

Rangę koloru zielonego wyeksponowano również propagandowo, gdzie tylko się dało. A to wzięto do foteli rządowych PSL – klakiera, zwanego też koalicjantem – pod ślicznym zielonym sztandarem. Niebawem pojawiła się Polska na wielkiej mapie cudu gospodarczego Tuska jako piękna, ożywcza, zielona plama z zaznaczonym przyrostem ekonomicznym. Cuda ! Cuda ! Cuda !

Rząd Tuska z przytupem wziął sie za tworzenie cudów. Obietnice wszelkich cudów zalewały (i w dalszym ciągu zalewają) wtórujące rządom Platformy media. Cechą charakterystyczną są masowo pojawiające się w nich doniesienia o tym, co będzie. Uważni czytelnicy prasy, słuchacze i widzowie RTV czy wreszcie Internauci chyba się ze mną zgadzają. „Zbudujemy sieć autostrad na Euro 2012…”, „Nauczyciele bedą więcej zarabiać…” – to tylko przykłady z olbrzymiej fali doniesień w czasie przyszłym. Aby znaleźć jakieś doniesienie bieżące o własnie zakończonej inwestycji, podwyżce płac czy świadczeń, mówiące o spełnieniu czegokolwiek, trzeba się nieźle natrudzić. Zazwyczaj zapowiedzi cudów umierały potem milczącą śmiercią, a tematu nie kontynuowano, zasypując wszystko kolejnymi masami doniesień w czasie przyszłym. W pewnych jednak przypadkach, kiedy rozmiar oczywistych kłamstw nie bardzo dawał się zasypać, następowało „szukanie winnych zaniedbań”, by jakoś wygasić wzburzenie społeczne.  

Najbardziej jaskrawym przykładem takiego „kanionu” cudów była sprawa sprzedaży stoczni. Czytaliśmy i słuchaliśmy w zdumieniu, że „przyjedzie ktoś z Kuwejtu”, przeleje pieniądze i będzie cacy. Ze względu na rozmiar cudu wzbudził on zrozumiałe nadzieje i oczekiwania społeczne. Zrobił się niebywały szum wokół całej sprawy, chociaż dla uważnego obserwatora tajemniczość sformułowań władz PO oraz ogólnikowość całej sprawy od samego początku musiała budzić jakiś niepokój. Nawet wtedy, kiedy zdawało się, że ów niepokój nie ma logicznej podbudowy.

Cuda jakoś przestały nadążać za obietnicami ich spełniania, lecz dalej je serwowano i nadal serwuje się. To nic, że ich wielość dokładnie mąci obraz doniesień medialnych, które powinny być bardziej wyakcentowane i czytelne. Wszak w mętnej wodzie męty zawsze mogą więcej ryb nałowić. Jednym z cudów ekipy Tuska, który zaczyna być lansowany zwłaszcza w tzw. polityce międzynarodowej są sukcesy ministra spraw zagranicznych Sikorskiego, które są w rzeczywistości porażkami dla mającego być ambicje suwerennym, państwa. I to dopiero jest prawdziwy cud, którego znaczenie polega na tym, że kolejne niepowodzenia przedstawiane są jako wielki sukces. Czołobitność tandemu Tusk-Komorowski w stosunku do Rosji i Niemiec wprost zniewala. Jako wielki sukces na tym polu przedstawia się wynegocjowanie przesunięcia gazociągu, omijającego Polskę na drodze z Rosji do Niemiec o kilkanaście metrów. Krzykliwość eksponowania tego rzekomego „sukcesu” ministra Sikorskiego ma z kolei zakryć sam fakt powstania takiego przedsięwzięcia obu wielkich sąsiadów.

Cuda zresztą zaczynają wyłaniac się tez i same. Jednym z takich samoistych cudów może być choćby sprawa abonamentu RTV. Jeszcze nie tak dawno nikt inny jak Tusk i jego ferajna głośno obiecywali zniesienie opłat za korzystanie z odbiorników radiowych i telewizyjnych.  Braci Kaczyńskich przedstawiano jako tych „krwiopijców”, którzy dla Krajowej Rady Radia i TV gotowi byli wyssać ostatnie grosze z umęczonych ekonomicznie ludzi. Cudowna przemiana nastąpiła w momencie, kiedy KRRiTV została zagarnięta przez PO. Teraz okazuje się, że płacenie abonamentu jest niezwykle zdrowym i ze wszech miar pożądanym objawem lojalnosci społeczeństwa. PO wspięło się na kolejny szczebel ewolucji, wykształcając w sobie godne kameleona zjawisko mimikry. Darwin chyba umarłby po raz wtóry… ze śmiechu.

Identyczny cud przemiany od niegdyś humanoidalnej ku kameleońskiej postaci możemy zaobserwować w sprawie przywrócenia święta Trzech Króli. Wszyscy pamiętamy inicjatywę ustawodawczą setek tysięcy obywateli pod wodzą pana Jerzego Kropiwnickiego, dążącą do restytucji dnia 6 stycznia jako dnia wolnego od pracy. PO zapałało wraz z cała lewicą i klakierami PSL-owskimi najświętszym oburzeniem, a wrzask przeciw inicjatywie obywatelskiej zagłuszył wszelkie argumenty. I znowu – nie upłynęło wiele wody w Wiśle, by się okazało, że PO sama wnosi projekt takiej ustawy jako swój własny. Projekt obywatelski był be, bo stał za nim pan Kropiwnicki oraz Prawo i Sprawiedliwość. Projekt Platformy Obywatelskiej jest cacy, bo zgłasza go „jedyna przewodnia i jedynie słuszna siła narodu”. Czy liczyć to jako kolejny cud ekipy Tuska czy też nazwać to po prostu obłudą do kwadratu ?

Innym cudem Tuska, który każdego powinien wprawiać w osłupienie jest osiągnięcie niesamowitej wręcz szybkości zadłużania państwa. Ktoś mądry w cyferkach obliczył, że ferajna z PO beztrosko zapożyczyła Polskę w ciągu 3 lat rządów na sumę 4-krotnie wiekszą niż uczynił to towarzysz Gierek w ciągu 10 lat sprawowania władzy. Tylko w I półroczu tego roku zadłużenie to rosło w kosmicznym tempie 300 milionów złotych dziennie, zaś na obecne półrocze przewiduje się podwojenie szybkości licznika.

Niewątpliwie w obecnym półroczu możemy się spodziewać nasilenia cudów, zarówno tych zaplanowanych propagandowo i ogłaszanych przez skoligacone z PO media, jak i dalszej akcji tandemu Tusk-Komorowski pod hasłem „aby Polska rosła w siłę a rząd żył dostatniej”.  A władza uderza do głowy mocniej niż alkohol i wymaga stale coraz większych środków finansowych do zapewnienia coraz „godziwszego” życia dla siebie, rodziny czy kolesiów. Machiawelizm prywaty stał sie jedyną filozofią rządzących zarówno na szczeblu centralnym jak i różnego szczebla kacyków regionalnych. Właśnie ci ostatni zapewniają na „dołach” partyjnych oraz w lokalnych społecznościach wiarę w cuda PO. Pieniądze na ten cel muszą się znaleźć, bowiem armia lokalnych klakierów nie działa charytatywnie.

Stąd wynika kolejny, szeroki dział cudów jakimi były i są rozliczne afery, będące cudami samymi w sobie. Ich schemat działania jest w sumie prosty i stale powtarzany bez większych modyfikacji: fakt afery (zazwyczaj korupcji czy protekcji ze strony rządzących) – powołanie komisji (przy wielkim biciu w bębny propagandy) – stwierdzenie braku dowodów winy – rozwiązanie się komisji. I tak to powtarza się do znudzenia, niczym ceremonie odznaczeń w PRL-u. „Rąsia – buźka – klapa – goździk…” – jak to niegdyś podsumował w Kabarecie pod Egidą wspaniały polski kabarecista Jan Pietrzak.

Wracając do spraw finansowych. Kwieciście nazywana prywatyzacją wyprzedaż majątku narodowego (często za bezcen) dobiega końca. No, może jeszcze tylko ostatnim akordem będzie sprzedaż Polskich Kolei Państwowych niemieckiemu Deutsche Bahn, o czym ostatnio coraz częściej się mówi. Stąd kolejne pożyczki, zaciągane gdziekolwiek się uda i na jakichkolwiek warunkach. Linie kredytowe mają to do siebie, że nie są nielimitowane i zawsze obłożone solidnym oprocentowaniem, które przy sumach w skali państwowej z pewnoscią nie nastraja optymistycznie. Rząd Tuska zdaje sobie z tego sprawę, a ciągle pogłębiany krater budżetowy państwa (mówić o dziurze to już nieporozumienie) powoduje, że przy głoszeniu obietnic cudów bądź samych cudów władza stara się stać na ziemi i… sięgać coraz mocniej i głębiej do kieszeni podatników. Już teraz mamy do czynienia z coraz częstszymi i bolesnymi podwyżkami cen różnych artykułów pierwszej potrzeby, niezależnie od wprowadzanych nowych stawek podatku VAT tudzież innych podatków pobocznych i opłat. Czy to ma być ten najwiekszy cud Tuska ?

Zielony kolor propagandowo przyhołubiony jako symbol współczesnego okresu cudów miał też wyrażać kolor nadziei na lepsze jutro. Okazuje się, że bardziej odpowiednim byłby obecnie kolor żółty, jesienny o ile nawet nie pomarańczowo-żółty. Kolor ostrzegawczy, po którym może zmienić barwę na czerwoną, gdy Polacy ockną się z tego „chocholego tańca” i dostrzegą różnicę między pojęciem cudotwórców a cudaków.

Stanisław Matejczuk

Posted in Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Polonia Semper Fidelis, Sprawy różne | Leave a comment

Quo vadis Polonia ?

Dwadzieścia lat temu z okładem wkraczaliśmy wszyscy zda się w nową epokę naszej Ojczyzny. Wielu z nas (chociaż nie wszyscy) uwierzyło w porozumienia okrągłostołowe i powiew tego „nowego”, które miało zrywać z komunizmem, rysować nowe nadzieje na przyszłość, tworzyć Niepodległą Rzeczpospolitą. Zgadzaliśmy się z kontraktowym podziałem Sejmu, cieszyliśmy się z nowego ciała legislacyjnego – Senatu. Ogromna większość Narodu entuzjastycznie witała pierwsze kroki na drodze ku pełnej niepodległości. Media różnej maści, dotychczas niby skłócone, podtrzymywały nas w tym duchu. W jedną trąbke dmuchali zarówno reżymowi dziennikarze „Trybuny Ludu” jak i ich „opozycyjni” konkurenci spod znaku „Gazety Wyborczej”. Tak było u progu lat 90-tych.

 Rychło okazało się, że całe okrągłostołowe porozumienie to jedna, wielka szopka komunistów, którzy szukali jakiegos zabezpieczenia dla siebie i swoich rodzin w obliczu sypiącego się systemu. Firma ubezpieczeniową mieli być dawno towarzysze partyjni z kręgów tzw. „opozycji demokratycznej”, którzy dla materialnych profitów i udziału we władzy gładko zgodzili się na wszystko. Tym bardziej, że ta część „opozycji” w większości miała długą kartę współpracy agenturalnej z władzami PRL. Stąd też zgodnie niszczono, palono archiwa osobowe agentów, wymazywano kryminalną przeszłość oprawców komunistycznych, zapewniano dzieciom decydentów epoki PRL-u intratne stanowiska w przyszłości. Równie zgodnie wyciszano bądź zamazywano zbrodnie tzw. „nieznanych sprawców” popełniane na księżach katolickich tudzież innych niewygodnych osobach. Wypada tylko przypomnieć, że w tym samym roku 1989 zamordowano trzech księży, szczególnie mocno związanych z rzeczywistymi tendencjami i ruchami niepodległościowymi: Ks. Stanisława Suchowolca, ks. Stefana Niedzielaka oraz ks. Sylwestra Zycha.

 W sferze polityki bieżącej nowej władzy postkomunistycznej pojawiła się doktryna tzw. „grubej kreski”, stanowiąca swoistego rodzaju amnestię całkowitą i totalną dla zbrodniarzy komunistycznych. Torpedowano wszelkie wysiłki następnych rządów do ujawnienia szczątkowych nawet list agentów. Walkę toczono pod hasłem: albo układ albo nic. Na dłuższą metę taka polityka nie miała większych szans powodzenia, bo i powoli, aczkolwiek skutecznie, skołowaceni przez klikę komunistyczno-demokratyczną Polacy zaczęli otwierać oczy na otaczającą ich rzeczywistość. Sięgnięto po oręż totalnego unicestwienia Polski w teoretycznych ramach Unii Europejskiej, zaś praktycznych – nowej Rzeszy Niemieckiej. Postsowiecka lecz imperialna Rosja – jak zawsze w historii bywało – wygrała przetarg na Polskę do spółki z Niemcami. Rozpoczął się wpierw tzw. etap prywatyzacji.

 Z ekonomicznego punktu widzenia, po okresie rządów komunistycznych, taka ograniczona – co chcę podkreślić – prywatyzacja, miała swoje uzasadnienie. Jednakże pod płaszczykiem tzw. prywatyzacji w wydaniu Stolzmanna-Kwaśniewskiego rozpoczęła się absolutna i niczym nieograniczona wyprzedaż polskiego majątku narodowego, nawet tego o znaczeniu strategicznym. Jednoczesna propagandowa nagonka ku bezwarunkowemu przyjmowaniu Unii Europejskiej oraz jawne wyrzeczenie się niepodległości państwowej, dopełniały reszty. Jednoczesne propagowanie anarchii moralnej, ośmieszanie tradycji i ethosu narodowego czy wartości społecznych – dopełniły miary. Pieniądz i tylko pieniądz stał się wartością najwyższą dla tychże wartości. Ten „chocholi taniec” niczym z „Wesela” Wyspiańskiego trwa do dzisiaj.

 Czytając doniesienia prasowe w różnego rodzaju mediach ma się wrażenie, że całość zainteresowań i wartości Polaków sprowadzają się tylko i wyłącznie do jednego określenia: mieć, posiadać. Cała reszta ethosu narodowego: kultury, tradycji i religii to jakieś niemodne echa „moherowych beretów”, babć i osób z tzw. oszołomów. Tak to własnie przedstawia propaganda antynarodowa i antypolska na każdym kroku. Ważniejsze i lepsze – według tejże – jest propagowanie tzw. „mody europejskiej”, w której nie ma miejsca na „anachronizmy” narodowe, katolickie czy rodzinne.  „Moda europejska” to przecież „wolność ludzka”. To zezwalanie na wszystko, czego nie zezwalają przykazania Boże, to ośmieszenie „skostniałych” tradycji religijnych Polaków jako śmiesznych dla tzw. „postępu ludzkości”.

 Jednocześnie – pod tą powłoczką materializmu codziennego – kryje się o wiele większe zagrożenie dla Polaków i Państwa Polskiego. W zalewie niby „najważniejszych” doniesień prasowych około 80% to sprawy finansowe: o ile zmaleją lub wzrosną takie czy inne składki, gdzie i jak najlepiej zarobić, jakie są notowania na giełdzie by nie stracić, jakie protesty i o jaką podwyżkę chodzi itp. W sumie układa się to w pewnego rodzaju logiczną całość dla ludzi, którzy z westchnieniem marzeń zazdroszczą tym, co posiadają wiele wiedząc, że oni sami ledwo mogą powiązać koniec z końcem.

 Na zdrowy rozsądek nie ma się co dziwić tym, którzy tak myślą, bo właśnie to był pierwszy etap do ich zniewolenia totalnego. Oni przecież też by chcieli być bogaci a tutaj albo nie mają pracy, albo nie moga spłacić zaciągniętych w podstawionych im bankach rat, a i kolejne głosowanie na Tuska i jego PO nic dla nich nie przyniosło. Tacy ludzie żyją marzeniami i obietnicami kogokolwiek, nawet Totalizatora Sportowego czy różnego rodzaju Lotków, ściągających tygodniowy haracz z najbiedniejszych, liczących, że ich dola się odmieni jak za pociagnięciem czarodziejskiej różdżki. Młode pokolenie najbiedniejszych z kolei nie ma szans na przebicie się przez układy i to rodzi kolejne tragedie.

Jednakże doniesienia prasowe czy internetowe są pełne obietnic spełnienia się w ten czy inny sposób marzeń tych, którym nie danym było mieć w rodzinie członka byłej PZPR, obecnego PO czy kryminalistę. PSL też obecnie moge bys brane pod uwagę w mniejszej cenie bo to ugrupowanie cieszy się obecnie każdym ochłapem ze strony stołu pańskiego, jaki tylko ogrzeje pośladki na dzierżonym stołku.

 Obecnej propagandzie chodzi o to, by pod kontrolą umieścić pokorne „barany i owce”, które będą się oburzały żądaniem podwyżek dla tych czy innych, zwiększonymi cenami w sklepach dzięki rzekomej „koniunturze europejskiej czy swiatowej” czy wreszcie kto kogo obraził, kto przeciw komu co powiedział i czy miał podstawy do powiedzenia. A, i właśnie – do tego trzeba dodać część „rozrywkową” TVP czy TVN, które „podbudowują” oglądaczy szmirowatymi serialami typu: „M-jak miłość” i innymi, które pobiły ilością ogłupiających odcinków nawet słynną szmirę „Isaurę”. 

Wiadomo – szaremu motłochowi trzeba dać „chleba oraz igrzysk”. To hasło sięga starożytnego Rzymu a pewnie jest i o wiele starsze. Chleba na razie coraz mniej więc tym wiecej „igrzysk” trzeba by motłoch siedział cicho. Chleb jest – owszem – ale coraz droższy. Skuszeni propagandowo zagranicznymi wojażami w tysiącach teraz zasilają bezdomnych w różnych państwach UE, żywiąc się szczurami z okolicznych kanałów lub trudniąc się prostytucją. To jest rozwiązanie Platformy Obywatelskiej – Tuska, Komorowskiego, Schetyny, Sikorskiego i innych ichnich wyznawców na niezadowolonych, szukających swojego miejsca poza byłą Polską.

A właśnie – i tutaj docieramy do sedna sprawy – do byłej Polski. Od chwili przystąpienia do Unii Europejskiej pod egidą Niemiec, Polska stała się wasalem tej struktury. Za czasów Stolzmanna-Kwaśniewskiego wyrzekła się niepodległości całkowicie ale proces ten idzie dalej. Ś..p. Prezydent RP Lech Kaczyński starał sie jak mógł walczyć przeciw postanowieniom tzw. Traktatu Lizbońskiego. Starał się walczyć z upadkiem, spowodowanym akcjami postkomunistów i mediami z nimi skoligaconymi. Jego słynna polityka prorodzinna z „becikowym” na początek miała słuzyć umocnieniu się polskiej rodziny. Jego wschodnia polityka zagraniczna zaczęła przynosić owoce w postaci rosnącej siły Polski na arenie międzynarodowej jako pośrednika z Ukrainą czy Gruzją. Jego twarde „NIE” dla korupcji, mafijnych układów i innych patologii społecznych stanowiły następne punkty, które jako Prezydent realizował.

O wiele ważniejszym jest to, co się dzieje obecnie z Polską pod rządami monopolistycznymi PO. Zgadzam sie z moimi wieloma rozmówcami, że termin: Polska należy do nazw historycznych.  Nie ma bowiem w nim żadnej suwerennej władzy, bo władza należy do jakiegos tak ciała spoza granic byłej Polski. To pewnik.  

Starania dyplomatyczne, które przywiodły region polski do tej samej sytuacji, która królowała w rozpasionej i sprzedanej na długie lata Rzeczypospolitej to przede wszystkim tzw. „oddanie się pod opiekę sąsiadów”.  Przypomnijmy sobie, że w XVXIII wieku część szlachty mówiła: : „nie ważne, kto – ważne , by płacił”. Dzisiaj dokładnie taka postawa jest dominująca wśród młodych ludzi, przylatujących do USA czy zasilających inne regiony UE.  Po prostu filozofia panienki spod latarni… 

Spójrzmy sie na to, co nad głowami materialnie zorientowanych nowobogackich oraz Polaków sie gromadzi. Jest to temat trudny, bo wielu z nas woli o tym nie mysleć, zaś media skutecznie rozmywają obraz, adresując 80% wiadomości na tematy drugo-, trzecio- i dalszorzędne. Tzw. euroentuzjaści nie chcą tego widzieć, zaś tzw. eurosceptycy nierzadko po prostu nie zastanawiają się nad tym, sprowadzając argumentację wyłącznie do sfery prywatnych finansów.

Chodzi o powolne, ale stałe przygotowania do prostego wymazania byłej Polski z map świata. Głównymi autorami tego – jakże nienowego – pomysłu są: główny dyrygent UE Niemcy oraz Rosja. Skąd my to znamy, prawda ? Zagrożenie jest tym poważniejsze, że wiele kroków na tej drodze już się dokonało lub dokonuje na naszych oczach. Uważny czytelnik wiadomości na przestrzeni ostatnich 2 lat mógł wyłowić pewne elementy tej polityki antypolskiej naszych sąsiadów, chociaż w lewackich mediach, skoligaconych z PO i obecnym rządem były ona marginalizowane czy wręcz pomijane.

Wiadomo, że w momencie przystąpienia do Unii Europejskiej Polska utraciła swoją niepodległość. Utraciła na rzecz – jak się to ciągle nam wmawia – wielkiej idei europejskiej oraz swobód demokratycznych. Przemilcza się fakt, że utraciła niepodległość na rzecz najmocniejszego elementu tejże Unii – Niemiec. A widać to na każdym kroku. Od opinii Niemiec i stanowiska kanclerz Angeli Merkel zależy powodzenie lub oddalenie każdej ustawy Parlamentu Europejskiego czy Komisji Europejskiej. To, o czym marzył Neumann w swojej teorii „Mitteleuropy” na przełomie XIX i XX wieku, wreszcie stało się faktem. Niepowodzenia wprowadzenia tej teorii siłowo w obu wojnach światowych spowodowały korektę niemieckiej dyplomacji na przestrzeni lat. Właśnie narzędzie Unii Europejskiej dozwoliło kanclerz Merkel na przeprowadzenie planu Wielkiej Rzeszy Niemieckiej, o której marzyli i Bismarck i Hitler.

 Aby nie zanudzać szczegółami, lecz dać jakiś pobieżny zarys teorii „Mitteleuropy” Neumanna powiem krótko, że za główny cel stawiała sobie ona zjednoczenie europejskie pod władzą Berlina. W pierwszej fazie przewidywała ona rozszerzanie wpływów Niemiec w kierunku południowo-wschodnim, sięgając Bliskiego Wschodu, w drugiej zaś – podobne podporządkowanie sobie krajów na południe od Niemiec i tym samym zmuszenie antagonistycznej Wielkiej Brytanii do podporządkowania się woli Berlina. Przypomnijmy, że kiedy powstawała idea „Mitteleuropy” Polska znajdowała się pod zaborami. Dlatego nie była ujeta w planach Neumanna jako region, którego i tak na mapach nie było.

 Gnezą I wojny światowej była właśnie realizacja owej teorii, w tym budowa kolei z Berlina do Ankary z przedłużeniem do Bagdadu i Teheranu. W tamtych czasach kolej była głównym wyznacznikiem kierunku i siły wpływów. Wiązało się to bowiem z niemal natychmiastowym podbojem ekonomicznym i rozwojem gospodarczym państwa, do którego należała kolej. Dlatego Anglia oraz Francja poczuły się zagrożone w swoich mocarstwowych pozycjach na Bliskim Wschodzie, na skutek czego ostro zwalczały niemieckie inwestycje. Z drugiej strony Niemcy rozbudowali do gigantycznych rozmiarów swoją flotę – Kriegsmarine, by z morza móc kontrolować wszelkie kierunki ekspansji. Dzieki temu wpływy niemieckie zaczęły przenikać do Afryki Północnej, zwłaszcza do Maroka.

Własciwość dyplomacji niemieckiej z jednej oraz zwłaszcza brytyjskiej (w mniejszej mierze francuskiej) była tak intensywna, że wybuch wojny o strefy wpływów musiał doprowadzić do otwartego konfliktu zbrojnego. Po stronie Niemiec stały skolonizowane już własciwie państwa monarchii habsburskiej: Austro-Węgry. Zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda było tylko pretekstem do wybuchu wojny, do której w sumie obie strony przygotowywały się od dawna, rozbudowując własne siły zbrojne.  

Plany Hitlera również opierały się początkowo na idei „Mitteleuropy”, lecz zostały zmodyfikowane o elementy własne dyktatora. Po I wojnie światowej powstało wiele nowych państw w Europie Centralnej (rozpad Austro-Węgier w 1918 roku czy likwidacja zaborów). Dlatego głównym dążeniem musiało być – siłą rzeczy – przywrócenie „porządku przedwersalskiego”. Stąd najpierw likwidacja Czechosłowacji, anschluss Austrii i wreszcie wspólna z Sowietami napaść na Polskę w 1939 roku. Były to jakby nowe elementy, nieujęte w teorii „Mitteleuropy”. Dalsze jednak posunięcia wojenne przed napaścią Niemiec na Związek Sowiecki ukazują dobitnie kierunki działań niemieckich: praktyczne uzależnienie Węgier, Rumunii, Bułgarii, Włoch, by napaść na Jugosławię, Grecję, a potem na Afrykę Północną. W międzyczasie zlikwidowano praktycznie Francję i małe państewka takie jak Belgia, Holandia czy Norwegia, doprowadzono do roli wasala Szwecję i Hiszpanię.

Po II wojnie światowej głównym dążeniem Niemiec było najpierw zjednoczenie oraz przywrócenie blasku stolicy Berlinowi, przy jednoczesnej rekonstrukcji gospodarki oraz odbudowy siły militarnej. Kiedy to wszystko stało się już faktem, a same Niemcy – jako członek EWG (pierwowzoru UE w jej gospodarczej odmianie) – stały się z dnia na dzień pierwszą potęgą Europy, powróciły dawne tęsknoty do Wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Parasol Unii Europejskiej jest tutaj dla Niemiec Angeli Merkel idealnym wprost rozwiązaniem. Do chwili obecnej cała Europa jest praktycznie wasalem Niemiec. No, może poza niepokorną Anglią. Ale od czego jest tutaj tzw. teoria demokracji, będąca w istocie dyplomatyczną plasteliną ? Na demokrację powoływali się przecież komuniści, wołając o tzw. demokracji ludowej. Kanclerz Merkel jako wybitna osoba w dyplomacji zagrała i tą kartą i pojawił się autonomiczny rząd Szkocji, wyłoniony przez szkocki parlament. Na bazie praw człowieka, na które kanclerz Merkel jest „straszliwie uczulona”, w Unii Europejskiej przeforsowano ustawy, które spowodowały ogromny napływ Arabów zwłaszcza do Francji i Anglii. Rzecz ciekawa, że same Niemcy narzekają, iż mają problem z muzułmanami, lecz w Niemczech w ogromnej większości są to Turcy, na trwałe wymieniani w teorii „Mitteleuropy” Neumanna.

Tutaj dochodzimy do spraw ziem polskich, które są niejako „odbudową porządku” sprzed 1918 roku. Na początek – wielkie donacje na rozwój „właściwych mediów” w Polsce, idące z różnych osrodków zagranicznych. Jeszcze wtedy Niemcy kamuflowały się – stąd donacje pochodziły z kregów, związanych z nimi lecz nie wprost z Berlina. Następnie akces Polski do Unii Europejskiej, przez którą można z łatwością narzucać wszelkie prawa z Brukseli czy Strassburga. Łasych na łapówki polityków w Polsce było łatwo zjednać – wystarczyła śmiesznie mała (jak na standardy europejskie czy światowe) „wkładka do portfela” odpowiednich polityków polskich czy jakaś „nagroda” europejskiej organizacji albo wreszcie fundusz specjalny Unii, by każda sprawa przeszła.

Za tym szły i idą konkretne polityczne działania. Najpierw były one nie do przyjęcia dla innych byłych państw (Konstytucja Europejska), więc wycofano się z niej na rzecz Traktatu Lizbońskiego, do którego zmuszano rządy poszczególnych krajów. Sam Traktat Lizboński jest o tyle ciekawy, że w sumie żaden z polskich polityków nie potrafi o nim nic powiedzieć. Ale media zrobiły swoje – rozpętały kampanię za przyjęciem Traktatu, którą podpisał w imieniu regionu polskiego posłuszny woli Niemiec Radziunio Sikorski z PO. Aby Traktat został łatwiej „przełknięty” a i uprzednio chybiona tzw. Konstytucja UE wprowadzono w życie Traktat w Schengen, znoszący całkowicie granice w tak „zjednoczonej” Europie. To zapewniało głosy różnego typu nowobogackich oraz snobów z wielu państw, w tym i z Polski. Traktatowi z Schengen zrobiono tak wielki rozgłos medialny, że zagłuszył on dokładnie wszystkie inne wydarzenia na świecie.

Z Traktatem Lizbońskim miały wielkie problemy przynajmniej 3 byłe niepodległe państwa, zmuszone akcesją do UE zrzec się podstawowych praw suwerenności. Były to: Irlandia, Czechy i Polska. Jedynie w Irlandii sytuacja wymknęła się spod kontroli kanclerz Merkel i przeprowadzono tam referendum, które odrzuciło ów Traktat. W Polsce i Czechach sytuacja była o wiele bardziej prosta: w obu krajach rządziły przecież proniemieckie rządy, zaś problemem byli tylko prezydenci tych państw: Kaczyński i Klaus. Dlatego z jednej strony zaczęto opluwać do najwyższych granic w mediach obu prezydentów, a z drugiej zaczęto przygotowywać nowe referendum w Irlandii. Bo głosowanie musi iść aż do skutku, dopóki nie wygramy, prawda ?

 Po kejnym referendum w Irlandii oraz złamaniu Prezydenta Czech, Prezydent Lech Kaczyński, który przyrzekł podpisać ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, jeśli Irlandia i Czechy go przyjmą – podpisał również. Osobiście rozumiem ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo on był zawsze przykładem dla dotrzymania słowa i prawdomównym, jeśli cos zadeklarował. Tak było w życiu jego rodziny, tak było i w życiu politycznym. Był on świetnym politykiem, lecz przy tym miał tę godność i honor, że raz danego słowa nigdy nie wyrzekł się. Dokładnym jego odbiciem jest Jarosław Kaczyński. A to, że w propagandzie antypolskiej pseudopolaków zezwierzęconych z PO i ich mediów są przedstawiani jako najgorsi ? Szatan anioła przecież nie bedzie chwalił…

 Po sprawach politycznych, w których Traktat Lizboński ustabilizował władzę Niemiec czyli tzw. Unii Europejskiej nad krajami, co co których Niemcy roszczą sobie pretensje, nastąpił kolejny krok na drodze do ubezwłasnowolnienia byłej Polski.

 Dlaczego z uporem pijaka, powracającego do płotu, stale powtarzam, że byłej ? Ano dlatego, że w niepodległym, suwerennym państwie 3 podstawowe gałęzie władzy są w rękach Narodu. Sa nimi: władza ustawodawcza, władza wykonawcza oraz władza sądownicza. Decyzje władzy ustawodawczej (Sejmu i Senatu RP) zostały ucięte do spraw budżetowych, decyzje władzy wykonawczej (rząd i ministerstwa) zostały podporządkowane przepisom UE (czytaj: Niemiec) do tego stopnia, że nawet nie pofatygowano sie by przepisy przetłumaczyć na jezyk polski. A władza sądownicza ? No cóż, odwołań od sądów ziemskich polskich do Sądu w Strassbourgu na tysiące jest. I Strassbourg jest najwyższym sądem dla ziem polskich.

 Poza jednak tymi politycznymi sprawami, które sprawiają, że dawną Polskę możemy liczyć jako niebyłą, są jednak i groźniejsze sprawy, które wprost wskazują na absolutną chęć Niemiec do wymazania byłej Polski z map świata. Pewną ciekawostką jest, że już w USA – obok tradycyjnych map Europy – pojawiły się w sprzedaży mapy współczesnego świata, na których tereny Unii Europejskiej są zaznaczone jednym kolorem ze stolicą w Brukseli. Takie mapy od obecnego roku szkolnego są wymagane dla uczniów wszystkich szkół. Ciekawe, prawda ?

 Ale zobaczmy co sie w byłej Polsce dzieje. Rządy Tuska, wiernopoddańcze Niemcom wyprzedają majątek narodowy za bezcen pod szumnym hasłem prywatyzacji. Pod młotek idą kolejne zakłady przemysłowe, kolejne fabryki, z których pracownicy są natychmiast rugowani. Prywatyzacja – to było konieczne by przejść z rządów komunistycznych do normalności. Lecz taka „prywatyzacja” jaką forsuje Tusk i jego PO to po prostu morderstwo, popełnione na Polsce. Nawet Pan Janusz Korwin-Mikke, znany ze swoich oryginalnych wycieczek prywatyzacyjnych przyznał, że coś tutaj nie tak. Bo zupełnie jest nie tak. PO i Tusk wyprzedają wszystko na prawo i lewo – byle mieć z tego obrywy do własnych kieszeni i by jakoś podtrzymać rozpadający się budżet państwowy.

 Ale to nie da się tylko wyprzedażą majątku narodowego zrobić. Bo tego majątku już nie ma. Ale dlatego to wszystko jest już ścisle związane z gospodarką Niemiec, jak chciała tego kanclerz Merkel. Ona swoje stocznie choćby w Rostock czy Hamburgu potrafiła uratować. Ale też i kupiła inne businessy w byłej Polsce… Nie wiem czy to jest fakt znany, ale Polfa, produkująca lekarstwa to firma węgiersko-niemiecka Gedeon-Rychter Polska ?

 Do tego dochodzi wręcz agenturalne podejście do spraw polskich, zaprezentowane przez Tuska i jego ministra – pożal sie Boże – Radziunia Sikorskiego w sprawie gazociagu z Rosji. Sam fakt powstania takiego gazociagu ( i ropociągu) świadczy o tym, na ile była Polkska, a obecnie region polski sie liczy. Oczywiście, potem w mediach różnmych ogłoszono o wielkim sukcesie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego bo on wynegocjował „aż” to, że rurociąg bedzie wkopany tak, by nie był niebezpieczny dla statków, wpływających do portu w Szczecinie.

 Ostatnio są budowane albo zostały już zbudowane autostrady, łączące zachodnie części byłej Polski z Berlinem. Nieważne, że zawsze, w każdym państwie, drogi są budowane do stolicy. To zawsze normalna polityka każdego państwa. I teraz się przyjrzyjmy nakładom Niemiec na drogi, łaczące Gdansk, Szczecin,  Wrocław czy Opole a także Katowice z Berlinem. Niedługo zostanie wykończona autostrada łacząca Warszawę z Berlinem… Ślicznie, prawda ? I po europejsku…

Jednocześnie coraz bardziej niepokojącycm staje się fakt wydania przewodników turystycznych oraz map sugerujacych, że np. Kraków został wziesiony przez Ukraińców  i wszelkie opiowiadania o nim są  po prostu „polskim nacjonalizmem” . Miliony takich „przewodników” zostało wydanych w Kijowie… Za czyje pieniadze i kto temu służył ?

 Ale wszystko wydaje się być zrozumiałe, jeśli wszechwładna Unia Europejska zaczyna „głaskać”  sowiecką Ukrainę i oficjalnie spoglądać w byłe Imperium Rosyjskie. Przecież była Polska Tuska to nic a nowa Polska Komorowskiego to wladza carska Putinów. Teraz tylko czas, który się liczy….

 

Roman Skalski

 

Posted in Polonia Semper Fidelis | Leave a comment

Komorowskiego walka z krzyżem

Minęły dwa miesiące sprawowania przez Komorowskiego najwyższego urzędu w Polsce i – jak na razie – jedyną aktywnością, z której poznaliśmy nowego władcę jest jego walka z krzyżem. Przed dwa miesiące jakoś niczego nie było słychać o jego działalności. No, może poza jakimiś trzymanymi w tajemnicy wyjazdami oraz deklaracjami, zmierzającymi do przywrócenia wiernopoddańczej polityki pseudopolskiej wobec Rosji i Unii Europejskiej (czytaj: Niemiec). Stąd też natychmiastowe wycofanie się władcy z niezależnej polityki wschodniej, które jednak wymagało unicestwienia nie tylko wszelkich osiągnięć, jakich dokonał Prezydent Lech Kaczyński, ale również zacierania śladów działań poprzednika Komorowskiego.

Na pierwszej linii wściekłych ataków Komorowskiego, PO oraz opanowanych przez nich mediów znalazł się już nie człowiek, ale prosty, drewniany krzyż, postawiony przed Pałacem Prezydenckim przez harcerzy po tragedii w Smoleńsku ku czci i dla modlitwy za dusze Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, jego żony Marii oraz 95 najwyższych przedstawicieli państwa polskiego. Miał on tam być tymczasowo, do chwili postawienia przed siedzibą tragicznie zmarłego Prezydenta pomnika czy obelisku, upamietniającego katastrofę. Krzyż został poświęcony przez księdza Stanisława Małkowskiego, wielkiego przyjaciela zamordowanego błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana Solidarnosci.

Wydawało się, że taka kolej rzeczy powinna być logicznym następstwem i samej tragedii smoleńskiej i odzewu na nią Polaków, którzy gromadzili się pod tymczasowym krzyżem w modlitewnym skupieniu oraz w hołdzie ofiar z 10 kwietnia. W cywilizowanym kraju pewnie by tak nastąpiło, ale nie w Polsce pod destrukcyjnymi rządami PO, która po bardzo dyskusyjnym wyborze Komorowskiego na najwyższy urząd w państwie poczuła się monopolistką życia politycznego, społecznego, a nawet religijnego. Pierwsze kroki Komorowskiego skierowały się przeciwko krzyżowi, wskazując natychmiast na kierunki działania władcy.

Od pierwszego dnia na urzędzie, krzyż był dla Komorowskiego niemalże jak przysłowiowa woda święcona dla diabła. Ponieważ raził go tak dotkliwie, zamieszkał w Belwederze, zaś usłużna propaganda PO i skoligacone media podały, że krok ten był spowodowany koniecznością przeprowadzenia remontu Pałacu Prezydenckiego po ostatnim lokatorze czyli Prezydencie RP ś.p. Lechu Kaczyńskim. Normalnemu człowiekowi było tak samo blisko w to uwierzyć jak w tzw. „naukową teorię” powstania świata czyli tzw. „teorię big-bangu” (wielkiego uderzenia), w którą normalne dzieci w wieku przedszkolnym – przyzwyczajone do bajeczek – nie są w stanie uwierzyć. Bo jak dać wiarę pseudoteorii jak najbardziej szarlatańskich pseudonaukowców, że „nic” uderzyło w „nic” i powstało „coś” ?

Podobnie z bajeczką o remoncie Pałacu Prezydenckiego, z której mogło wynikać między wierszami, że ś.p. Lech Kaczyński z Małżonką rozbijali w nim na prawo i lewo wszystko, co tylko można było rozbic i pozostawili po sobie ruinę. Ale każde kłamstwo jest dobre, jeśli tylko je konsekwentnie powtarzać, zaś wiele razy powtórzone zaczyna funkcjonować jako jakiś tam fakt. Władcy PO z Tuskiem i Komorowskim na czele czerpią pełnymi garściami z doświadczeń historycznych lewicowych systemów totalitarnych: narodowosocjalistycznego i komunistycznego.

Tymczasem krzyż sobie stał przed Pałacem Prezydenckim i gromadziły się pod nim większe lub mniejsze grupy Polaków, oczekujące własciwego rozwiązania ze strony władz, jakiego można chyba się spodziewać w cywilizowanym kraju, pamiętającym o swojej tradycji i ponad tysiącletnich wartościach. Także w sferze spraw polityki, nawet jeśli jest ona tendencyjnie niechętna katolicyzmowi i chrześcijaństwu  rozwiązaniem wydawało się jak najszybsze postawienie pomnika ku czci ofiar tragedii smoleńskiej i uroczyste przeniesienie krzyża do świątyni. Rozwiązanie takie leżało w interesie zarówno rządzonych jak i samych rządzących i z pewnoscią nie spowodowałoby ono eskalacji emocji. Wybrano jednak drogę konfrontacji: nie tyle siłowej (chociaż i taka, nieudana próba miała miejsce), lecz moralnej. „Wyłuskano” wpierw krzyż z otaczających go ludzi, uniemożliwiając bliższy dostęp za pomocą metalowych barier i zapór, by wreszcie zdemontowac sam krzyż na polecenie władcy Komorowskiego oraz wynieść go – jak podano – do kaplicy w Pałacu Prezydenckim. Dokonano tego bez jakiejkolwiek obecności osób duchownych, co w sferze religii i wiary katolickiej jest o tyle istotne, że chodziło o poświęcony symbol Chrystusa.

Wściekły atak Komorowskiego na krzyż nie byłby możliwy, gdyby nie ciche współdziałanie kurii warszawskiej i tamtejszych hierarchów. Tak jak nie do uwierzenia jest wspomniana przeze mnie pseudonaukowa teoria „big-bangu”, tak między bajeczki można włożyć, że działo się to wszystko bez wiedzy arcybiskupa Nycza oraz jego warszawskiej koterii kurialnej. A może właściwszym będzie tutaj określenie: „kuriozalnej” ?

I to jest właśnie najbardziej wstrząsającą stroną walki z krzyżem. W swojej historii Polska miała różnych biskupów i księzy: lepszych, gorszych, a nawet bardzo złych. Nigdy jednak nie wspierali oni walki z podstawowym symbolem męki Chrystusa, jakim jest krzyż, wiedząc w dodatku o fakcie jego poświęcenia. Ciche przyzwolenie na jego demontaż ze strony własnie kleru zakrawa na profanację krzyża, co stoi w prostej sprzeczności z powołaniem pasterzy Kościoła.

Fakty totalnej degrengolady kościoła katolickiego w Polsce są widoczne na wielu szczeblach jego biurokracji od wielu lat. Pomimo wielkiej pracy, jaką włożyli Prymas Tysiąclecia Ks. Kardynał Stefan Wyszyński oraz największy Polak wszechczasów Ojciec Święty Jan Paweł Wielki, upadek ten stał się rzeczywistością. Obłuda wielu hierarchów przebiła wręcz dno – bo jak inaczej nazwać odżegnanie się od krzyża ?

„Jego znakowi sprzeciwiać się będą” – to zdanie z Ewangelii podkreśla proroctwo słów, wypowiedzianych ponad dwa tysiąclecia temu. O ile jednak dotychczas odnosiliśmy je do wrogich Kościołowi i nauce Chrystusa reżymów świeckich, tak dzisiaj mamy do czynienia z nową jakością proroctwa, kiedy ci, którzy powołani zostali do trwania przy krzyzu, wspierają jego wrogów. Obłuda części duchowieństwa zatoczyła tak dalekie kręgi, że musi szokować każdego katolika. Jeszcze przecież kilka miesięcy temu ci sami przedstawiciele kościelni uroczyście ogłaszali wyniesienie na ołtarze decyzją papieża Benedykta XVI błogosławionego męczennika za wiarę ks. Jerzego Popiełuszki. Kapelana Solidarności, który do końca swoich dni nawoływał właśnie do obrony krzyża. Kilka dni temu ci sami przedstawiciele kurii warszawskiej ukarali ks. Stanisława Małkowskiego za… modlitwy pod krzyżem (!!!) grożąc mu nawet zawieszeniem w prawach kapłańskich. Trudno w tym kontekście nazwać wypowiedź kanclerza kurii warszawskiej ks. Grzegorza Kalwarczyka: “Ulica to nie jest miejsce do modlitwy”. Skandal to chyba za mało.

„Proszę Was – brońcie krzyża od Giewontu aż po Bałtyk” – te słowa Ojca Świętego Jana Pawła Wielkiego również trafiły na śmietnik kurialny jako „niepotrzebne”. Cichym przyzwoleniem na demontaż krzyża przez Komorowskiego hierarchowie kościelni dokonali wyboru między Ewangelią a konformizmem politycznym.

Platforma Obywatelska i Komorowski jacy są – każdy widzi i nie wymaga to komentarza. Należy tylko mieć nadzieję, że kosciół katolicki w Polsce przetrwa obecny upadek części duchowieństwa i wyjdzie z tego doświadczenia wzmocniony na przyszłość. Sam krzyż na pewno przetrwa tak jak przetrwał krzyż z kwiatów, kładziony w stanie wojennym przez Polaków i niszczony w nocy przez komunistów. Nawet wtedy soki kwiatów z kwietnego krzyża odbiły jego kształt na betonie niczym twarz Chrystusa na całunie turyńskim. Tak samo będzie z krzyżem sprzed Pałacu Prezydenckiego, który zostawił trwały ślad w nas.

Posted in Kultura, Polityka, Sprawy różne | Leave a comment

Słowo od Koordynatora Polonia Semper Fidelis

Chciałbym gorąco podziękować wszystkim, którzy popierają ideę kongressmana Petera T. Kinga o powołanie niezależnej, międzynarodowej komisji śledczej do wyjaśnienia katastrofy koło Smoleńska. Dziękuję tak w imieniu własnym, jak i organizacji Polonia Semper Fidelis, w której pełnię obowiązki ogólnego koordynatora.
W miarę możliwości staramy się powiadamiać Was o postępach tej naszej akcji, jak i innych spraw, związanych z naszą organizacją PSF.

Posted in Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Polonia Semper Fidelis, Sprawy różne, Wybory | Leave a comment

Rezolucja o niezależne międzynarodowe śledztwo w sprawie tragedii pod Smoleńskiem, wniesiona przez republikańskiego kongressmana Petera T. Kinga

Oto treść rezolucji w oryginale:

H.RES.1489 — Calling for an independent international investigation of the April 10, 2010, plane crash in Russia that killed Poland’s president Lech Kaczynski and 95 other individuals. (Introduced in House – IH)

HRES 1489 IH

111th CONGRESS2d Session

H. RES. 1489

Calling for an independent international investigation of the April 10, 2010, plane crash in Russia that killed Poland’s president Lech Kaczynski and 95 other individuals.

IN THE HOUSE OF REPRESENTATIVES

June 30, 2010

Mr. KING of New York submitted the following resolution; which was referred to the Committee on Foreign Affairs


 RESOLUTION

 Calling for an independent international investigation of the April 10, 2010, plane crash in Russia that killed Poland’s president Lech Kaczynski and 95 other individuals.

Whereas, on April 10, 2010, a plane carrying the Polish President Lech Kaczynski crashed in Russia, killing everyone on board;

Whereas the individuals onboard included President Lech Kaczynski and his wife, the chief of the Polish General Staff and senior Polish military officers, Poland’s deputy foreign minister, 12 members of the Polish Parliament, the president of the National Bank of Poland, senior members of the Polish clergy, and relatives of victims of the Katyn massacre;

Whereas President Lech Kaczynski was on his way to honor the 22,000 Polish officers killed at Katyn by the Soviet Secret Police in 1940 when the plane crashed just six miles from Katyn;

Whereas, on April 10, 2010, Russian President Dmitry Medvedev ordered the establishment of a government commission headed by Russian Prime Minister Vladimir Putin to investigate the circumstances of the disaster;

Whereas Edmund Klich, the head of the State Commission for Aircraft Accident Investigations in Poland, was put in charge of the Polish investigative committee;

Whereas an investigation committee of the Prosecutor General of Russia started a criminal case in accordance with a violation of the safety rules of the Russian Criminal Code;

Whereas, on May 19, 2010, Alexei Morozov, the head of the technical commission of Russia’s Interstate Aviation Committee, released a preliminary report that the plane did not suffer from any mechanical failures and ruled out a terrorist attack, explosion, or fire;

Whereas Russian investigators have released preliminary reports concluding that the crash was the fault of the pilots who did not listen to the air traffic controllers;

Whereas Polish investigators have released preliminary reports concluding that the crash was the fault of the air traffic controllers who gave delayed commands to the pilots;

Whereas some Polish security and aviation authorities were denied access to the crash site;

Whereas only the transcripts of flight recorders have been given to Polish investigators;

Whereas the black boxes have not been handed over to Polish investigators; and

Whereas over 50,000 Poles have signed a petition calling for an international investigation: Now, therefore, be it

Resolved, That the House of Representatives calls for an independent international investigation of the April 10, 2010, plane crash.

_______________________________________

Zwracamy się do wszystkich naszych autorów oraz tych, którzy nas czytają o przesyłanie do Polonia Semper Fidelis list podpisów z poparciem tej inicjatywy. Listy bedą przesłane do Kongresu USA.

Posted in Polityka, Polonia Semper Fidelis, Sprawy różne | 13 Comments

Skandal i manipulacja wyborcza – Polacy poza Polską w wielu przypadkach pozbawiani obywatelstwa polskiego !!!

Właściwie trudno coś dodać do wymowy całej odpowiedzi Biura Rzecznika Praw Obywatelskich poza oczywistym potwierdzeniem łamania litery Najwyższej Ustawy jaką jest Konstytucja RP. Z odpowiedzi wynika wprost, że osoba, której wygasł termin ważności paszportu nie jest już obywatelem polskim !!!

Pozostaje tylko polecić Rzecznikowi Praw Obywatelskich RP oraz całemu jego Biuro lekturę Konstytucji, która w art 34 pkt 2 jednoznacznie stwierdza, że „Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam się go zrzeknie.” Innej możliwości po prostu nie ma. Ponadto, nieco dalej Ustawa Zasadnicza określa równie jednoznacznie (art. 8 pkt 2): „Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej”.

Komuniści odbierali obywatelstwo polskie wielu Polakom, zamieszkałym za granicą w imię własnych, ciasno pojętych interesów politycznych. Rządy PO szybko się uczą od swoich mistrzów…

Posted in Polityka, Polonia Semper Fidelis, Sprawy różne, Wybory | Leave a comment

Nie smućcie się !!! Przyszłość jest nasza !!!

„Niechaj tę przypowieść Polak sobie kupi
Że i przed szkodą… i po szkodzie głupi !”

Mój dzisiejszy wpis kieruję do wszystkich podłamanych i cierpiących ze względu na wybór na najwyższy urząd w państwie indywiduum, którego jedynym herbem rodowym jest sztuczny penis w łapie, wręczony mu w Londynie. I którego rodowe pochodzenie (na które się tak często powoływał) warte są tyle samo, co tytuł profesorski prawie-magistra Bartoszewskiego czy „wielkość” Wajdzinowych chłamów filmowych. Nie na próżno genealodzy zaprotestowali dorabianiem sobie rodowodu przez Komorowskiego – sam znam przynajmniej dziesiątki „Potockich” czy „Radziwiłłów”, którzy mieszkali bądź przy potoku czy w Radziwiłłowie.
Ale w sumie nie o to chodzi – niechaj każdy sobie dobiera nazwisko, jakie chce i berło jakie pragnie. Niech sobie zmienia co 5 minut zdanie i niech kłamstwo zamienia na dobrą monetę. To prawo każdej indywidualności – nawet podawanie się za Napoleona Bonaparte. Mój dzisiejszy wpis kieruję do tych wszystkich Polaków, którzy widzieli głosując, w jak głębokie bagno wpadła nasza Ojczyzna umiłowana.
Motto zaś kieruję do tych wszystkich, którym wydaje się, że w dniu 4 lipca pogrzebali Najjaśniejszą Rzeczpospolitą Polskę. Tym wszystkim niedopieszczonym w przeszłości albo którym nie jest w smak Niepodległa RP. Na ogół są to tzw. nowobogaccy z byłych PGR-ów i bud jarmarcznych albo tzw. ludzie z układów, związani z aparatem PZPR przez rodziców (a i też sami), ze swoją ułomnością byłych zależności SB-eckich czy innych układów, w których jedyną filozofią jest filozofia pieniądza. „Nieważne, kto – ważne by płacił” – w tym zdaniu się to mniej lub bardziej zamyka. Dla mnie jest to po prostu filozofia prostytutki. Widać w obecnym kryzysie jest to nawet opłacalna profesja…
To są wreszcie i młodzi, którzy zostali totalnie wypaczeni przez 20 lat propagandy takich szmatławców antypolskich jak „Gazeta Wybiórcza”, „Wprost” czy „NIE”. Zostali wypaczeni krzywym zwierciadłem specyficznej „mody”, w której nie było „git” nawet wspominać o czymś takim jak Polska. A już za jakąś obelgę było podniesienie polskiej flagi czy przestarzały, „dziadkowy” patriotyzm do jakiejś tam Polski. Ważniejsza była Unia, zapewniająca pełną gębą swobody seksualne i totalną anarchię, bez żadnej odpowiedzialności.  Bo wtedy życie jest wspaniałe, prawda ? Jest na drinka, jest na „prochy” – słowem: „git jest”.
A co taki Kaczyński ? Mały wzrostem a poza tym zapowiadał jakieś durne patriotyzmy… No nie ! A gdzie swoboda seksualna ? Gdzie wspaniałości „dania sobie w żyłkę „? Gdzie zezwolenie na „rąbanie dziesiony” czyli pobicie staruszki by jej wyrwać torebkę na ulicy z jej emeryturą by było na poćpanie albo imprezę ? Tego Kaczor nie zapewnia ale Komor ? – o tak !!! Na nasze głosy liczy !!! I nie zawiedzie się…
Nie ma jednak co rozdzierać szat: w każdej bitwie można wygrać, można przegrać – takie są koleje losu historii. Liczą się wyniki ostatecznej kampanii, a te będą druzgocące dla tandemu PO-SLD. Bo kampania jeszcze się nie zakończyła. Jej wynik to dopiero wstępne rozeznanie strategiczne.
Na pewno Polonia światowa (nie ta zarobkowa w UE, bo każdy tam może sobie pojechać w inne województwo innego niby państwa i grać Polonusa pożal się Boże) nie przyniosła wstydu Polsce w tych wyborach i to się liczy. Teraz Związek Byłych Żołnierzy Solidarności czeka na oficjalną odpowiedź na skargę/pozew przeciwko obecnemu rządowi PO o łamanie Konstytucji RP przez tenże rząd, dotyczącą dyskryminowania milionów obywateli RP na całym świecie podczas głosowania. Kto wie czy właśnie te miliony obywateli polskich (szacunkowo od 2 do 7 milionów) nie były właśnie tym, co rząd PO-SLD po prostu „obciął” pozbawiając tym samym Polaków ważnej części obywatelstwa polskiego ?
Tak czy owak, w toku tej tragedii narodowej nowej, XXI-wiecznej Targowicy i mafijno-komunistycznych układów, wiele spraw się zmienia wśród Polonii na kontynencie amerykańskim czy australijskim. I to również jest pozytywny tego element. Przez obecne lata rządów PO nie dziwota, że Polska spadła do roli ostatnich z państw europejskich, które musiały mieć wizy do USA. Wystarczyło się spojrzeć na żywo na program lewackiej CNN i wywiad Radziunia Sikorskiego z Wolfem Blitzerem, by zrozumieć wiele. Nawet przez ignorantów Amerykanów. Radziunio był pożałowania godnym przykładem jakiegokolwiek Ministra Spraw Zagranicznych. Z jego wypowiedzi wynikało, że dzięki Rosjanom Polacy są najbardziej szczęśliwi z prowadzenia sprawy tragedii w Smoleńsku. Prowadzący wywiad Wolf Blitzer wyglądał wielokroć na zdegustowanego a mi – obserwującemu tę paranoję – było po prostu wstyd. Wywiad nadano w czasie największej oglądalności CNN  –  wieczorem.
Ale tym większym wstydem było zachowanie się Radziunia, posyłającego „oczko” do widzów CNN. Czy to jest zachowanie poważnego ministra spraw zagranicznych jakiegololwiek państwa ? W USA za samo „tąpanie nogą” w ubikacji można posłać na dno politycznej kariery jako homoseksualnego podrywacza republikańskiego senatora Craiga… A robienie „buzi” i „oczko” niby ministra spraw zagranicznych RP ?
Spokojnie jednak, Moi Drodzy Rodacy ! Spokojnie i czekajmy… Tak sobie myślę, że wszystcy ci, którzy oddali głos na komoromatoła zaczną czuć totalny niesmak – a więc nie panikujmy. Najważniejsze, że mamy wierzyć w Polskę i w Jej duchu wychowywać młode pokolenia. Nie przejmujcie się idiotyzmami Unii – bądźcie zawsze Polakami. Niech Rodzice będą polskimi rodzicami, a przedszkola czy szkoły polskimi…
A dalej może być bardzo ciekawie…
Stanisław Matejczuk

Posted in Polonia Semper Fidelis | 2 Comments

Witamy na blogu Polonia Semper Fidelis – Welcome to our blog Polonia Semper Fidelis

 

Welcome to blog Polonia Semper Fidelis !!! It’s been some time to set it up but you can see the progress, We have created several categories where you would be able to create your posts.

Witamy na blogu Polonia Semper Fidelis !!! Nieco czasu zabrało nam ustawienie, lecz będzie coraz lepiej.  Utworzyliśmy kilka kategorii, w których możecie publikować swoje wpisy.

Posted in Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Polonia Semper Fidelis, Sprawy różne, Wybory | 1 Comment