Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español    

 

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch Obrony Życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Z życia Polonia Semper Fidelis

Solidarność

Sprawy polskie na Litwie Warto przeczytać Galerie Tragedia smoleńska
Porady Emigracyjne Polskie Drogi

Ogłoszenia

Drobne

Listy do Redakcji O nas Kontakt z nami
Wieści ze Lwowa Kluby Gazety Polskiej Książki warte przeczytania Zdrowie Dział sportowy
Polonii Semper Fidelis
Wiadomości Przedziwne

 

NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 

 

Zaprzyjaźnione strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




 

 

 

 

Liczba odwiedzin:

 

 

Historia - Polska

 

Tadeusz M. Płużański 

 

Polski Katyń na Powązkach 

(Najwyższy Czas)

 

 

Do dołów śmierci wrzucali ich tak jak w Katyniu. Z przestrzeloną potylicą, związanymi rękami. Szczątki polskich patriotów zamordowanych przez komunistów zostały odnalezione! Po 23 latach tzw. wolnej Polski. Na Powązkach Wojskowych w Warszawie Instytut Pamięci Narodowej odkopał zamordowanych w więzieniu na Rakowieckiej.


 

 

Według najnowszych ustaleń, w dzisiejszej kwaterze „Ł” („Łączka”) Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie komuniści od połowy 1948 roku grzebali ciała zamordowanych w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. Zrzucali je do dołów, zasypywali wapnem, a teren niwelowali. W miejscu tym, które po wojnie nie należało do cmentarza, zrobiono kompostownię, śmietnik, a potem zaczęto stawiać groby – często oprawców. Przywódców komunistycznej partii i państwa, sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy UB i Informacji Wojskowej. Bermanów, Brystygierów, Kryżów, Fejginów.

 

Kwatera „Ł” Cmentarza Wojskowego
na warszawskich Powązkach

 

Mieli zniknąć na zawsze

Na „Łączce” pogrzebanych może być ok. 300 osób – polskich patriotów, którzy nie zgodzili się na drugą, sowiecką okupację Polski. Tu najpewniej zakończyli swoją ziemską drogę: dobrowolny więzień Auschwitz rtm. Witold Pilecki; szef Kedywu AK gen. August Emil Fieldorf „Nil”; dowódca 5. Brygady Wileńskiej mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”; dowódcy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, w tym ppłk Łukasz Ciepliński; cichociemny, żołnierz AK mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”; dowódca AK i WiN na Lubelszczyźnie mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”; obrońca Wybrzeża we wrześniu 1939 roku kmdr Stanisław Mieszkowski; działacz narodowy Adam Doboszyński. Wśród pochowanych tu ofiar komunistycznego terroru jest też zapewne przedwojenny dyrektor Katolickiej Agencji Prasowej, członek Rządu RP na Uchodźstwie, a po wojnie redaktor naczelny „Tygodnika Warszawskiego”, pisma Kurii Metropolitarnej Warszawskiej – ks. Zygmunt Kaczyński. I wielu, wielu innych przedstawicieli polskiej inteligencji, elity II RP.

 

Wydobyte z bezimiennego grobu szczątki
jednej z ofiar.
..

 

Rodziny często nie wiedziały o śmierci najbliższych. Oni mieli zniknąć na zawsze. Naczelnik więzienia mokotowskiego Alojzy Grabicki żonie jednego ze skazanych powiedział: „Po takich zbrodniarzach ziemia musi być zrównana”. Najpierw ich mordowano, a potem przez cały PRL mordowano pamięć o nich. Z przykrością należy stwierdzić, że po 1989 roku niewiele się zmieniło. Skandaliczne jest to, że IPNowi pozwolono na badanie „Łączki” dopiero teraz, po 23 latach wolnej Polski. Przecież rodziny ofiar do dziś nie mogą zapalić lampki na grobie i pomodlić się, bo tych grobów po prostu nie ma. Można odnieść wrażenie, że dzisiejsze okrągłostołowe „elity”, które bardzo często mają komunistyczny rodowód – również po stronie „Solidarności” – nie chcą, aby prawdziwi bohaterowie wrócili do świadomości Polaków.

 

Bez grobów

Zamordowanych grzebano w bezimiennych grobach. Z przepisów więziennych wynikało, że należało to robić na miejscowym cmentarzu, często na jego obrzeżach, z dala od innych grobów lub obok cmentarnego muru. Inaczej było np. w Białymstoku. Naczelnik wydziału więziennictwa miejscowego WUBP Leon Ozgowicz w 1953 roku napisał, że zwłoki chowa się „w miejscach niedostępnych dla osób cywilnych, tzn. w różnych miejscach. Powyższych czynności dokonuje się tajnie, tak aby nikt tego nie spostrzegł z osób niepożądanych. Na cmentarzu nie chowa się z powodu tego, że mogą ciało wygrzebać i urządzić jakiekolwiek demonstracje, co jest niedozwolone. Wobec tego, nie ma żadnych grobów ani też numerów na grobie”. Ciała chowano też bezpośrednio w miejscach kaźni – w więzieniach, np. owianej do dziś tajemnicą podwarszawskiej katowni w Miedzeszynie (kryptonim „Spacer”) czy nie mniej tajnym areszcie NKWD we Włochach (tu więziono m.in. Bolesława Piaseckiego, a być może również gen. Fieldorfa).

 

„Ubek-emeryt”

Kluczem do ustalenia miejsca pogrzebania bohaterów Polski Podziemnej jest odnaleziony w archiwach IPN dokument. To zapis relacji Władysława Turczyńskiego, który w więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie trudnił się grzebaniem zwłok zamordowanych. Wskazywał on jednoznacznie na Powązki, a najprawdopodobniej właśnie na tzw. Łączkę – obecną kwaterę „Ł” Cmentarza Wojskowego, która w latach 50. znajdowała się poza terenem ówczesnej nekropolii. Obecnie jest tam symboliczny pomnik więźniów politycznych zamordowanych w latach 1945-1956 na warszawskim Mokotowie.

 

  

Groby oprawców...

 

Ustalenia IPN to przełom w poszukiwaniach zwłok polskich bohaterów, bowiem przez lata rodzinom, mimo wielu starań, prawdy nie udało się odkryć. Dotychczas oprócz „Łączki” wskazywano także inne miejsca grzebania ciał zamordowanych. Kilka lat temu dostałem list, podpisany „ubek-emeryt”, w którym – sądząc po charakterze pisma – starszy pan informował mnie, że generał Emil Fieldorf, podobnie jak rotmistrz Witold Pilecki i inne ofiary komunistycznych morderców, został pogrzebany na Okęciu, przy fosach.

 

Wózkiem na Powązki

Prócz „Łączki” badacze najczęściej wymieniali jednak Dolinkę Służewiecką – teren przy kościele św. Katarzyny, gdzie po latach stanął pomnik ofiar totalitaryzmu. Tak było przez lata. Dzisiejsza wiedza jest bardziej precyzyjna. Otóż na Służewcu polscy patrioci mieli być chowani od 1945 do 1948 roku. Potem, od początku 1948 roku, zbrodniczy plan uległ zmianie – miejscem spoczynku doczesnych szczątków bohaterów stały się Powązki.

 

Finałowa scena filmu Ryszarda Bugajskiego „Generał Nil” pokazuje, jak po wykonaniu wyroku ciało gen. Fieldorfa, zapakowane do worka, zostaje wywiezione poza teren więzienia na drewnianym wózku ciągniętym przez konia. Ten stukot kopyt, najczęściej późnym wieczorem, zapamiętało wielu więźniów Mokotowa. Następnie grabarze wrzucili worek do głębokiego dołu i posypali wapnem. Gdzieś pod murem cmentarza. Teraz, dzięki IPN-owi, możemy dopowiedzieć: cmentarza na Powązkach.



Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 





 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis