Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español  

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch Obrony Życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Z życia Polonia Semper Fidelis

Solidarność

Sprawy polskie na Litwie Warto przeczytać Galerie Tragedia smoleńska
Porady Emigracyjne Polskie Drogi

Ogłoszenia

Drobne

Listy do Redakcji O nas Kontakt z nami
Wieści ze Lwowa Kluby Gazety Polskiej Książki warte przeczytania USOPAŁ Dział sportowy
Polonii Semper Fidelis
Kącik kulturalny

 

NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 

 

 

Zaprzyjaźnione strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Liczba odwiedzin:

 

 

Gospodarka i Ekonomia - Świat

 

Prof. Tadeusz Marczak

 

Skąd się biorą kryzysy finansowe

 

(Nasz Dziennik)

 

Pieniądz to przede wszystkim środek działania. Kiedy nie występował, lub jego rola była ograniczana, bywał, w charakterze środka działania, zastępowany przez przymus. Tak było w epoce niewolnictwa (wielkie budowle starożytnego Egiptu). Tak też było w czasach nam współczesnych w Związku Sowieckim. Reformator Jegor Gajdar zauważył, że kiedy w ZSRS spadało natężenie terroru, spadała także efektywność jego gospodarki.

Pieniądz ma jednak tę niewątpliwą zaletę nad przymusem, że wymusza racjonalność działań. Tylko w systemie przymusu możliwe były takie przedsięwzięcia jak pozbawione ekonomicznego sensu piramidy egipskie (pomniki pychy faraonów – jak je określił Pliniusz Starszy), czy nacechowane gigantomanią inwestycje epoki sowieckiej. Czyżby zatem pieniądz był gwarancją wolności obywateli i racjonalnych, ekonomicznie uzasadnionych działań w gospodarce?

Dyktat bankierów

Chiński ekonomista Song Hongbing w dwóch do tej pory opublikowanych książkach, a w przygotowaniu jest trzecia, podjął się zadania prześledzenia kwestii „wojny o pieniądz” wraz z politycznymi implikacjami tej batalii. Uwagę swoją skupił na kształtowaniu się systemu pieniężnego najpotężniejszego mocarstwa współczesnego świata, jakim są Stany Zjednoczone.

Jednym z najbardziej zdumiewających faktów odkrytych przez chińskiego autora było skonstatowanie, że amerykański urząd Rezerwy Federalnej, znany pod skrótem Fed, nie jest instytucją rządową podlegającą demokratycznie wybranym władzom USA. Stanowi on swoiste konsorcjum prywatnych banków. A jednak to właśnie on posiada prawo do emisji amerykańskiego pieniądza, dolara. Rząd Stanów Zjednoczonych takich uprawnień nie posiada. Co więcej, ci prezydenci USA, którzy usiłowali uzyskać wpływ na emisję narodowej waluty, z reguły kończyli tragicznie. Najbardziej znanym tego przykładem jest zamach na prezydenta Johna F. Kennedy’ego.

Fed został powołany do życia w 1913 roku dzięki zabiegom bankiera Paula Warburga. Ustawa o Fed przeszła w Kongresie USA większością głosów. Ale kongresman Charles A. Lindbergh określił ją jako „największą zbrodnię legislacyjną naszego pokolenia”. Stwierdził także, że poddaje ona amerykański Kongres kontroli ze strony Wall Street. Prezydent Woodrow Wilson, za którego kadencji powołano do życia Fed, skarżył się przed śmiercią, że w sprawie Rezerwy Federalnej został oszukany. Trapiony wyrzutami sumienia wyznał: „Wbrew swej woli zniszczyłem nasze państwo”.

Emitowany przez Rezerwę Federalną dolar oparty był początkowo na parytecie złota. Jeden ze współczesnych szefów Fed Alan Greenspan trafnie stwierdzał (ale jako szef nie stosował tego w praktyce), że „bez standardu złota nie ma żadnej możliwości ochrony oszczędności przed wywłaszczeniem w wyniku inflacji… [złoto] chroni prawo do własności”. Song Hongbing stwierdza zaś: „Bankierzy potrzebują kryzysów ekonomicznych i głębokich recesji gospodarczych, albowiem w tym czasie ludzie łatwo idą na ustępstwa”. Wielki kryzys z 1929 roku został wykorzystany do likwidacji standardu złota. Nastąpiło to za prezydentury Franklina Delano Roosevelta w 1933 roku. Obywateli USA zobowiązano do wymiany posiadanego przez nich złota (z wyjątkiem drobnych monet i biżuterii) na papierowe dolary. Kto nie podporządkował się nakazowi, narażał się na karę 10 lat więzienia i 250 tys. dolarów grzywny. Zakaz posiadania złota uchylono dopiero w 1974 roku.

Od 1933 roku zatem dolar przestał być wymieniany na złoto dla obywateli USA. Wymienialność utrzymano jeszcze w stosunku do cudzoziemców, ale w 1973 roku całkowicie zrezygnowano z powiązania dolara ze złotem. Od tego czasu nastąpił niemal żywiołowy dodruk amerykańskiej waluty. Zdecydowana większość tych banknotów (ok. 70 proc.) krąży poza granicami Stanów. Pozwala im to przerzucać koszty inflacji na innych. Nastąpiła także korozja postaw, która objęła tradycyjny, amerykański etos wytrwałej pracy i oszczędzania. Ich miejsce zajęły beztroska konsumpcja i skłonność do przejadania dorobku poprzednich pokoleń.

Niepomiernie także zaczęło rosnąć zadłużenie Ameryki. W 2008 roku dług krajowy, samorządów, przedsiębiorstw, instytucji finansowych oraz osób prywatnych wyniósł 57 bilionów dolarów i rośnie dalej w tempie 7-8 proc. rocznie. Natomiast wzrost gospodarczy wynosi ok. 3 proc. rocznie. Nieuchronne jest zatem bankructwo USA. Dotychczasowe funkcjonowanie Ameryki w warunkach ciągłego deficytu handlowego i budżetowego możliwe było tylko dzięki temu, że „nieograniczony dodruk banknotów umożliwił korzystanie z owoców pracy innych” – stwierdza Song Hongbing.

Chimerica

Szczególną rolę w tym procederze spełniały Chiny. W lutym 2007 roku Moritz Schularick i Niall Ferguson wprowadzili do użytku termin „Chimerica”. Była to zbitka dwóch angielskich słów: „China” i „America”, ale też świadomie nawiązywali do Chimery, mitycznego stwora z paszczą lwa, tułowiem kozła i ogonem węża, podkreślając sztuczność tego tworu. A tworem tym była swoista symbioza gospodarek Chin i Ameryki. Dzięki tej symbiozie Chiny między 2000 a 2008 rokiem czterokrotnie zwiększyły swój PKB, rozwijając na masową skalę eksport, importowały zachodnią technologię, stworzyły miliony miejsc pracy. Natomiast Stany Zjednoczone, główny odbiorca dóbr wyprodukowanych w Chinach, rozwinęły nadkonsumpcję, która w 2008 roku o 45 proc. przewyższała ich krajową produkcję. Dzięki Chimerice Chiny zwiększały swoje rezerwy walutowe, które w końcu 2009 roku osiągnęły 2,4 biliona dolarów, co stanowiło 50 proc. ich rocznego dochodu narodowego. W końcu 2012 roku te rezerwy wzrosły do 3,3 biliona dolarów.

W Stanach pocieszano się, że tak ogromne rezerwy walutowe Chin zwiążą ich interes z pozycją dolara. Tak jednak się nie stało. Chiny są czołowym uczestnikiem grupy BRICS otwarcie kontestującej pozycję dolara i domagającej się wprowadzenia nowej waluty światowej opartej na parytecie złota. Poza tym na masową skalę pozbywają się amerykańskiego papierowego pieniądza, popadając, jak to określono z niepokojem na Zachodzie, w prawdziwą gorączkę zakupów. A rozmach tej akcji jest imponujący. Chińska firma Geely wykupiła w 2010 roku słynną szwedzką firmę samochodową Volvo za 1,8 mld dolarów. Firma China Investment Corporation wykupiła za sumę 726 mln dolarów 10 proc. akcji londyńskiego lotniska Heathrow. Sinopec za 1,5 mld dolarów wykupił 49 proc. akcji brytyjskiej firmy Talisman Energy. Chińska firma Bright Food wykupiła w całości znaną francuską firmę winiarską DIVA Bordeaux za 39 mln dolarów. A to tylko kilka przykładów z długiej listy zakupów.

W stronę rządu światowego

Uderzającą cechą rozważań i analiz chińskiego autora jest to, że przechodzi on do porządku dziennego nad kanonem poprawności politycznej i lekceważy ewentualne zarzuty o uleganie „spiskowej teorii dziejów”. W posłowiu do drugiej części „Walki o pieniądz” Mohammed Abdullah Haq stwierdza, że Song Hongbing „opisał, w jaki sposób członkowie siedemnastu rodzin, od początków XIX wieku aż do dziś, rządzą światowym pieniądzem oraz sprawują kontrolę nad systemem bankowym, ropą naftową, a także przemysłem wytwórczym i obronnym; pokazał, jak zręcznie i skutecznie kierują losami świata”. Chińczyk przytacza w swej książce opinię, że obecnie 90 proc. władzy na Wall Street znajduje się w rękach żydowskich finansistów. Tłumaczy to następująco: „W ciągu długich lat ucisku i wykluczenia wykształcił się u Żydów zupełnie wyjątkowy i szczególny finansowy instynkt… Poprzez setki lat wytrwałej i pilnej pracy Żydom udało się uchwycić nadzór nad kanałami przepływu światowych kredytów i kapitałów”. Do nich należy prawo ustalania reguł gry: „Ich bankierskie rodziny stworzyły coś na kształt układu krwionośnego dzisiejszego systemu. Ta perfekcyjna, rozległa, efektywna, silna, trwała, a zarazem misterna sieć przenika każdy fragment ciała światowej gospodarki, głęboko, z góry na dół, docierając do wszystkich warstw społeczeństwa”.

Ze środowiska władców pieniądza wypływają także postulaty utworzenia rządu światowego, a co za tym idzie – jednego światowego pieniądza, kreowane są instytucje mające przybliżyć realizację tego celu, takie jak Klub Bilderberg czy Komisja Trójstronna. Formułowane są także programy działań pozornie odległe od zasadniczego celu, jakim jest zjednoczenie świata w imię globalizacji. Jednym z nich jest ochrona środowiska. Jej geneza – wedle ustaleń chińskiego autora – wygląda bardzo prozaicznie.

W 1967 roku pisarz Leonard Lewin opublikował książkę zatytułowaną „Report from Iron Mountain”. Zawierała ona opis ustaleń, jakie zapadły na tajnej naradzie w bazie Żelazna Góra pod Nowym Jorkiem. Po publikacji książki powstały wątpliwości, czy raport jest autentyczny, ale autorytet tej miary, co ekonomista John Kenneth Galbraith, uczestnik narady, potwierdził jego prawdziwość. Według tej relacji, zebranym na naradzie ekspertom postawiono zagadnienie: jak wymusić posłuch ze strony rządzonych i skłonić ich do wielkich wyrzeczeń bez posługiwania się straszakiem wojny. Po długich deliberacjach eksperci wpadli na pomysł, że rolę taką może spełniać „zanieczyszczenie środowiska”. Chiński autor komentuje to następująco: „Na pewnym poziomie jest to niezaprzeczalny fakt, posiada więc wysoki stopień wiarygodności i wystarczy poświęcić trochę czasu na globalną akcję propagandową, by wywołać u ludzi poczucie zagrożenia i strach porównywalny z lękiem przed zagładą świata wskutek wojny nuklearnej”.

Książka Songa rozeszła się w Chinach w ogromnym nakładzie 200 tys. egzemplarzy uzupełnionym jeszcze o 400 tys. nieoficjalnych kopii. Zarówno przemyślenia autora, jak i ich popularność wśród elity modernizujących się Chin są czymś w rodzaju wyzwania wobec Wall Street: wiemy, o co toczy się gra, znamy jej reguły i gotowi jesteśmy ją podjąć.

Globalna rozgrywka

W obliczu wydarzeń rozgrywających się w obszarze światowych finansów rodzi się pytanie: jak będzie wyglądał przyszły ład międzynarodowy oraz jakie będą konsekwencje wojny o pieniądz dla światowej pozycji Stanów Zjednoczonych, zakładając, że nie znajdzie zastosowania opcja nuklearna.

Przywódca komunistów rosyjskich Giennadij Ziuganow stwierdził swego czasu, że Związek Sowiecki upadł pod ciężarem pogoni za mirażem globalnego przywództwa, że zgubił go brak wyważonej koncepcji geopolitycznej. Ostatnia wypowiedź Zbigniewa Brzezińskiego, że „hegemonia globalna jest niewykonalna”, może być świadectwem rewizji dotychczasowych poglądów panujących w amerykańskiej elicie politycznej. Należy tu wspomnieć, że tenże Brzeziński w maju 2003 roku w Kijowie oświadczył, iż nie ma alternatywy wobec amerykańskiej hegemonii w świecie – alternatywą może być międzynarodowy chaos.

Być może należy spodziewać się zmian tak w sytuacji wewnętrznej Stanów Zjednoczonych, jak i w ich polityce zagranicznej. Problemem, jeśli chodzi o stosunki wewnątrzamerykańskie, jest to, czy finansjera z Wall Street utrzyma swoją dotychczasową dominującą pozycję. Niedawna akcja „Occupy Wall Street” (Okupuj Wall Street), niezależnie od tego, czy była ona spontanicznym protestem przeciwko plutokracji, czy akcją kontrolowaną, sondującą rozmiary potencjalnej społecznej kontestacji wobec bankierów, może być przecież traktowana jako zapowiedź wewnętrznych przetasowań.

Ewolucja w amerykańskiej polityce zagranicznej być może będzie oznaczać odwrót od programu forsownej globalizacji na rzecz silniejszego akcentowania obrony swoich interesów narodowych. Pozycji Stanów Zjednoczonych, nie tylko jako globalnego hegemona, ale i jako wielkiego mocarstwa skupionego na obronie własnych interesów, mogą zagrozić trzy konstrukcje geopolityczne: nowy blok kontynentalny, używając terminologii Putina – „wspólna przestrzeń od Władywostoku do Lizbony”, Chiny oraz nowy wielki kalifat obejmujący świat islamu. Aby neutralizować zagrożenia płynące z ich strony, Stany będą zmuszone rozbudowywać lub zacieśniać stosunki sojusznicze z Izraelem (ewentualnie Turcją), jeśli chodzi o zagrożenie ze strony potencjalnego nowego kalifatu, z Indiami – jeśli chodzi o rywalizację z Chinami, oraz Polską – w wypadku powstania nowego bloku kontynentalnego. Ostatnia wypowiedź sekretarza stanu Johna Kerry’ego o sojuszu polsko-amerykańskim jest świadectwem świadomości tego faktu. Trzeba jednak zauważyć, że Polska w sensie geopolitycznym jest tylko częścią większej całości obejmującej obszar położony między Bałtykiem, Adriatykiem a Morzem Czarnym, zwany w geopolityce Międzymorzem. Na doniosłą rolę tej przestrzeni dla pozycji Anglosasów w świecie zwracał uwagę już w 1919 roku wybitny angielski geopolityk Halford John Mackinder. Niestety, rodacy nie wysłuchali go. Musimy też mieć świadomość, że obecna ekipa rządząca w Polsce, kurczowo trzymająca się klamki Berlina, także nie jest w stanie nadać właściwej linii geopolitycznej naszej polityce zagranicznej.

 


Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 





 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis