Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español  

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch Obrony Życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Z życia Polonia Semper Fidelis

Solidarność

Sprawy polskie na Litwie Warto przeczytać Galerie Tragedia smoleńska
Porady Emigracyjne Polskie Drogi

Ogłoszenia

Drobne

Listy do Redakcji O nas Kontakt z nami
Wieści ze Lwowa Kluby Gazety Polskiej Książki warte przeczytania Zdrowie Dział sportowy
Polonii Semper Fidelis
Wiadomości Przedziwne

 

NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 

 

Zaprzyjaźnione strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

Liczba odwiedzin:

 

 

Gospodarka i Ekonomia - Świat

 

Tomasz Mysłek

 

W stronę eurofederacji

 

(Najwyższy Czas)

 

Wydarzenia z pierwszej połowy września wskazują, że najprawdopodobniej panująca w UE eurokomuna (czyli „europejska wspólnota” lewicowych polityków, urzędników, funkcjonariuszy UE i bankierów) podjęła decyzję o forsowaniu unii bankowej i eurofederacji niemal za wszelką cenę. Być może też za cenę przyszłej znacznie większej inflacji, gospodarczego chaosu i finansowego eurokrachu.

Świadczą o tym m.in. decyzje o ustanowieniu „europejskiego” nadzoru bankowego – kontroli wszystkich banków – i skupowaniu obligacji bankrutujących państw przez Europejski Bank Centralny (EBC), a także deklaracje, iż EBC „uczyni wszystko”, aby zachować walutę i system euro, bo „euro jest projektem nieodwracalnym” (wg opinii szefa Euro-Banku Mario Draghiego i innych). Interwencje i kontrole EBC mogą więc odwlec załamanie eurosystemu o kilkanaście miesięcy. Tym bardziej że niemiecki Trybunał Konstytucyjny właśnie zgodził się na ratyfikację traktatu o eurofunduszu ESM. Te wszystkie plany i związany z nimi ogromny wzrost władzy Euro-Banku, jeśli zostaną zrealizowane, mogą istotnie zmienić układ sił w UE i jej dotychczasowy ustrój. Mogą zmienić niezależnie od forsowanego równolegle projektu nowego traktatu UE i przyspieszonej budowy eurofederacji (europaństwa) – w ciągu kilku najbliższych lat.

 

Przewodniczący Komisji Unii Europejskiej (od lipca 2004 r.) José Manuel Barroso w swoim dorocznym „orędziu o stanie Unii Europejskiej”, wygłoszonym w Parlamencie UE w Strasburgu 12 września, wezwał posłów i polityków do wielkiej eurodebaty o przekształceniu UE w „federację państw narodowych”. Głównym argumentem szefa komisarzy UE za eurofederacją jest jego obawa przed „nacjonalizmem i populizmem”, rzekomo bardzo groźnym, mocno szerzącym się w Europie i niepokojącym funkcjonariuszy UE. Barroso oświadczył, że europejska federacja jest konieczna, bo „w czasach kryzysu byłoby błędem pozostawić obronę państw nacjonalistom i populistom”. Ponadto poszczególne „kraje nie są w stanie same sprostać problemom europejskim, a globalizacja wymaga od nas większej jedności”.

 

Szef władzy wykonawczej UE podkreślił, że federacja państw to projekt nie tylko dla państw strefy euro, ale dla wszystkich członków UE. Zapowiedział, że utworzenie tej federacji „będzie automatycznie wymagało nowego traktatu”, a jego „Komisja Europejska” jesienią przedstawi wstępne propozycje. Oświadczył, że „nikt nie będzie zmuszony, aby wyjść czy pozostać” w nowej politycznej „Europie”. Mówił też wiele o potrzebie „europejskiej debaty”, planowanym „konwencie” i nowej „europejskiej demokracji”.

 

Tworzenie „unii bankowej”

 

Jednocześnie Barroso podkreślił, że „nie można pozostawić żadnych wątpliwości co do nieodwracalności” systemu waluty euro. Zapowiedział, iż jesienią jego Komisja ma przedstawić propozycje w kwestii „zakończenia unii monetarnej i walutowej” – z możliwymi rozwiązaniami na rzecz „uwspólnotowienia długów”. Przedstawił też projekt wprowadzenia nadzoru bankowego dla całej strefy euro – miałby on działać już od stycznia 2013 roku i objąć ścisłą kontrolą, stopniowo, wszystkie banki w strefie waluty UE – w liczbie 6-8 tysięcy (!). Jednak zadania bieżące miałyby nadal wykonywać krajowe nadzory bankowe. W praktyce miałyby one dalej nadzorować lokalne banki – zwłaszcza te mniejsze. Ale Europejski Bank Centralny we Frankfurcie nad Menem miałby we wszystkich sprawach ostatnie słowo – zaznaczył Barroso. Centrum nowego systemu nadzoru ma być 23-osobowa rada nadzorcza, funkcjonująca w ramach EBC i składająca się z 17 przedstawicieli krajów waluty euro, czterech przedstawicieli EBC oraz z dyrektora nadzoru i jego zastępcy.

 

Głównym uprawnieniem i narzędziem tworzonego euronadzoru bankowego ma być prawo do nadawania i odbierania licencji na prowadzenie działalności bankowej. Ten nowy urząd ma też „monitorować”, czy banki spełniają nakazane wymogi kapitałowe, ma zalecać tymczasowe zwiększanie limitów kapitału w bankach oraz „wykrywać sytuacje, w których banki prowadzą nieodpowiedzialną politykę kredytową lub inwestycyjną”. Będzie mógł również nakładać na banki kary finansowe w wysokości do 10% ich rocznych dochodów.

 

Barroso oraz inni komisarze i politycy UE nie ukrywają przy tym, że chodzi tu głównie o „przywrócenie zaufania do europejskiego systemu bankowego”. A także o to, aby w przyszłości eurofundusz ratunkowy ESM mógł bezpośrednio wspierać i finansować upadające banki – z pominięciem budżetów państw. Głównym tego warunkiem ma być właśnie skuteczny nadzór EBC i funkcjonariuszy UE nad eurobankami. Dla Barroso i innych socjalistów UE ten „wspólny nadzór bankowy” ma być też „pierwszym krokiem w stronę unii bankowej w strefie euro” (wg „Deutsche Welle”).

 

Reakcje Niemców

 

A co na to Niemcy? Wydaje się, że niemal wszyscy zwolennicy UE i systemu euro przyjęli przychylnie przemówienie i oficjalne zapowiedzi szefa Komisji UE. Oczywiście Niemcy – nie tylko ci z rządu, ale także ci z opozycyjnej SPD – nadal nie zgadzają się na jakiekolwiek „uwspólnotowienie długów”. Ale na wspomniany nadzór bankowy już tak, bo to przecież w dużej mierze ich pomysł i postulat,  jeszcze z roku 2010. Jednak minister finansów Wolfgang Schäuble (CDU) kilkakrotnie domagał się w ostatnich tygodniach, także po wspomnianym przemówieniu Barroso, aby nadzorem EBC objąć jedynie duże banki w UE – te „rzeczywiście istotne dla europejskiego systemu bankowego”. Niemcy chcą przede wszystkim zapobiec coraz bardziej realnej groźbie serii bankructw dużych banków działających w Hiszpanii i paru innych krajach, więc projekty władz z unijnej Brukseli będą w tej kwestii na pewno silnie wspierać.

 

Niektórzy niemieccy politycy i komentatorzy, jak np. Werner Mussler z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, przewidują jednak liczne trudności w procesie ustawodawczym i politycznym w Niemczech i innych krajach – mającym prowadzić ku temu nadzorowi bankowemu i „unii bankowej”. Uważają projekt powszechnego i ścisłego euronadzoru bankowego za zbyt „mamuci” i raczej niemożliwy do spełnienia – przynajmniej w tym zakresie, który przedstawił Barroso. Uważają też, że zbyt wiele szczegółowych spraw i zagadnień pozostaje jeszcze nieuzgodnionych lub bez konkretnej odpowiedzi.

 

Sędziowie zezwalają na eurofundusz ESM

 

Otwarte pozostaje natomiast pytanie, czy w dłuższej perspektywie Niemcy pogodzą się z systematycznym i wielkim skupem obligacji eurobankrutów, którego, zgodnie z zapowiedzią z 6 września, ma dokonywać EBC.

 

Politycy i funkcjonariusze UE już od końca sierpnia oczekiwali w wielkim napięciu na orzeczenie sędziów niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z prawem ratyfikacji „paktu fiskalnego” UE i traktatu o stałym eurofunduszu ESM (Europejskim Mechanizmie Stabilizacyjnym). Negatywna decyzja Trybunału co do legalności tego funduszu oznaczałaby bowiem, że Niemcy nie tylko nie będą mogły uczestniczyć w programie pomocy dla bankrutujących państw i banków strefy euro, ale także nie będzie mógł zostać uruchomiony zapowiedziany przez EBC program skupu obligacji tych państw na rynku.

 

12 września w południe mogli jednak odetchnąć z ulgą. Trybunał orzekł bowiem, że władze Niemiec mogą ostatecznie ratyfikować i pakt fiskalny, i traktat o funduszu ESM, choć pod następującymi warunkami: finansowy udział Niemiec w tym nowym funduszu ratunkowym (o planowanej wartości 500-700 mld euro) nie może przekroczyć uchwalonego w ub. roku przez Bundestag poziomu 190 mld euro. Tę kwotę będzie można wprawdzie podwyższyć, ale tylko za zgodą Bundestagu. Ponadto władze ESM i rząd RFN mają informować na bieżąco zarówno Bundestag, jak też izbę wyższą parlamentu, Bundesrat, o swoich decyzjach i działaniach – orzekli sędziowie z Karlsruhe. Jednocześnie odrzucili wnioski o wstrzymanie procesu ratyfikacji traktatu o ESM do czasu merytorycznego rozpatrzenia sześciu konstytucyjnych skarg (które wpłynęły w końcu czerwca), co mogłoby trwać wiele miesięcy.

 

– Analiza tych wniosków wykazała bowiem, że jest wysoce prawdopodobne, iż zaskarżone ustawy ratyfikacyjne nie naruszą konstytucji – stwierdził prezes Trybunału, prof. Andreas Voßkuhle. Zaznaczył, że to orzeczenie ma charakter wstępny.

 

Daremny wniosek posła Gauweilera

 

Niemieccy sędziowie niestety nie rozpatrzyli wniosku znanego i wytrwałego przeciwnika eurokomuny i projektowanej eurofederacji – posła i prawnika Petera Gauweilera z bawarskiej CSU (także przeciwnika trwałego zaangażowania się Niemiec w ratowanie systemu waluty euro). We wniosku złożonym 9 września, trzy dni po historycznej decyzji EBC o nieograniczonym skupowaniu papierów dłużnych zagrożonych bankructwem europaństw, dr Gauweiler postulował bezterminowe odłożenie decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie legalności funduszu EMS. Twierdził, że ta decyzja Europejskiego Banku stwarza bowiem „nieobliczalne ryzyko” dla finansów Niemiec, w tym finansów landów, a także narusza uprawnienia kontrolne niemieckiego parlamentu. Zdaniem bawarskiego polityka, Euro-Bank przekroczył swoje uprawnienia i naruszył prawo UE. Dlatego niemiecki Trybunał powinien odłożyć swoją decyzję, bo jego orzeczenie w sprawie funduszu ESM może stać się bezprzedmiotowe. Bo to EBC po 6 września staje się już faktycznym „superfunduszem ratunkowym” – zastępując w sposób niezgodny z prawem UE i Niemiec dotychczasowe eurofundusze ratunkowe.

 

Orzeczenie sądu z Karlsruhe oznacza, że prezydent Joachim Gauck będzie mógł złożyć podpisy pod ustawami ratyfikacyjnymi, a fundusz ESM będzie mógł zacząć działać – prawdopodobnie już w październiku. Groźba rychłego załamania systemu euro została oddalona. Wydaje się, że w związku z tym władze EBC i UE będą robić nadal niemal wszystko, aby bez względu na koszty gospodarcze odwlec i przedłużyć nieuniknione załamanie obecnego systemu finansowo-walutowego i ściśle z nim związanego eurosocjalizmu. Odwlec o tyle miesięcy i lat, ile tylko się da. Choćby i kosztem wywołania większej inflacji i gospodarczego chaosu, a więc znacznego podwyższenia cen surowców, żywności i znacznego pomniejszenia realnych oszczędności europejskich podatników.

 


Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 





 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis