Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español    

 

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch obrony życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Z życia Polonia Semper Fidelis

Solidarność Sprawy polskie na Litwie Warto przeczytać Galerie Tragedia smoleńska

Porady Emigracyjne

Polskie Drogi Ogłoszenia Drobne Listy do Redakcji O nas Kontakt z nami
Wieści ze Lwowa Kluby Gazety Polskiej Książki warte przeczytania Dobre idee, ale... Dział sportowy
Polonii Semper Fidelis
Kącik kulturalny

 

Z

NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 

 

Zaprzyjaźnione strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

Liczba odwiedzin:

 

 

 

Polityka - Świat

 

Andrzej Rudań

 

Merkel zbyt silna

(Nasz Dziennik)

 

Kolejny sukces wyborczy kanclerz Merkel nie jest dobrą wiadomością dla Polski, i to z kilku powodów.

 

Po pierwsze, styl i konkretne decyzje polityki zagranicznej Niemiec uprawianej od 8 lat w Berlinie są dla nas zdecydowanie niekorzystne. Pod rządami Angeli Merkel przybrały agresywny charakter w stosunku do Polski. Nie byłoby rurociągu Nord Stream w Bałtyku bez pani kanclerz, nie byłoby problemów z dostępem statków do największego polskiego portu w Szczecinie związanych ze zbyt wysokim ułożeniem tegoż rurociągu.

Polskie stocznie w Szczecinie funkcjonowałyby nadal, gdyby urzędnicy zza Odry i niemieccy dyplomaci w Brukseli okazali tyle samo wyrozumiałości dla pomocy publicznej dla naszych stoczni, ile wykazali dla stoczni niemieckich i francuskich. Pani kanclerz konsekwentnie wypycha Polskę z kręgu najważniejszych państw UE oraz wasalizuje nasz kraj ekonomicznie.

Po drugie, polityczne pociągnięcia kanclerz Merkel w stosunku do naszego kraju mają taki sam, poniżający naszą pozycję charakter.

Rozgrywa w Europie

Drugim niebezpiecznym dla nas manewrem polityki niemieckiej Angeli Merkel jest wypychanie innych z kręgów decyzyjnych UE. Polityczny krąg decyzyjny Unii Europejskiej jeszcze za czasów kanclerza Kohla i Schroedera wyznaczał sojusz niemiecko-francuski. Niemcy chciały wtedy szukać uzasadnienia i akceptacji dla swojej pozycji wśród innych. Po uzgodnieniach francusko-niemieckich przechodzono do przekonywania innych krajów do wspólnego stanowiska Paryża i Berlina. Z nadejściem Merkel ten polityczny paradygmat się zmienił.

Niemcy potrafią otoczyć Francję sojuszem z innymi państwami, aby wymóc na swoim tradycyjnym partnerze ustępstwo. Tak było w sprawie kryzysu greckiego i w walce o budżet UE. Niemcy odwołały się do woli innych państw i woli banków niemieckich dla wprowadzenia dużej dyscypliny finansowej kosztem świadczeń socjalnych, co uderza również we Francję.

Politycy francuscy przegrali batalię o budżet UE również za sprawą Merkel. Pani kanclerz chciała ograniczenia nowego 7-letniego budżetu. Francja nie. Merkel pozwoliła i dyskretnie zachęcała innych do działań na rzecz zmniejszenia budżetu UE, co wykorzystała natychmiast dyplomacja brytyjska. Negocjacje zakończyły się pomyślnie dla Brytyjczyków z cichą satysfakcją Niemiec.

Stała się rzecz wcześniej nie do pomyślenia dla Francuzów, którzy poczuli się zdradzeni. Merkel pokazała, że potrafi się obyć bez Francji. Tym bardziej okazuje to Polsce.

Tutaj jednak winą obarczyć należy przede wszystkim nasz rząd. Podobnie jak w przypadku Francji Niemcy korzystają ze słabego francuskiego przywództwa pod egidą Hollanda, za czasów Sarkozy’ego izolowanie Francji nie przeszłoby Niemcom, podobnie słabe przywództwo Polski jest natychmiast wykorzystywane przez Merkel dla narzucenia swojej woli. Za czasów Kohla i Schroedera Niemcy dbałyby jeszcze o pozory solidarności europejskiej. Pani kanclerz jest niemieckim przywódcą, który jawnie dąży do hegemonii. Za prezydenta Sarkozy’ego mówiono, że w UE rządzi Merkozy. Obecnie pozostała już tylko Merkel.

Polska zmarginalizowana

Przypomnijmy, że jeszcze w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego, w trakcie negocjacji traktatu lizbońskiego, Polska była jednym z 4 najważniejszych państw politycznych UE. Bez modyfikacji tego traktatu w oparciu o postulaty polskie i brytyjskie nie przyjęto tego dokumentu. Polska potrafiła wraz z Brytyjczykami tworzyć alternatywne rozwiązania dla duetu Paryż – Berlin.

Dzięki sojuszom Warszawa – Londyn potrafiliśmy uzyskać zapisy gwarantujące m.in. nadrzędność naszego prawodawstwa nad orzeczeniami UE w sprawach własności ziem. Rzecz absolutnie kluczowa. Inne delegacje: słowacka i czeska, dopiero po zamknięciu negocjacji domagały się zapisów dla ich krajów, „takich, jakie wywalczyła sobie Polska”. To pokazuje, co oznacza przywództwo krajowe w sile państwa na arenie międzynarodowej.

Wiele innych negocjacji z lat 2005-2007, np. w sprawie limitów CO2, rynku pracy, dopłat do rolnictwa, badań naukowych itd., kończyło się naszym sukcesem ze względu na nasze silne przywództwo, którego przy obecnym rządzie jesteśmy pozbawieni. O skali wasalizacji świadczy m.in. wypowiedź szefa polskiej dyplomacji w Berlinie, który domagał się w imieniu Polski silnego przywództwa Niemiec w Europie. Oprócz wspomnianej na początku wasalizacji ekonomicznej Polska zadeklarowała uznanie swojej wasalnej roli wobec Niemiec w dziedzinie politycznej. Rzecz również nie do pomyślenia jeszcze 7-8 lat temu w Polsce.

Ostatnim przykładem, do czego prowadzi nowy styl polityki niemieckiej, niechaj będzie wasalna wypowiedź polityka z Gdańska, wspierającego obecny rząd. Sugerował, że Polska powinna współtworzyć z Niemcami wspólne państwo europejskie. Prawda jest jednak taka, że państwo europejskie będzie państwem niemieckim Angeli Merkel, rządzonym z Berlina, a nie państwem polityków i sympatyków PO z Gdańska.

Niewątpliwie nawet samo miasto Gdańsk, symbol polskiej niezależności w czasach minionych, za sprawą polityków PO staje się ostatnio przykładem wasalizacji polityki polskiej przez niemiecką.

Jakościowa różnica pomiędzy Merkel a Kohlem, który również miał bardzo mocne przywództwo w swoim kraju oraz w UE, polega na tym, że inni kanclerze niemieccy na forum UE szukali partnerów dla swoich pomysłów, uzgadnianych najpierw z Paryżem, a potem z innymi.

Merkel kończy z tą zasadą i narzuca od paru lat, po swoim drugim zwycięstwie wyborczym w 2009 roku, bez dbania o opinie innych, swoją wolę. Staje się przykładem znanej dawniej arogancji niemieckiej w stosunkach zagranicznych. Za kanclerza Kohla Europa rozwijała się równomiernie. Dbano chociaż o pozory solidarności europejskiej. Obecnie walka z bezrobociem niemieckim odbywa się kosztem polskich stoczni i polskiego przemysłu.

Dzisiaj powstrzymać wpływy niemieckie można skutecznie poprzez mocne przywództwo w swoim własnym kraju. Niemcy mają teraz swojego mocnego przywódcę, który wygrał wybory po raz trzeci. Nie oznacza to dla nas na chwilę obecną niczego dobrego.

 


Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 





 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis