Ruch na
rzecz obrony życia poczętego od naturalnej koncepcji do
naturalnej śmierci:
Wiadomości
- Świat
USA: Kongres blokuje Obamę
Zakaz finansowania aborcji z budżetu
państwa przewiduje przyjęta właśnie przez amerykańską Izbę
Reprezentantów ustawa. Protect Life Act H.R. 358 kongresmani przyjęli
stosunkiem głosów 251 do 172
Ustawa ma też zabezpieczyć gwarancje wolności
sumienia wszystkich pracowników służby zdrowia. W trakcie debaty
konserwatywni przedstawiciele Partii Republikańskiej (GOP) podkreślali,
że chodzi przede wszystkim o zatrzymanie masowego odpływu funduszy z
kieszeni podatników, który grozi krajowi w związku z reformą zdrowotną
Baracka Obamy. Jak na lewicowców przystało, politycy Partii
Demokratycznej określili nowe przepisy mianem "okrutnych" i
"ekstremalnych". Zarzucili Republikanom, że tworzą tego typu ustawy,
zamiast skupić się na kreowaniu nowych miejsc pracy. - To prawo jest w
swoim rdzeniu atakiem na kobiety. Szczególnie na biedne kobiety -
stwierdziła Betty Sutton, demokratka z Ohio. Także jej koleżanka
partyjna, była spiker Izby Reprezentantów Nancy Pelosi wyrażała się
bardzo krytycznie o zapisach nowej ustawy. W jej opinii, klauzula
chroniąca wolność sumienia lekarzy oznacza ni mniej, ni więcej tylko
dopuszczenie do sytuacji, w której "kobieta będzie musiała wykrwawiać
się na podłodze, podczas gdy pracownicy służby zdrowia nie będą musieli
reagować". Za te słowa Pelosi zebrała pochwały aborcyjnego lobby.
Republikanie wyjaśniają, że ustawa jest bezpośrednią konsekwencją
wprowadzenia w życie tzw. poprawki Stupaka, którą Demokraci odrzucili
podczas uchwalania reformy zdrowotnej Obamy. Demokratyczny senator Bart
Stupak przygotował projekt poprawki, która zakładała właśnie wykluczenie
możliwości finansowania aborcji z kieszeni podatników oraz szczelniejszą
ochronę wolności sumienia ginekologów i położników. Niestety, wszystko
wskazuje na to, że ustawa nie zdobędzie wymaganego poparcia w Senacie i
prawdopodobnie zostanie zawetowana przez Obamę. Już wcześniej szef
Białego Domu stwierdził, że "silnie sprzeciwia się" tym przepisom, gdyż
w jego opinii, "zagrażają one wolności reprodukcyjnej oraz dostępowi do
usług zdrowotnych". W opinii prezydenta, zapisy zawarte w jego reformie
w wystarczający sposób zabezpieczają przed ewentualnym procederem
finansowania aborcji z budżetu. Protect Life Act poparły wszystkie
środowiska pro-life w Stanach Zjednoczonych, wsparł ją również
amerykański Episkopat. W opinii biskupów, ustawa jest niezbędna, by nie
dopuścić do drastycznego rozrostu usług aborcyjnych.
Łukasz
Sianożęcki (Nasz Dziennik)
USA, Chiny: Dzieciobójstwo nie
przeszkadza Bidenowi
Wiceprezydent USA Joe Biden podczas
wizyty w Chinach pozytywnie wypowiadał się o brutalnej chińskiej
polityce ludnościowej, podkreślając, że rozumie powody, dla których
kraj ten ją stosuje. USA, które pouczają inne kraje w kwestii
przestrzegania praw człowieka, nie dostrzegają ich łamania w
Chinach, gdzie państwo brutalnymi metodami zmusza rodziców do
zabijania swoich poczętych dzieci lub do przeprowadzania
sterylizacji.
- Nie
kwestionuję tego - powiedział amerykański wiceprezydent,
podkreślając, że rozumie, iż Chiny są zmuszone prowadzić politykę
regulacji przyrostu naturalnego. Polityk posunął się nawet do
stwierdzenia, jakoby chińskie władze wykazywały w ten sposób podobną
troskę o perspektywy gospodarcze co Stany Zjednoczone. - Nie ma
sieci bezpieczeństwa. Wasza polityka jest jedną z tych, którą w
pełni rozumiem. Nie kwestionuję polityki jednego dziecka - dodał Joe
Biden, którego słowa cytuje portal LifeSiteNews.com. Zdaniem
amerykańskiego polityka jest tylko jeden mankament tejże strategii,
a mianowicie fakt, iż wiąże się z nią ryzyko naruszenia równowagi,
gdy w przyszłości jeden pracujący Chińczyk będzie musiał płacić na
emerytury aż czterech osób. - Wynik będzie taki, że jeden pracownik
będzie pracował na czterech emerytów. To niemożliwy do udźwignięcia
ciężar - podkreślił.
Tymczasem prezes
organizacji "Human Rights Without Frontiers" Reggie Littlejohn w
rozmowie z portalem LifeSiteNews.com zauważa, że amerykański
wiceprezes, głosząc takie stanowisko, przymyka oko na inną kwestię,
a mianowicie na straszne ludzkie cierpienie. Biden, aprobująco
wyrażając się o antynatalistycznej polityce, nie wspomniał bowiem o
tym, że w jej ramach kobiety w Chinach codziennie zmuszane są do
aborcji i obowiązkowej sterylizacji, co prowadzi nie tylko do
masowego ludobójstwa, ale także do wielu kalectw. - Czy on w pełni
rozumie, że polityka jednego dziecka w Chinach powoduje więcej
przemocy wobec kobiet i dziewcząt niż jakakolwiek inna polityka na
świecie? - pyta retorycznie Littlejohn. Prezes wyjaśnia, że Chinki,
które chcą urodzić dziecko, są wręcz na siłę wyciągane z domów i
przywiązywane do stołów operacyjnych, gdzie poddaje się je
przymusowej aborcji. Jak przypominają obrońcy praw człowieka,
każdego dnia w podobny sposób zabija się w Chinach około 35 tys.
poczętych dzieci, czyli niemal dziesięć razy więcej niż w USA.
Działania komunistycznych Chin stoją też w sprzeczności z polityką
administracji Baracka Obamy, która promuje "prawo kobiet do
aborcji", ale przecież Pekin nie daje kobietom żadnego prawa, tylko
brutalnie wbrew ich woli zabija ich dzieci.
Wizyta
amerykańskiego wiceprezydenta miała jednak na celu przede wszystkim
zapewnienie tamtejszych przywódców, że amerykańskie obligacje
skarbowe, które Chiny posiadają na sumę aż 1,2 bln dolarów, są
bezpieczne. Media podkreślają też, że kolejnym powodem wizyty Bidena
w Pekinie jest chęć nawiązania bliższych relacji z wiceprezydentem
Xi Jinpingiem, który najprawdopodobniej zostanie w przyszłym roku
przywódcą Komunistycznej Partii Chin i państwa.
Marta Ziarnik (Nasz Dziennik)
Kanada: Obrończyni życia
przesiedziała 8 lat w więzieniu
69-letnia obrończyni życia z Kanady
kolejny raz trafiła do aresztu za cichą modlitwę przed kliniką aborcyjną
w Toronto. Kobieta w czerwcu br. wyszła z więzienia, gdzie odsiadywała
karę 28 miesięcy pozbawienia wolności za podobną aktywność. Sąd
kanadyjski w 1994 roku wydał nakaz, by 170-metrowa strefa wokół klinik
aborcyjnych w Toronto była wolna od działalności obrońców życia. Osiem z
ostatnich 14 lat Linda Gibbons spędziła w więzieniu za łamanie tego
prawa.
4 sierpnia br. przed
południem Gibbons, podobnie jak było to w innych przypadkach, zaczęła
spacerować przed jedną z klinik aborcyjnych w Toronto. W rękach trzymała
duże zdjęcie dziecka z napisem. „Dlaczego mamusiu. Przecież mogę dać
tyle miłości”. Próbowała porozmawiać z kilkoma kobietami, które
wchodziły do kliniki. Zaoferowała im pomoc w donoszeniu ciąży i
urodzeniu dziecka.
W pewnym momencie sześciu funkcjonariuszy
policji, w tym szeryf i jego zastępca, otoczyło obrończynię życia, każąc
jej opuścić strefę objętą restrykcją. Kobieta dała się aresztować i
odprowadzić spokojnie do samochodu policyjnego. Losem Gibbons, która na
kolejnych rozprawach w sądzie w ogóle się nie broni i milczy, poszcząc i
modląc się, nigdy nie zainteresowała się Amnesty International. Wyrok
sądu z 1994 r. próbują zaskarżyć przed Sądem Najwyższym Kanady adwokaci
środowisk pro-life. Ich zdaniem jest on niezgodny z Konstytucją, gdyż
narusza prawo do wolności słowa.
Przeczytaj również artykuł na ten temat -
kliknij
tutaj.
(Gość Niedzielny)
Rosja: Prezydent Medwiediew
wprowadza prawo obowiązkowego przestrzegania przed zgubnymi skutkami
aborcji
W czwartek, 14 lipca Prezydent
Medwiediew podpisał ustawę, nakładającą na placówki aborcyjne obowiązek
przestrzegania pacjentek przed zgubnymi skutkami aborcji.
Jest topierwszy tego typu akt prawny w Rosji, która przewodzi na
świecie w niechlubnej liczbie dokonywanych zabójstw nienarodzonych.
Nieograniczone praktyki aborcyjne spowodowały kurczenie się - w
zatrważającym tempie - ludności kraju.
(AP)
Papież: Lekarze muszą bronić
przed "oszustwem" aborcji
Benedykt XVI powiedział, że lekarze muszą
"bronić" kobiety przed "oszustwem" aborcji. Dodał, iż nigdy nie jest to
zabieg "terapeutyczny".
Papież Benedykt XVI /AFP
W przemówieniu do uczestników posiedzenia
Papieskiej Akademii Życia w Watykanie Benedykt XVI mówił: -
Zwłaszcza lekarze nie mogą zaniedbywać poważnego zadania obrony
przed oszustwem sumienia wielu kobiet, które myślą, że znajdują
w aborcji rozwiązanie trudności rodzinnych, ekonomicznych,
socjalnych czy problemów zdrowotnych ich dziecka.
- Szczególnie w tej ostatniej sytuacji
kobieta jest często przekonana, niekiedy przez samych lekarzy, że
aborcja stanowi nie tylko wybór moralnie dopuszczalny, ale nawet
konieczny akt "terapeutyczny", by uniknąć cierpień dziecka i jego
rodziny oraz "niesłusznego" obciążenia dla społeczeństwa - dodał
papież.
Następnie oświadczył: - W kontekście
kulturowym nacechowanym zanikiem sensu życia, w którym znacznie
osłabło powszechne poczucie moralnej wagi aborcji oraz innych form
zamachu na życie ludzkie, wymaga się od lekarzy szczególnego męstwa
w kontynuowaniu powtarzania, że aborcja niczego nie rozwiązuje, lecz
zabija dziecko, niszczy kobietę i oślepia sumienie ojca dziecka,
rujnując często życie rodzinne.
Benedykt XVI zauważył, że zadanie obrony
życia "nie dotyczy jednak wyłącznie lekarzy i pracowników służby
zdrowia". - Trzeba, aby całe społeczeństwo stanęło w obronie prawa
do życia poczętego oraz autentycznego dobra kobiety, które nigdy,
w żadnej sytuacji nie może znaleźć swej realizacji w decyzji
o aborcji - mówił.
Papież przytoczył również słowa Jana Pawła II
z encykliki "Evangelium vitae" skierowane do kobiet, które dokonały
aborcji: "Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą
decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja
bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach
jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było
i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie
traćcie nadziei".
"Starajcie się raczej zrozumieć to
doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością
otwórzcie się - jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście - na pokutę:
Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje
przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednania" - napisał polski
papież, którego słowa przypomniał jego następca.
PAP
"Błagam
was, nie róbcie żadnego kroku w kierunku liberalizacji aborcji! (...)
Głosowanie za aborcją będzie jednocześnie głosowaniem za eutanazją,
zabijaniem ludzi starych, kalekich i terminalnie chorych, za
eksperymentami genetycznymi - tak apelował w 1996 r. do Polaków dr
Bernard Nathanson, nawrócony aborcjonista, który po kilkuletniej,
trudnej walce z rakiem odszedł do Pana 21 lutego br. w wieku 84 lat. Był
wielkim świadkiem zmagania współczesnych o ludzkie życie
"To
był największy błąd mojego życia... Ostrzegam was"
Poznaliśmy go pod
koniec lat 80. na jednym z międzynarodowych kongresów. Wtedy już
zdecydowanie stał po stronie obrońców życia. Był postacią
powszechnie znaną, znakomitym mówcą, kompetentnym i logicznym świadkiem
z pierwszej linii frontu. Jego świadectwo było nie do podważenia,
ponieważ zawsze opierał się na faktach, miał dużą wiedzę i
wielkie doświadczenie.
Doktor Bernard Nathanson to nawrócony aborcjonista, który był
odpowiedzialny za zabicie ok. 75 tys. nienarodzonych dzieci. 5 tys. z
nich zgładził osobiście, i jak sam ze smutkiem mówił, zabił
również własne dziecko. Wówczas bliższy kontakt z nim wywoływał
we mnie wiele sprzecznych uczuć. Budził wielki szacunek dla swojej
kompetencji, wiedzy, konsekwentnej postawy i odwagi w dawaniu świadectwa
prawdzie, ale także wywoływał niepokój z powodu dystansu, udawanego
spokoju, napięcia na twarzy i depresji w oczach. Był człowiekiem
niezwykle logicznym i rzeczowym. Dla niego liczyły się przede
wszystkim konkretne fakty i nieubłagana logika z nich wynikająca. Nie
był łatwym rozmówcą, zwłaszcza podczas dyskusji. Był obdarzony błyskotliwą
inteligencją, znakomitą pamięcią i miał wielką wiedzę. Nie
akceptował niekonsekwencji i emocjonalnych wystąpień bez rzetelnego
przygotowania. Podczas wykładów zawsze był w pełni skoncentrowany.
Żaden atak nie był go w stanie wyprowadzić z równowagi i odwieść
od zamierzonego celu. Był niezwykle poważny, kompetentny. Powiedziałabym,
że smutny. Jego zadziwiającą siłą było stałe logiczne
analizowanie faktów w poszukiwaniu prawdy.
Pierwszą, nielegalną wówczas aborcję jego dziecka zafundował mu
ojciec, niszcząc w ten sposób jego pierwszą miłość i wrażliwość.
Stał się cynicznym naukowcem, który dążył do perfekcji w swoim
zawodzie lekarza ginekologa. Kolejne swoje dziecko zabił już własnoręcznie,
chociaż matka błagała go, aby pozwolił jej urodzić.
Aborcyjny strateg
W latach 60. XX wieku Ameryka przechodziła burzliwy okres tzw.
rewolucji seksualnej. Zmiana obyczajowości w dziedzinie moralności
seksualnej powodowała coraz większe "zapotrzebowanie" na
aborcję. Feministki ostro i bez skrupułów walczyły o swoje prawa.
Doktor Nathanson uważał, że jego zadaniem jako lekarza jest
przeprowadzanie bezpiecznych aborcji, co wymagało dużej wiedzy i umiejętności.
Był przekonany, że pomaga kobietom w trudnych sytuacjach życiowych.
Swoją pracę zawodową zawsze wykonywał perfekcyjnie.
W połowie lat 60. należał do grona założycieli i fundatorów
National Association for Repeal of Abortion Law - NARAL (Narodowego
Stowarzyszenia na rzecz Zniesienia Zakazu Aborcji), największej
proaborcyjnej organizacji w USA, która z czasem zmieniła nazwę na
National Abortion Rights Action League (Narodową Ligę na rzecz Prawa
Aborcji). Nathanson pełnił w niej funkcję głównego lidera i
stratega kampanii na rzecz pełnej legalizacji aborcji. Po nawróceniu
wielokrotnie wyjaśniał, jakimi kłamstwami się wówczas posługiwano,
aby skutecznie wmówić społeczeństwu swoje tezy. Podawano wymyślone
statystyki, twierdząc, że setki tysięcy kobiet umiera na skutek
nielegalnych aborcji.
Jako doświadczony lekarz ginekolog dr Nathanson prowadził największą
w Nowym Jorku klinikę aborcyjną, w której pracowało 35 lekarzy, 85
pielęgniarek i 50 doradców. Wykonywano tam 120 aborcji dziennie,
pracując od godz. 8.00 rano do 24.00, również w niedziele. Aborcja
została w USA zalegalizowana w 1973 r., i to w całym okresie ciąży aż
do urodzenia dziecka.
Czuł się jednak tak tym zmęczony, że po dwóch latach zmienił pracę,
przejmując obowiązki ordynatora oddziału ginekologii w szpitalu św.
Łukasza w Nowym Jorku.
Film o dramaciew łonie matki
Pod koniec lat 70. pojawiły się pierwsze aparaty ultrasonograficzne
(USG), co stwarzało możliwość nieinwazyjnego zajrzenia do łona
matki. Doktor Nathanson wpadł na pomysł, aby zobaczyć, co się dzieje
w czasie aborcji. Namówił kolegę, który rutynowo zabijał
nienarodzone dzieci, aby tę procedurę w celach naukowych zarejestrować
na filmie w czasie rzeczywistym z aparatu USG. Uzyskany obraz wywołał
szok u wszystkich lekarzy. Nathanson nigdy już nie zabił dziecka w łonie
matki. Zrozumiał, że ma do czynienia z człowiekiem, a nie z tkanką.
Ostatnią aborcję wykonał w 1979 roku.
Operator namówił dr. Nathansona, aby z zebranego materiału przygotować
film. W ten sposób w 1984 r. powstał filmowy dokument medyczny "Niemy
krzyk", Nathanson natomiast stał się zdeklarowanym i aktywnym
obrońcą życia. Film ten nawrócił wielu lekarzy (i nie tylko), wywołał
szok i obudził świadomość. Znane są przypadki omdleń, mdłości i
innych gwałtownych reakcji również w środowisku medycznym podczas
prezentacji tego filmu.
Nie mogę zapomnieć, jak w Wilnie lekarka ginekolog w centralnej
przychodni miejskiej opowiadała mi, że podczas projekcji tego filmu
musiała uciec z sali i wymiotowała w toalecie. Nigdy więcej nie zabiła
już dziecka.
Jak św. Paweł
Nic dziwnego, że Nathanson był gwałtowanie atakowany za ten film.
Zarzucano mu manipulację, oszustwo i co tylko dało się wymyślić.
Feministki dostawały furii. Liberalne media najpierw ostro go atakowały,
później pomijały zmową milczenia. Nie powstrzymało go to jednak.
Poznanie prawdy spowodowało, że jak św. Paweł przeszedł z obozu
atakującego prawdę do obozu obrońców prawdy i był absolutnie
konsekwentny. Jego umiejętności strategiczne zaczęły służyć
obronie życia. Bezlitośnie obnażał kłamstwa i strategię
zwolenników aborcji, co miało duże znaczenie w wymiarze międzynarodowym.
Nakręcił jeszcze dwa filmy. Kolejny "Eclipse of Reason" (Zaćmienie
rozsądku) to aborcja w 24. tygodniu życia dziecka sfilmowana przy
pomocy minikamery i światłowodu wprowadzonego do macicy. Ta technika
dała możliwość uzyskania lepszego technicznie obrazu, w efekcie film
ten jest tak przerażający, że nawet najtwardsi nie są w stanie go
oglądać. Nathanson jednak poruszony przypadkami tzw. aborcji w czasie
porodu, której w USA wykonywano kilkaset rocznie, zrobił jeszcze jeden
film pokazujący to barbarzyństwo. Dziecko w czasie wywołanego
sztucznie porodu jest wyciągane za nóżki, a lekarz nie pozwalając
urodzić się główce, przebija potylicę i je wymóżdża - dziecko
rodzi się martwe. Po ostrej batalii w Kongresie USA zostało to w końcu
zabronione, pomimo weta prezydenta Clintona.
Udział w polskiej batalii
Doktor Bernard Nathanson gościł w Polsce w październiku 1996 r. na
zaproszenie Radia Maryja. Jego obecność miała duże znaczenie. Była
to chwila, gdy w Sejmie usiłowano zmienić ustawę o planowaniu rodziny
i zasadniczo rozszerzyć legalizację zabijania dzieci poczętych. Odbyły
się wówczas konferencja prasowa w Galerii Porczyńskich, spotkania w
parlamencie, ze studentami i wiele innych. Pamiętam to dobrze, gdyż
mój mąż Lech był wówczas tłumaczem i cały czas towarzyszył
doktorowi. Wielokrotnie podkreślał, że była to wspaniała współpraca.
Doktor Nathanson mówił niezwykle klarownie, w spokojnym tempie i życzliwie
czuwał nad tym, aby wszystko zostało przetłumaczone. Zależało mu
bardzo, aby zostać dobrze zrozumianym. Potrafił też tak dobierać
argumenty, aby przekonać słuchacza.
Nathanson powiedział wówczas: "Błagam was, nie róbcie żadnego
kroku w kierunku liberalizacji aborcji! Historia wam nigdy tego nie
wybaczy. Chcę was przestrzec, żebyście nie popełniali tych samych błędów,
które my popełniliśmy w Ameryce. Głosowanie za aborcją będzie
jednocześnie głosowaniem za eutanazją, zabijaniem ludzi starych,
kalekich i terminalnie chorych, za eksperymentami genetycznymi - będzie
pierwszym krokiem na równi pochyłej, na dole której znajduje się całkowita
dehumanizacja życia, dolina śmierci".(Spotkania te można obejrzeć
na YouTube.)
Ciekawostką jest fakt, że podczas wykładu wyłączono wówczas
satelitę nadającego dla odbiorców amerykańskich, co jest sytuacją
bez precedensu.
Powstała także polska książka "Prof. Bernard Nathanson w Polsce.
Świadek życia", wydana nakładem Wydawnictwa Sióstr Loretanek.
Poszukiwanie prawdy
Doktor Bernard Nathanson był świadkiem zmagania cywilizacji śmierci z
cywilizacją życia. Jako kilkunastoletni chłopiec stracił wiarę. Sam
mówił, że ze szkoły talmudycznej, do której jako żyd chodził w
dzieciństwie, wyniósł obraz Boga, który tylko czeka, aby go ukarać.
Taki obraz Boga zdecydowanie odrzucił. Stał się ateistą, jak jego
ojciec. Jako człowiek obdarzony wybitną inteligencją, cały czas
szukał prawdy. Od chwili, gdy ostatni raz dokonał aborcji aż do
chrztu w Kościele katolickim, musiało minąć aż 17 lat.
Najpierw odnalazł prawdę o tym, czym jest ludzkie życie. Olbrzymie
znaczenie miała też książka "The Pillar of Fire" (Słup
ognia) napisana przez uwielbianego przez niego profesora filozofii, także
żyda, Karla Sterna, który w 1949 r. przeszedł na katolicyzm, o czym
mało kto wiedział. Doktor Nathanson książkę Sterna, opisującą
proces jego nawrócenia, przeczytał dopiero w 1974 roku. Profesor Stern
na końcu książki wyjaśnia swojemu bratu, ortodoksyjnemu żydowi, że
stał się katolikiem, bo zrozumiał, że Kościół pozostaje
niezmienny w swoim nauczaniu, gdyż jest tylko jedna nadprzyrodzona
prawda, podobnie jak istnieje tylko jedna prawda naukowa.
Doktor Nathanson zdawał sobie sprawę, że się w życiu kompletnie
pogubił. Skrzywdził też wiele osób, również najbliższych. O
sprawach osobistych w zasadzie wcale nie mówił, chociaż można było
dostrzec, że jest mu bardzo ciężko. Miał jednak potrzebę wyznania
swoich błędów i opowiedzenia o swoim zagmatwanym życiu. Powstała
książka "The hand of God" (Ręka Boga), która została
wydana także w języku polskim, nakładem Wydawnictwa Fronda.
Modlitwa i rozmowyz kapłanem
Duży wpływ na rozwój duchowy dr. Nathansona miał ks. C. John
McCloskey z Opus Dei. Spotykali się regularnie przez wiele lat. Dopiero
w 1994 r. dr Nathanson powiedział księdzu Johnowi, że chce zostać
katolikiem. Przygotowania do chrztu trwały jeszcze kolejne dwa lata.
Był także pod wrażeniem ruchu Operation Rescue (Operacja Ratunek),
organizującego akcje blokad klinik aborcyjnych. Pisał o tym: "Po
prostu zaskoczyła mnie siła ich miłości i modlitwy: modlili się za
nienarodzone dzieci, za zagubione i przerażone matki, za pracujących w
klinice lekarzy i pielęgniarki. Modlili się nawet za policję i media,
które transmitowały demonstrację. Modlili się za siebie nawzajem,
ale nigdy za siebie samych. Zacząłem się zastanawiać: 'Jak to się
dzieje, że ci ludzie mogą z siebie tyle dawać, występując na rzecz
mniejszości, która jest niema, niewidoczna i niezdolna do wyrażenia
im swojej wdzięczności?'".
Jego matką chrzestną jest Joan Andrews Bell, która ponad rok przebywała
w więzieniu za blokowanie klinik aborcyjnych. Przyjechała również do
Polski, by w 1992 r. razem z przyjaciółmi blokować Spółdzielnię
Lekarską w Gdyni, gdzie codziennie zabijano wiele dzieci w łonach
matek. Wspaniała, wrażliwa, głęboko wierząca młoda kobieta, całkowicie
zdeterminowana w obronie najmniejszych. Dzisiaj wspomina: "Powiedział,
że modli się za nas, a ja wtedy mu odpowiedziałam, że my kochamy go
i modlimy się także za niego".
Chrzest
Chrzest dr. Nathansona odbył się niecałe dwa miesiące po jego
pobycie w Polsce. Był to grudzień 1996 roku. Msza św. miała
charakter prywatny w katedrze św. Patryka w Nowym Jorku. Celebrował ją
ks. kard. John O´Connor, znany z wielkiego zaangażowania w obronę życia.
Spotkaliśmy dr. Nathansona zaledwie trzy miesiące później, podczas
międzynarodowej konferencji Human Life International w Irlandii.
Wszyscy wtedy cieszyliśmy się z jego chrztu. On też się cieszył i
otwarcie o tym mówił, żartując, że był tak zatwardziałym
grzesznikiem, iż potrzebny był aż kardynał ze świtą, aby wygonić
z niego diabła. Znając go jednak od dawna, byliśmy zszokowani zmianą,
jaka w nim nastąpiła. To był zupełnie inny człowiek! Zniknęła pełna
napięcia twarz i rozbiegane, niespokojne oczy. Rysy złagodniały. Oczy
stały się świetliste i radosne. Dosłownie promieniował radością i
pokojem. Sam mówił: "Znalazłem się w topieli emocji i kiedy
poczułem na sobie leczącą, odświeżającą wodę, łagodne głosy i
niewyrażalne odczucie pokoju, znalazłem bezpieczne miejsce".
Zmienione nie do poznania oblicze starego już i chorego dr. Bernarda
Nathansona można zobaczyć na YouTube na ostatnim filmie, na którym
jeszcze raz daje swoje świadectwo, mówiąc: "To był największy
błąd mojego życia... Ostrzegam was".
Ewa H. Kowalewska
(Nasz Dziennik)
Autorka jest znaną
obrończynią życia, przedstawicielką Human Life International (HLI)
na Polskę i Europę Wschodnią, prezesem Forum Kobiet Polskich.
Cytaty wypowiedzi Bernarda Nathansona (w ramkach) pochodzą z książki
"Prof. Bernard Nathanson w Polsce. Świadek życia", wydanej
nakładem Wydawnictwa Sióstr Loretanek, Warszawa 2004.
Francja:Paryż odrzuca eutanazję
Francuski
senat odrzucił projekt legalizacji aktywnej eutanazji w tym kraju.
W ostatecznym głosowaniu 170 parlamentarzystów było przeciwko
ustawie, a 142 za, przede wszystkim reprezentanci frakcji lewicowych.
Rząd francuski wypowiedział się przeciwko projektowi. Minister
zdrowia Xavier Bertrand powiedział, że projekt jest sprzeczny z
prawnymi podstawami Republiki Francuskiej.
Obecne ustawodawstwo w tej sprawie pochodzi z 2005 roku i określa
aktywną eutanazję jako przestępstwo. Dopuszcza jedynie
ograniczenie lub przerwanie leczenia osób śmiertelnie chorych na
ich życzenie. Pojawiło się jednak kilka przypadków, gdy powstały
wątpliwości co do decyzji pacjenta. Specjalna komisja
parlamentarna zaleciła wówczas doprecyzowanie prawa.
Przeciwko ustawie zdecydowanie protestował francuski Kościół
katolicki. - Projekt ustawy stwarza zagrożenie, że najsłabsi
zostaną zmarginalizowani - mówił prymas Francji, arcybiskup Lionu,
kardynał Philippe Barbarin. W podobny sposób wypowiedziało się
wielu innych biskupów. - W krajach, w których eutanazja jest
legalna, okazało się, że nie tylko chorzy w ostatnim stadium ich
życia, ale także inne osoby otrzymują "pomoc" w skróceniu
życia - wyjaśnił honorowy zwierzchnik Kościoła katolickiego we
Francji.
Autorem projektu był Jean-Pierre Godefroy z Partii Socjalistycznej,
a poparli go także senatorowie z mniejszych ugrupowań lewicowych
(w tym komuniści). Sami socjaliści byli podzieleni. Obecna
przewodnicząca partii Martine Aubry jest zwolenniczką eutanazji,
natomiast kandydatka w ostatnich wyborach prezydenckich Segolene
Royal była bardziej powściągliwa w ocenie ustawy.
Piotr Falkowski (Nasz Dziennik)
USA:
Dzień
Świętości Życia i Jedności
19
stycznia 2011 roku w całych Stanach Zjednoczonych w południe
odprawiano uroczyste Msze Święte oraz nabożeństwa (w świątyniach
innych wyznań) w intencji zakończenia morderstw nienarodzonych i osób
starszych, propagandowo zwanych odpowiednio: aborcją i eutanazją.
Matka
Boża z Guadalupe - patronka życia nienarodzonych
W
amerykańskim Kościele Katolickim nabożeństwa celebrowali arcybiskupi
w towarzystwie biskupów i kapłanów danej archidiecezji. Po ich zakończeniu
wszyscy uczestnicy gromadzili się przed katedrami, by - prowadzeni
przez swoich duszpasterzy - przejść ulicami danego miasta przed
siedziby władz stanowych oraz - w przypadku Waszyngtonu - federalnych w
proteście przeciwko aborcji i eutanazji. Olbrzymie przemarsze uczestników
(od kilku do kilkusettysięcznych) odbywały sie od wschodniego po
zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Pod hasłami obrony świętosci
życia od naturalnej koncepcji po naturalną śmierć, w wielkiej jedności,
prowadzili marsze biskupi, pastorzy, rabini oraz imami.
Ośrodki
Polonia Semper Fidelis w USA również przyłączyły się do pokojowych
protestów przeciwko zabijaniu najbardziej bezbronnych. W miarę napływania
materiałów postaramy się je tutaj zaprezentować.
Bazylika
Katedralna w Santa Fe (fot. PSF)
Santa
Fe, New Mexico - Już o godzinie 9:00 rano rozpoczęła się
ekumeniczna konferencja w tutejszym Convention Center, poświęcona
obronie życia nienarodzonych oraz tzw. eutanazji. Zaraz po kongerencji,
w samo południe Arcybiskup Santa Fe Michael J. Sheehan w koncelebrze
biskupów: Ricardo Ramireza (Las Cruces) oraz James C. Wall'a (Gallup) i
ponad 30 księży odprawili uroczystą Mszę Świętą w tej intencji w
Bazylice Kaderalnej w Santa Fe. Na Mszę przybyły tłumy -
orientacyjnie oblicza się, że wzięło w niej udział ponad 3 tysiące
wiernych.
Dziesiątki
symbolicznych trumien, wyłożonych przed Katedrą przypominały o
ofiarach aborcji. Uczestnicy marszu ponieśli je następnie przed
siedzibę władz stanowych. (fot. PSF)
W
tym samym czasie duszpasterze innych wyznań chrześcijańskich oraz
rabini, odprawili u siebie nabożeństwa, po których zakończeniu
wszyscy zgromadzili się przed drzwiami głównymi Katedry, by tam
utworzyć wielotysięczny marsz protestacyjno-modlitewny. Prowadzony
przez duszpasterzy, z Arcybiskupem Santa Fe oraz biskupami, ruszył on w
wielkim pochodzie pod budynek władz stanu Nowy Meksyk, potocznie
zwanego Kapitolem stanowym. Porządku strzegła policja zarówno miejska,
jak i stanowa.
Uczestnicy
marszu z Katedry do Kapitolu stanu Nowy Meksyk (fot. Archidiecezja Santa
Fe)
Przed
wejściem do budynku Senatu stanu Nowy Meksyk krótkie przemówienia do
zgromadzonego tłumu wygłosili m. in. Arcybiskup Santa Fe Michael J.
Sheehan, biskupi: Ricardo Ramirez (Las Cruces) i James C. Wall (Gallup),
Senator William Sharer (autor projektu ustawy zakazującej aborcji i
eutanazji w stanie Nowy Meksyk), Allen Sanchez (przewodniczący Komitetu
Obrony Życia z ramienia Konferencji Biskupów Katolickich) i inni.
Allen Sanchez przypomniał zgromadzonym, że w Stanach Zjednoczonych co
roku dokonuje się 1,37 miliona morderstw na nienarodzonych rocznie.
Marsz
spod Katedry do Kapitolu stanowego zgromadził wiele tysięcy uczestników.
(fot. PSF)
Przemówienie
Arcybiskupa Santa Fe Michaela J. Sheehana do zgromadzonych uczestników
marszu przed siedzibą władz stanowych (fot. PSF)
Po
części oficjalnej przed siedzibą władz stanowych uczestnicy marszu
wkraczali do budynku Kapitolu, by tam podpisać swoje poparcie dla
projektu ustawy autorstwa Senatora Williama Sharera o całkowitym
zakazie aborcji i eutanazji w stanie Nowy Meksyk. Po objęciu z początkiem
stycznia br. urzędu Gubernatora przez Panią Susanę Martinez oraz
znacznym zmniejszeniu przewagi partii demokratycznej w senacie stanu
Nowy Meksyk (obecnie 37 do 33) projekt Senatora Sharera ma bardzo realne
szanse na przegłosowanie. Pamiętac należy bowiem, że 5 Senatorów z
partii demokratycznej otwarcie popiera ów projekt.
Arcybiskup
Santa Fe Michael J. Sheehan w rozmowie z Koordynatorem PSF stanu Nowy
Meksyk Antonim Niemczakiem oraz Koordynatorem PSF Stanisławem
Matejczukiem
(fot.
PSF)
Obecni
zarówno w Mszy Świętej w katedrze, jak i w marszu pod Kapitol,
przedstawiciele Polonia Semper Fidelis spotkali się z Arcybiskupem
Michaelem J. Sheehanem, Biskupami Ramirezem i Wall'em oraz Senatorem
Sharerem, wyrażając poparcie dla projektu całkowitego zakazu
mordowania nienarodzonych oraz tzw. eutanazji.