Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español    

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch obrony życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Zapraszamy do odwiedzenia naszych działów:

 

Z życia Polonia Semper Fidelis

 

Solidarność

 

Sprawy polskie na Litwie

 

Warto przeczytać

 

 Galerie

 

Tragedia smoleńska

 

Porady Emigracyjne

 

Polskie Drogi

 

Ogłoszenia Drobne

 

Listy do Redakcji

 

O nas

 

Kontakt z nami

 


NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 


 

Archiwum:

 

Wybory 2010

 

 

Ruch na rzecz obrony życia poczętego od naturalnej koncepcji do naturalnej śmierci:

Wiadomości - Polska

 

83 założycieli Parlamentarnego Zespołu na rzecz Ochrony Życia i Rodziny

Regulamin zespołu został w dniu 18 listopada złożony na ręce marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Deklarację Założycielską podpisało 83 posłów i senatorów z PiS, PO i PSL.

Parlamentarzyści wybrali już prezydium zespołu. Jego przewodniczącym został Jan Dziedziczak (PiS), wiceprzewodniczącymi Jacek Żalek (PO) i Mirosław Pawlak (PSL). Funkcję sekretarza będzie pełnił poseł Artur Górski (PiS).


- Przystąpienie do zespołu wydawało mi się czymś naturalnym. Nigdy nie byłem za śmiercią, ale za życiem. Nade wszystko trzeba pamiętać o rodzinie i warunkach jej bytowania, zwłaszcza w sytuacji, gdy demografia polskiego społeczeństwa idzie w dół - mówi Mirosław Pawlak. Jak zapewnia poseł Dziedziczak, w prezydium znajdzie się też miejsce dla posłów z klubu Solidarna Polska.


- Jest nas już osiemdziesięciu trzech. To bardzo ważne, gdyż jest nas więcej niż Ruch Palikota i SLD razem wzięci. Nasza formacja powinna dać nadzieję Polakom. Wybór skrajnie antychrześcijańskich ugrupowań spowodował olbrzymi niepokój wśród Polaków, dla których te wartości są istotne. Ukonstytuowanie się naszego zespołu pokazuje, że w parlamencie są osoby, które chcą działać na rzecz wiary, życia, rodziny - mówi Jan Dziedziczak.


Zespół ma kontynuować prace podobnego gremium, które działało pod koniec minionej kadencji Sejmu. Chodzi oczywiście o Parlamentarny Zespół na rzecz Ochrony Życia. Koncentrował się on w pierwszym rzędzie na popieraniu obywatelskiego projektu ustawy, który wprowadzał całkowity zakaz aborcji. Przy czym formuła nowego zespołu ma być szersza. Zajmie się kwestią ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, ale też będzie wychodził z inicjatywami i popierał te, które będą wzmacniały polskie rodziny.


- Chcemy przyczynić się do wzmocnienia potencjału ekonomicznego polskich rodzin poprzez korygowanie polityki podatkowej tak, by była ona przychylna dla rodzin wielodzietnych. Będziemy też zajmować się kwestią pełniejszej ochrony życia człowieka. W tej sprawie chcemy blisko współpracować ze stowarzyszeniami pro-life. Zależy nam na tym, aby dzięki naszym rozmaitym inicjatywom wokół zespołu powstało środowisko ludzi o podobnych poglądach, gotowych walczyć o ład moralny w życiu publicznym - mówi poseł Artur Górski. - Ale też nie będziemy biernie się przyglądać niekorzystnym inicjatywom, które niewątpliwie pojawią się w tym parlamencie. Będziemy starali się wpłynąć na to, by zostały one przez Sejm odrzucone - dodaje Jan Dziedziczak. Podkreśla jednocześnie, że zespół będzie także proponował dyskusje ważne i potrzebne dla życia i rodziny.


"Jako parlamentarzyści, osoby, dla których kwestią fundamentalną jest ochrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, zatroskani o duchową i materialną kondycję polskich rodzin, będąc zobowiązani w swoich sumieniach do aktywnego działania na rzecz ochrony życia ludzkiego, a także podejmowania inicjatyw mających wspierać polskie rodziny, postanowiliśmy współdziałać ponad podziałami partyjnymi w Parlamentarnym Zespole na rzecz Życia i Rodziny, który powołujemy w dniu 18 listopada 2011 roku" - brzmi Deklaracja Założycielska zespołu, pod którą podpisało się ponad 80 parlamentarzystów. Z Platformy Obywatelskiej do zespołu przystąpiło tylko dwóch posłów - wspomniany już Jacek Żalek oraz John Godson. Jest też jeden polityk PSL. Zdecydowaną większość stanowią posłowie Prawa i Sprawiedliwości, wśród nich: Bolesław Piecha, Antoni Macierewicz, Maria Nowak i Jarosław Zieliński. Założenia zespołu zostały sformułowane w regulaminie. Jak czytamy w art. 2 tego dokumentu: "Członkowie Zespołu będą podejmować działania, które mają zwiększyć prawną ochronę życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, a także wyjdą z inicjatywami, które mają przyczynić się do podniesienia materialnej i duchowej kondycji polskich rodzin". W tym celu zespół ma popierać i inicjować konkretne projekty legislacyjne, organizować spotkania z ekspertami tak świeckimi, jak i duchownymi, a także organizować konferencje, debaty, pokazy filmów i wystawy związane z tą problematyką.

Anna Ambroziak (Nasz Dziennik; tytuł własny PSF)


Gdy umierają, nie chcą "kompromisu"

Posłowie, odrzucając obywatelski projekt ustawy o ochronie życia człowieka od poczęcia, zadecydowali, że chore, niepełnosprawne czy upośledzone dzieci, ale również te całkiem zdrowe, można bezkarnie zabijać. Jeżeli, jak mówił ks. prof. Tadeusz Styczeń, nienarodzony jest miarą demokracji, to z czystym sumieniem trzeba odrzucić zapewnienia Donalda Tuska, że demokracja ma się u nas dobrze. Panie premierze, jest znacznie gorzej, za sprawą pana partii osuwamy się w stronę współczesnego państwa totalitarnego, gdzie silni arbitralnie decydują o losie słabych. "Nie ma praworządności w państwie, które zezwala na zabijanie niewinnych. Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości" - te słowa skierował do nas 15 lat temu bł. Jan Paweł II. Profetyzm tej przestrogi nabiera coraz większej aktualności.

Parlamentarzyści PO, przykładając rękę do depenalizacji dzieciobójstwa, utracili wszelką wiarygodność. Mienią się obrońcami "kompromisu", ale co to za kompromis, który legalizuje zabijanie bezbronnych istot? Demokracja, owszem, wymaga konsensusu, ale jego jedyną racją jest uszanowanie podstawowego prawa, jakim jest prawo do życia - przysługujące każdemu, bez żadnego wyjątku. Ci posłowie, którzy opowiedzieli się za odrzuceniem obywatelskiego projektu, faktycznie wyrazili zgodę na zabijanie dzieci poczętych. Wśród nich znaleźli się parlamentarzyści obnoszący się ze swoim katolicyzmem - członkowie mitycznej frakcji konserwatywnej w PO. Dwulicowi hipokryci - dla PR rekolekcje w blasku fleszy, audiencje u hierarchów, piękne słowa o miłości do Papieża Polaka, a gdy przychodzi godzina świadectwa - głosują tak, jak nakazała partia. Jawny sprzeciw wobec nauczania Kościoła ma swoje konsekwencje, regulowane prawem kanonicznym. Pytajmy o to polityków, zwłaszcza w kampanii wyborczej, zwracając szczególną uwagę, czy sieją zgorszenie, przystępując do Komunii Świętej bez publicznego odwołania i naprawienia swego błędu.


Spokojne nie mogą być również sumienia polityków PiS. Absencja 10 posłów w tak fundamentalnym głosowaniu (czy usprawiedliwiona?) to kolejny niepokojący sygnał - po przegranej w 2007 r. na własne życzenie poprawki do Konstytucji - że partia ta podąża drogą zachodnioeuropejskiej chadecji: ku bezideowości, relatywizmowi moralnemu. Skutki są znane - partie chrześcijańskie, pod hasłem: "żyjemy w pluralistycznym społeczeństwie", legalizowały zbrodnicze ustawy. Tymczasem katolicki elektorat, a taki stanowi przygniatającą większość w Polsce, oczekuje od swoich reprezentantów skutecznej obrony zasad i fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej. Przez świat idzie potężna fala sprzeciwu wobec barbarzyństwa aborcji, kłamstw, manipulacji, budzą się sumienia, sojusz obrońców życia przekracza podziały polityczne, religijne, rasowe, kulturowe. Ta batalia toczy się na globalnej arenie, ale i w sumieniu każdego człowieka. Dlatego potrzeba jeszcze więcej naszej modlitwy, zaangażowania i odwagi, by zamknąć najbardziej haniebny rozdział w historii ludzkości

 

(Nasz Dziennik)


Kto za życiem ? 

31 sierpnia w Sejmie odbędzie się drugie czytanie projektu ustawy zakazującej zabijania dzieci chorych przed narodzeniem. Sejm odniesie się do stanowiska połączonych komisji Zdrowia oraz Polityki Społecznej i Rodziny, które zarekomendowały odrzucenie projektu.

 

"Tym samym Komisje opowiedziały się za obowiązującą selekcją ludzi - dzieci chore są coraz częściej zabijane przed narodzeniem. W państwowych szpitalach i za pieniądze podatników. Posłowie, którzy wesprą ustawę, opowiedzą się za szacunkiem dla każdej osoby ludzkiej, ci którzy opowiedzą się za odrzuceniem projektu ustawy, poprą selekcję ludzi" - przekonuje Mariusz Dzierżawski, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji".

 

Według badań CBOS z czerwca 2011 roku 86 proc. Polaków uważa, że zawsze i niezależnie od okoliczności życie ludzkie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. Tylko 9 proc. ma zdanie przeciwne.

 

"Poparcie życia lub śmierci to sprawa fundamentalna, która powinna mieć istotny wpływ na decyzje podejmowane przy wyborach. Dobrze się stanie, jeśli wyborcy będą poinformowani, jaki jest stosunek kandydatów do spraw życia i śmierci" - podkreśla Dzierżawski. Ci, którzy opowiadają się konsekwentnie za życiem, otrzymają certyfikat kandydata przyjaznego życiu i rodzinie - dodaje.

By otrzymać taki certyfikat, kandydat musi podpisać deklarację zawierającą dwa punkty: „deklaruję podjęcie w przyszłej kadencji parlamentu zdecydowanych działań na rzecz objęcia pełną ochroną życia ludzkiego” i „deklaruję podjęcie w przyszłej kadencji parlamentu zdecydowanych działań na rzecz wzmocnienia wartości rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny w wymiarze kulturowym, społecznym i materialnym”

 

Komitet od dziś rozpoczyna przyznawanie takich certyfikatów i zapewnia, że będzie informować, kto taki certyfikat uzyskał.

 

"Postaramy się, aby informacja o takich kandydatach dotarła do wielu środowisk, w szczególności do parafii" - podkreśla M. Dzierżawski.

 

"Wyborcy zostaną też poinformowani o politykach, którzy popierają ustawodawstwo dopuszczające zabijanie dzieci chorych, lub nawet chcą rozszerzyć wolność zabijania" - mówi.

 

(Gość Niedzielny)


Ustawa antyaborcyjna odrzucona w połączonych komisjach zdrowia i polityki społecznej

Taka była wola Tuska

 

Platforma Obywatelska zdecydowała o odrzuceniu projektu ustawy całkowicie chroniącej życie dzieci w prenatalnej fazie rozwoju. Społeczny projekt został przegłosowany w sejmowych komisjach: Zdrowia oraz Polityki Społecznej i Rodziny. Tym samym posłowie spełnili wolę premiera Donalda Tuska, który pod koniec lipca nawoływał do utrzymania obecnych przepisów prawnych.

Za odrzuceniem projektu ustawy głosowało 45 posłów, przeciw 22. Głosów wstrzymujących nie było. - Zachowanie posłów Platformy mnie jednak zaskoczyło. Udowodnili, że sprawa obrony życia nienarodzonych jest dla nich absolutnie obojętna, ale muszą wiedzieć, że dla mnie, jak i dla milionów Polaków nie jest - deklaruje poseł Bolesław Piecha (PiS), były wiceminister zdrowa. Trzy tygodnie temu podczas posiedzenia rady krajowej Platformy Donald Tusk zapowiedział, że partyjne skrzydła w jego ugrupowaniu powinny zacisnąć zęby, by chronić obecny "pokój aborcyjny". - Prawica i lewica w PO muszą zacisnąć zęby, gdy centrum powie: ochrońmy pokój - mówił premier 28 lipca w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. I tak się stało. Choć jeszcze miesiąc wcześniej spora grupa posłów Platformy opowiedziała się za skierowaniem ustawy do dalszych prac w komisjach.


Specjalne posiedzenie połączonych komisji zostało zwołane w trybie pilnym na wniosek posłów PiS, którzy w lipcu złożyli specjalny wniosek w tej sprawie. Piecha mówił wprost, że skoro Sejm zdecydował się pracować nad ustawą, to nie należało zwlekać z konkretnymi działaniami komisji. O ile jednak arytmetyka sejmowa dawała pewne nadzieje na sukces obrońców życia, to już głosowanie w komisjach je rozwiewa. Pełnomocnik komitetu inicjatywy ustawodawczej Mariusz Dzierżawski wyjaśniał posłom z połączonych komisji, do których Sejm skierował w czerwcu projekt, pod którym podpisało się ponad 600 tys. osób, że pozwoli on urodzić się każdemu dziecku w Polsce.


- Większość przypadków aborcji w Polsce wykonywanych jest w oparciu o podejrzenie choroby dziecka, co stawia Polskę obok hitlerowskich Niemiec, które stosowały praktyki eugeniczne - mówił do parlamentarzystów. W jego ocenie, obecna ustawa, która depenalizuje dzieciobójstwo w trzech przypadkach (choroba dziecka, zagrożenie życia matki, ciąża w wyniku czynu zabronionego), jest niezgodna z Konstytucją. I nie ma żadnych przesłanek, aby życie ludzkie w fazie prenatalnej było mniej chronione. Nowela zakłada m.in. wyłącznie możliwości dokonania aborcji na dzieciach chorych lub poczętych w wyniku czynu przestępczego (gwałt, kazirodztwo).
- Nie można zabijać dzieci za grzechy ich ojców - tu nie potrzeba żadnej wiary, żadnej ideologii - tłumaczył Czesław Hoc (PiS). Jak podkreślał, zasady demokratycznego państwa prawa stanowią, że nie można nikogo dyskryminować, również osób chorych. - Aborcja to jest zawsze umyślne zabijanie żyjącego dziecka - zaznaczył. Wniosek o dalsze procedowanie projektu złożył poseł PiS Tomasz Latos. Lewica była oczywiście przeciw. Wniosek o odrzucenie nowelizacji złożył m.in. Marek Balicki z SLD. Były minister mówił, że Sejm nie powinien rozstrzygać kwestii światopoglądowych, a projekt jest "skrajny" i "ideologiczny". Opowiedział się za dopuszczalnością dotychczasowych przepisów. Dał również o sobie znać proaborcyjny lobbing tzw. organizacji pozarządowych. Amnesty International i Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wystąpiły do szefów komisji z pismami, w których naciskały na posłów, by nie podejmowali tematu całkowitego zakazu zabijania dzieci ze względu na "prawa i wolność kobiet", a także "międzynarodowe zobowiązania Polski". Co jednak najsmutniejsze, o odrzucenie projektu wniosły też Naczelna Rada Lekarska oraz Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych. Jednak tak naprawdę los ustawy leży w rękach posłów Platformy Obywatelskiej. W pewnym momencie wniosek o odrzucenie projektu złożyła także poseł Platformy Janina Okrągły. Nie zabrakło też demagogii. Poseł Jarosław Katulski (PO) alarmował, że po wejściu w życie zapisów projektu nie będzie można także prowadzić jakoby edukacji seksualnej, wykonywać badań prenatalnych, a badanie USG zostanie zabronione.


- To jakaś bzdura, przecież badanie to służy do tego, by pomagać diagnozować chorobę i pomagać ludziom, również nienarodzonym - ripostował Bolesław Piecha. Zwolennicy aborcji podkreślali m.in., że w Polsce dokonuje się dziś "jedyne" 538 aborcji, w związku z tym problem "nie jest duży". - Argumenty przeciw, jakie dziś padały, były kompletnie absurdalne, to tak, jakby ustawowo określić, że można dokonywać rocznie około 10 tys. kradzieży kieszonkowych - komentuje Piecha. Przewodniczący posiedzeniu komisji Sławomir Piechota poinformował, że Sejm zajmie się projektem prawdopodobnie na kolejnym posiedzeniu.

Maciej Walaszczyk (Nasz Dziennik)

 

Polecane strony:

 

 

 

 

 

 

     

 

 

 


Liczba odwiedzin:

 


 

Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 

Search on page

 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis