Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español    

 

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch Obrony Życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Z życia Polonia Semper Fidelis

Solidarność

Sprawy polskie na Litwie Warto przeczytać Galerie Tragedia smoleńska
Porady Emigracyjne Polskie Drogi

Ogłoszenia

Drobne

Listy do Redakcji O nas Kontakt z nami
Wieści ze Lwowa Kluby Gazety Polskiej Książki warte przeczytania USOPAŁ Dział sportowy
Polonii Semper Fidelis
Kącik kulturalny

 

NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 

 

Zaprzyjaźnione strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Liczba odwiedzin:

 

 

 

 
free hit counter

 

 

Ruch na rzecz obrony życia poczętego od naturalnej koncepcji do naturalnej śmierci:

Wiadomości - Polska

 

 

Sejm zagłosował za życiem. Projekt "Stop Aborcji" trafił do dalszych prac

 

Zakończyło się głosowanie nad projektami ustaw dotyczącymi aborcji. Projekt, który zakłada całkowity zakaz aborcji trafił do dalszych prac komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Natomiast projekt zakładający liberalizację obowiązujących przepisów został odrzucony.

 

Pierwsze głosowanie dotyczyło wniosku o odrzucenie obywatelskiego projektu dot. całkowitego zakazu aborcji. 4 posłów z PO zagłosowało przeciw: Janusz Cichoń, Joanna Fabisiak, Włodzimierz Karpiński i Jacek Tomczak. Dwóch posłów Platformy Obywatelskiej: Marek Biernacki i Stanisław Lamczyk wstrzymało się od głosu. Kluby PiS i Nowoczesnej głosowały jednomyślnie. Za głosowało 154, przeciw 267 a 11 posłów wstrzymało się od głosu.

W drugim głosowaniu, nad skierowaniem projektu do komisji, wyniki wyglądały następująco: za głosowało 42 posłów, przeciw 361 a 30 posłów wstrzymało się od głosu.

Po przerwie, odbyło się głosowanie nad obywatelskim projektem ws.prawa do aborcji na życzenie. Sejm przyjął wniosek o odrzuceniu w I czytaniu obywatelskiego projektu dot. dot. liberalizacji prawa aborcyjnego. Za było 230 posłów, przeciw 173, wstrzymało się 15.

Przypomnijmy, że projekt, który zakłada całkowity zakaz przerywania ciąży i wprowadza kary za jej dokonanie złożyła inicjatywa „Stop Aborcji”. Osoby, które złożyły projekt chcą, aby za zabicie nienarodzonego dziecka, odpowiedzialność karną ponosiły kobiety i lekarze. Groziłaby za to kara do pięciu lat więzienia.

Natomiast projekt „Ratujmy Kobiety” wprowadza postulaty zakładające liberalizację obowiązujących przepisów i dopuszcza aborcję nawet do 12 tygodnia ciąży oraz wprowadza edukację seksualną do szkół.

 

Procesy jak za PRL - sądowy zakaz nazywania aborcji zabójstwem (haniebny wyrok sądu w Rzeszowie)

 

W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie odbył się proces karny obrońców życia Jacka Kotuli i Przemysława Sycza, oskarżonych przez szpital o naruszenie dóbr osobistych. To kolejna rozprawa za nazywanie aborcji zabiciem dziecka poczętego.

 

Wczorajszy proces, jaki wytoczył obrońcom życia Specjalistyczny Szpital Pro-Familia w Rzeszowie, podobnie jak wcześniejsza rozprawa w rzeszowskim sądzie okręgowym, był utajniony. Tam – jak zauważa pełnomocnik pozwanych mecenas Ludwik Skórzak – była to decyzja sądu podjęta z urzędu, tu zaś – z powodu niewniesienia wniosku o odtajnienie rozprawy przez stronę oskarżającą.

 

 – Ustawa mówi o tym, że postępowania z artykułu 212 kodeksu karnego co do zasady są z wyłączoną jawnością, chyba że strona oskarżająca zażyczy sobie, żeby były one jawne. Nie wnieśli jednak o to – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ludwik Skórzak. Rozprawa trwała niecałe pół godziny. Przesłuchany został jeden świadek prof. Andrzej Skręt, były wojewódzki konsultant ds. ginekologii. Drugim miał być Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO – Prawo do Życia, który w rozmowie telefonicznej z mecenasem Skórzakiem poinformował, że nie otrzymał wezwania na dzisiejszą rozprawę.

 

– Pytaliśmy pana profesora Skręta, czy wie, kiedy zaczyna się ludzkie życie. Odparł, że w chwili poczęcia, a ci wszyscy, którzy mówią inaczej, są niedouczeni – powiedział nam po wyjściu z sali rozpraw Jacek Kotula, szef rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia. Następna rozprawa przed Wydziałem Karnym Sądu Rejonowego ma odbyć się 4 listopada w sali, w której są urządzenia audiowizualne. – Mamy oglądać filmiki, które strona oskarżająca zgłosiła do rozprawy. Są to nagrania z naszych pikiet przed szpitalem, zamieszczane w ogólnie dostępnych mediach – wyjaśnia Jacek Kotula.

 

Pełnomocnik pozwanych wnioskował wcześniej o przesłuchanie lekarzy, którzy wykonywali aborcję w szpitalu Pro-Familia. Dziś Skórzak pytał sędziego Janusza Sternalskiego, czy wezwał ich na świadków. Sąd, jak się okazało, nie spieszył się z tym, więc nie pojawili się na rozprawie. W czasie jej trwania przed drzwiami sali sądowej modliła się na różańcu grupa osób wspierających obrońców życia. Wśród nich dr Maria Szczepańska, emerytowana lekarka. – Śledzę losy pana Jacka Kotuli od początku, gdy zaczął walkę o ochronę dziecka poczętego, i jestem zbulwersowana, jak jest traktowany – powiedziała w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Dodała, że większość lekarzy, których zna, to liberałowie, którzy uważają, że „płód” to nie dziecko, a dzieci z wadami, które matki noszą pod sercem, będą tylko ciężarem, gdy się urodzą. – Czy to nazwiemy aborcją, skrobanką, zabiegiem czy terminacją ciąży, to jest to wszystko zabójstwo z premedytacją – podkreśla.

 

W piątek Jacek Kotula i Przemysław Sycz otrzymali z Wydziału Cywilnego Sądu Apelacyjnego roczny zakaz „organizowania i uczestniczenia w pikietach, manifestacjach i innych zbiorowych spotkaniach, podczas których podawane są do publicznej wiadomości informacje na temat funkcjonowania powodowego szpitala z wykorzystaniem wizerunku szpitala, jego personelu – tej treści, że zabija się tam dzieci”. Nie mogą również publikować na wszelkich portalach społecznościowych i tematycznych czy innych stronach internetowych informacji na temat funkcjonowania szpitala Pro-Familia i przekazywać, że dochodzi w nim do zabójstw dzieci nienarodzonych. – To powrót PRL. Konstytucja jest łamana, wraca cenzura. Mam nadzieję, że w końcu znajdzie się jakiś mądry sędzia, który uzna, że aborcja to zabijanie. My stajemy po stronie prawdy i nienarodzonych chorych dzieci, które trzeba leczyć, a nie zabijać – podkreślił Jacek Kotula.

 

(Piotr Czartoryski-Sziler - Nasz Dziennik)

 

 

 

 

„Wyborcza” nakręca spiralę nienawiści przeciwko Deklaracji Wiary lekarzy polskich

Wściekłe psy gończe zostały spuszczone ze smyczy redakcji na Czerskiej. Publicyści, komentatorzy i wielbiciele ideologicznego kitu urabianego przez „Wyborczą” ruszyli szturmem na katolickich lekarzy, którzy chcą jedynie służyć życiu, prawdzie, w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie poddawać się ideologii śmierci i jej inżynierom zagłady. Pokaz sił w tej konfrontacji jest znamienny. Zwycięzcami okazali się katoliccy lekarze, bo podpisów wciąż przybywa. Coraz bardziej aktywizuje się środowisko pro-life, gdyż ta akcja świadczy wyraźnie o budzącej się wrażliwości Polaków, o chęci zaangażowania się na rzecz życia oraz  publicznego świadczenia o swojej przynależności do Boga, Kościoła, wartości. Świadczy o chęci bronienia podstawowych praw człowieka, wreszcie, przeprowadzenia konkretnych ofensywnych akcji bez biernego czekania na ruchy przeciwnika.

Zadymiarze w odwrocie

Stąd frustracja, wściekłość, fala nienawiści zalewająca internet za pomocą platformy i narzędzi udostępnianych przez „GW”.  W moim przekonaniu, jest to epicentrum, obok „Newsweeka” szerzenia, podsycania i podtrzymywania antykatolickich resentymentów i uprzedzeń w Polsce, które bazuje i wykorzystuje najniższe instynkty ludzkie, naiwność, ignorancję, niedojrzałość swoich, głównie młodych czytelników.

Prawdopodobnie żaden z hejterów nie pomyślał, że bycie katolikiem, to naturalne i automatyczne nastawienie pro-life, bez względu na jakiekolwiek deklaracje czy klauzulę sumienia, to walka o słabych, chorych, bezbronnych, zawsze i wszędzie.

„Wyborcza” dzieląc Naród, ma swoje cele. Pożywia małych nienawistników, niepełnoletnich ignorantów, zapalonych frustratów, aby mieli swoje rachityczne widowisko, swoje igrzyska zła, a przy okazji zarabia na reklamach. Jakie to proste.

Gazeta.pl zrobiła nawet sondę, która ma sprawiać wrażenie wiarygodnej i reprezentatywnej, jako „potężnej” siły w całej Polsce potępiającej katolickich lekarzy. Taka masa krytyczna.

Zaledwie 14 tys. internautów, którzy stanęli po ideologicznej stronie swoich mistrzów z „GW”, to bardzo słaby wynik, który, przyznaję, zdziwił mnie, gdyż spodziewałem się większej liczby wyznawców.

Siedzący przed komputerami, syci, zadowoleni i wypieszczeni buntownicy, („młodzi, wykształceni, z wielkich miast”), tj. 91 proc. czytelników „GW”, zapytanych, czy „lekarze powinni mieć prawo stawiania prawa boskiego przed prawem państwowym”, uznało, że „nie, ponieważ żyjemy w państwie świeckim, nie wyznaniowym”. Absurdalna redukcja, do tego mijające się z podstawowymi założeniami powstałej deklaracji uogólnienie.

Przy okazji, w samym Szczecinie, na ostatnim Marszu dla Życia było ok. 12 – 15 tys. świadków pro-life, zwykłych, normalnych ludzi, którzy pofatygowali się, aby wyjść na ulice swojego miasta w radosnej kontemplacji piękna rodzinnej wspólnoty. 1 czerwca, w najbliższą niedzielę odbędzie się kolejny Marsz dla Życia, zorganizowany w 120 miastach polskich. To fantastyczne zaplecze dla lekarzy sumienia.

I właśnie to jest przerażające dla libertynów, to wzbudza w nich lęk i panikę. Są w odwrocie, jak nielotny cyrk Palikota i Tuska. Mobilizują się więc, aby ciskać nienawiścią i dzielić, szczuć na porządnych ludzi bezbronną w ich szponach młodzież, która bezmyslnie, bez refleksji powtarza puste, ideologiczne hasła, których za kilka lat będzie się wstydzić, które zaneguje.

Ten kolos na glinianych nogach drży w posadach, a zasłaniając się metodologiczną hucpą w postaci niereprezentatywnej i nieprofesjonalnej socjologicznie sondy, ośmiesza się tylko.

Tym bardziej że, gdy pewnego dnia zabraknie im już sił i zdrowia katoliccy lekarze, bez względu na ich poglądy pochylą się nad nimi i pomogą w chorobie, nawet jeśli „Wyborcza” rozpocznie dziś propagandową akcję i produkcję wkładki do dokumentów i legitymacji szkolnych, na których będzie widnieć oświadczenie: „W razie wypadku lub choroby nie chcę być leczony i prowadzony przez katolickiego lekarza”.

Dlatego nie dajmy się ani zastraszyć, ani sprowokować, róbmy swoje. Im więcej lekarzy podpisze tę deklarację, tym lepiej dla życia, dla pacjentów, dla normalności. Agresywna i ekstremistyczna mniejszość może pluć, szaleć, rzucać się w podrygach i konwulsjach z pianą na ustach, a my, róbmy swoje. Wspaniałe świadectwo lekarzy niech przynosi owoce, niech zachęca kolejnych humanistów, którzy na wzór lekarza Jezusa Chrystusa chcą służyć Prawdzie i życiu, życiu zawsze TAK!

(Dr Tomasz M. Korczyński - Nasz Dziennik)

 

Polacy się obudzili

Z Kają Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji”, rozmawia Izabela Kozłowska


Liczba 200 tys. podpisów pod projektem ustawy chroniącej życie wszystkich dzieci od poczęcia została przekroczona.

– Liczenie trwa. Na chwilę obecną mamy już ponad 200 tys. podpisów. Spodziewamy się ich znacznie więcej. Trudno powiedzieć, ile ich będzie, z pewnością wielokrotność stu tysięcy. Zbieramy podpisy i liczymy je dalej. Zbiórka podpisów była przeprowadzana nieregularnie. Początkowo do komitetu przychodziło kilka tysięcy dziennie. Obecnie liczba ta jest znacznie większa. Tydzień temu przekroczyliśmy wymagane 100 tys. podpisów. W tym tygodniu jest ich już ponad 200 tysięcy. Największej fali przesyłek spodziewamy się w przyszłym tygodniu.

Do kiedy zbierane będą podpisy?

– Jeszcze w niedzielę, 23 czerwca br., będą one zbierane na terenie całej Polski. Prosimy wszystkich koordynatorów i indywidualnych zbierających, by podpisy zostały zapakowane i wysłane do nas pocztą. Ewentualnie można dostarczyć je osobiście do naszej siedziby na ul. Grzybowskiej 37a lok. 25 w Warszawie.

Próg 100 tys. wymagany do tego, aby projektem zajął się Sejm, został już osiągnięty. Dlaczego chcą Państwo zebrać tych podpisów znacznie więcej?

– Mamy doświadczenie, że im więcej podpisów jest zebrane, tym bardziej na poważnie projektem zajmuje się Sejm. Dajemy wyraźny znak, że sprawa dotyka ogromnej części społeczeństwa. Im więcej podpisów, tym nasz głos jest silniejszy.

O czym świadczy tak duże zainteresowanie społeczeństwa Państwa projektem ustawy?

– Polacy dostrzegli, że skala aborcji dokonywanej na chorych dzieciach jest ogromna. To poważny problem dotykający całego społeczeństwa. Mamy taki pokutujący mit – powtarzany nawet w środowiskach konserwatywnych, katolickich – że Polska zasadniczo jest „zieloną wyspą”, w której nie ma aborcji albo prawie nie ma. Poprzez  działania nasze i innych ruchów broniących życia udaje się dotrzeć do świadomości coraz większej liczy Polaków, że problem ten jest i z każdym rokiem narasta. Z trudem do opinii publicznej przebija się informacja, że zabijane są dzieci nawet w szóstym miesiącu ciąży. Zauważamy, że coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Jeżeli dowiadujemy się – bez względu na wyznanie i poglądy polityczne – że legalnie zabijane są sześciomiesięczne dzieci, to w naturalny sposób budzi to sprzeciw. Tak możemy poniekąd tłumaczyć dotychczasowy sukces naszej akcji. Ustawodawca dał nam narzędzie pozwalające na włączenie się w proces legislacyjny, więc z tego korzystamy.

2 lipca br. do Sejmu zostaną złożone wszystkie podpisy. Państwa kampania nie kończy się jednak  na zbiórce podpisów...

Nasze następne działanie będzie miało za cel uświadamianie i informowanie parlamentarzystów. Na spotkaniach i w czasie rozmów z posłami chcemy ukazywać prawdę o aborcji. Niestety, w mediach głównego nurtu trudno przebić się z informacją o okrucieństwie aborcji, jaka ma miejsce w Polsce. Często obraz ten jest fałszywy. Mamy do czynienia z przemilczaniem pewnych faktów. Widzimy pewne niedomówienia i komentarze mające na celu obrzydzenie naszego projektu. Ustawa chroniąca każde życie ludzkie jest dobra i będziemy to pokazywać posłom. Chcemy uświadomić posłów, jak wielkie poparcie ma projekt wśród naszego społeczeństwa, a jednocześnie ich potencjalnych wyborców.

Dziękuję za rozmowę.

(Izabela Kozłowska - Nasz Dziennik)

 

 

Dołącz do modlitwy za dzieci!

 

Biuro Prasowe
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy


Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego zaprasza wszystkich, którym nieobojętny jest los tak nienarodzonych, jak i narodzonych już dzieci, do wspólnej modlitwy adwentowej. Przez 23 dni Adwentu spotkamy się z 23. dziećmi cierpiącymi na różnorodne, wrodzone niepełnosprawności i choroby. Spróbujemy przyjrzeć się jak żyją, z jakimi trudnościami się zmagają i co to oznacza dla nich i dla ich rodziców. Każdego dnia przybliżać będziemy historię dziecka z niepełnosprawnością lub schorzeniem. Jednocześnie modlić się będziemy za te wszystkie dzieci, które są doświadczone takim stanem oraz za te, które z podobnymi problemami przyjdą na świat. Patronat nad akcją objął ks. bp. Kazimierz Gurda.

Włączenie się w akcję adwentową zakłada codzienne zapoznanie się z rozważaniem dotyczącym niepełnosprawności bądź choroby dziecka oraz odmówienie stałej modlitwy. Całość powinna zająć ok. 10 minut dziennie. Modlitwa trwa przez cały Adwent, w tym roku: od 2 do 24 grudnia włącznie.

- Mamy nadzieję, że i akcja adwentowa spotka się z przychylnością i zaangażowaniem wielu serc, dlatego też prosimy o rozpowszechnianie i zachęcanie do wzięcia udziału w tej modlitwie – apelują organizatorzy. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie: http://duchowaadopcjadziecka.wordpress.com/

Patronat nad akcją objęło Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy.

 

APEL POLSKIEJ FEDERACJI RUCHÓW OBRONY ŻYCIA

O UDZIAŁ W MARSZU

OBUDŹ SIĘ, POLSKO!”

 

 

Polska Federacja Ruchów Obrony Życia zwraca się do członków wszystkich organizacji zrzeszonych w Federacji i naszych sympatyków o udział w dniu 29 września w Marszu „OBUDŹ SIĘ, POLSKO!” w Warszawie.

 

Choć głównym celem tego Marszu jest słuszne domaganie się równoprawnego traktowania Telewizji Trwam, jest on też okazją do zdecydowanego protestu wobec antyspołecznej polityki Rządu, która objawia się między innymi jawnym lekceważeniem potrzeb polskiej rodziny.

 

Polska ma wyjątkowo wysokie bezrobocie, duży odsetek rodzin żyjących w ubóstwie, najwyższy odsetek dzieci biednych wśród krajów Unii Europejskiej. Mimo to Polska nie ma programu polityki rodzinnej, a rząd przyjmuje rozwiązania godzące w małżeństwo i rodzinę, czego przykładem jest podpisanie inspirowanej antyrodzinną ideologią gender  Konwencji w sprawie przemocy wobec kobiet czy zgłoszony przez posłów PO projekt związków partnerskich.

 

Antyrodzinna polityka Rządu doprowadziła do tego, że Polska stoi w obliczu katastrofy demograficznej (13. od końca miejsce wśród 222 krajów świata, jeśli chodzi o przyrost naturalny).

 

W tej sytuacji udział w Marszu „Obudź się, Polsko” i solidaryzowanie się z jego uczestnikami postrzegamy jako obowiązek tych wszystkich, dla których dobro polskiej rodziny i polskiej racji stanu jest czymś więcej niż pustym sloganem. 

 

W imieniu Zarządu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia

 

dr Paweł Wosicki       - prezes

dr inż. Antoni Zięba   - wiceprezes

Antoni Szymański       - wiceprezes

Anna Dyndul              - sekretarz


83 założycieli Parlamentarnego Zespołu na rzecz Ochrony Życia i Rodziny

Regulamin zespołu został w dniu 18 listopada złożony na ręce marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Deklarację Założycielską podpisało 83 posłów i senatorów z PiS, PO i PSL.

Parlamentarzyści wybrali już prezydium zespołu. Jego przewodniczącym został Jan Dziedziczak (PiS), wiceprzewodniczącymi Jacek Żalek (PO) i Mirosław Pawlak (PSL). Funkcję sekretarza będzie pełnił poseł Artur Górski (PiS).


- Przystąpienie do zespołu wydawało mi się czymś naturalnym. Nigdy nie byłem za śmiercią, ale za życiem. Nade wszystko trzeba pamiętać o rodzinie i warunkach jej bytowania, zwłaszcza w sytuacji, gdy demografia polskiego społeczeństwa idzie w dół - mówi Mirosław Pawlak. Jak zapewnia poseł Dziedziczak, w prezydium znajdzie się też miejsce dla posłów z klubu Solidarna Polska.


- Jest nas już osiemdziesięciu trzech. To bardzo ważne, gdyż jest nas więcej niż Ruch Palikota i SLD razem wzięci. Nasza formacja powinna dać nadzieję Polakom. Wybór skrajnie antychrześcijańskich ugrupowań spowodował olbrzymi niepokój wśród Polaków, dla których te wartości są istotne. Ukonstytuowanie się naszego zespołu pokazuje, że w parlamencie są osoby, które chcą działać na rzecz wiary, życia, rodziny - mówi Jan Dziedziczak.


Zespół ma kontynuować prace podobnego gremium, które działało pod koniec minionej kadencji Sejmu. Chodzi oczywiście o Parlamentarny Zespół na rzecz Ochrony Życia. Koncentrował się on w pierwszym rzędzie na popieraniu obywatelskiego projektu ustawy, który wprowadzał całkowity zakaz aborcji. Przy czym formuła nowego zespołu ma być szersza. Zajmie się kwestią ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, ale też będzie wychodził z inicjatywami i popierał te, które będą wzmacniały polskie rodziny.


- Chcemy przyczynić się do wzmocnienia potencjału ekonomicznego polskich rodzin poprzez korygowanie polityki podatkowej tak, by była ona przychylna dla rodzin wielodzietnych. Będziemy też zajmować się kwestią pełniejszej ochrony życia człowieka. W tej sprawie chcemy blisko współpracować ze stowarzyszeniami pro-life. Zależy nam na tym, aby dzięki naszym rozmaitym inicjatywom wokół zespołu powstało środowisko ludzi o podobnych poglądach, gotowych walczyć o ład moralny w życiu publicznym - mówi poseł Artur Górski. - Ale też nie będziemy biernie się przyglądać niekorzystnym inicjatywom, które niewątpliwie pojawią się w tym parlamencie. Będziemy starali się wpłynąć na to, by zostały one przez Sejm odrzucone - dodaje Jan Dziedziczak. Podkreśla jednocześnie, że zespół będzie także proponował dyskusje ważne i potrzebne dla życia i rodziny.


"Jako parlamentarzyści, osoby, dla których kwestią fundamentalną jest ochrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, zatroskani o duchową i materialną kondycję polskich rodzin, będąc zobowiązani w swoich sumieniach do aktywnego działania na rzecz ochrony życia ludzkiego, a także podejmowania inicjatyw mających wspierać polskie rodziny, postanowiliśmy współdziałać ponad podziałami partyjnymi w Parlamentarnym Zespole na rzecz Życia i Rodziny, który powołujemy w dniu 18 listopada 2011 roku" - brzmi Deklaracja Założycielska zespołu, pod którą podpisało się ponad 80 parlamentarzystów. Z Platformy Obywatelskiej do zespołu przystąpiło tylko dwóch posłów - wspomniany już Jacek Żalek oraz John Godson. Jest też jeden polityk PSL. Zdecydowaną większość stanowią posłowie Prawa i Sprawiedliwości, wśród nich: Bolesław Piecha, Antoni Macierewicz, Maria Nowak i Jarosław Zieliński. Założenia zespołu zostały sformułowane w regulaminie. Jak czytamy w art. 2 tego dokumentu: "Członkowie Zespołu będą podejmować działania, które mają zwiększyć prawną ochronę życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, a także wyjdą z inicjatywami, które mają przyczynić się do podniesienia materialnej i duchowej kondycji polskich rodzin". W tym celu zespół ma popierać i inicjować konkretne projekty legislacyjne, organizować spotkania z ekspertami tak świeckimi, jak i duchownymi, a także organizować konferencje, debaty, pokazy filmów i wystawy związane z tą problematyką.

Anna Ambroziak (Nasz Dziennik; tytuł własny PSF)


Gdy umierają, nie chcą "kompromisu"

Posłowie, odrzucając obywatelski projekt ustawy o ochronie życia człowieka od poczęcia, zadecydowali, że chore, niepełnosprawne czy upośledzone dzieci, ale również te całkiem zdrowe, można bezkarnie zabijać. Jeżeli, jak mówił ks. prof. Tadeusz Styczeń, nienarodzony jest miarą demokracji, to z czystym sumieniem trzeba odrzucić zapewnienia Donalda Tuska, że demokracja ma się u nas dobrze. Panie premierze, jest znacznie gorzej, za sprawą pana partii osuwamy się w stronę współczesnego państwa totalitarnego, gdzie silni arbitralnie decydują o losie słabych. "Nie ma praworządności w państwie, które zezwala na zabijanie niewinnych. Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości" - te słowa skierował do nas 15 lat temu bł. Jan Paweł II. Profetyzm tej przestrogi nabiera coraz większej aktualności.

Parlamentarzyści PO, przykładając rękę do depenalizacji dzieciobójstwa, utracili wszelką wiarygodność. Mienią się obrońcami "kompromisu", ale co to za kompromis, który legalizuje zabijanie bezbronnych istot? Demokracja, owszem, wymaga konsensusu, ale jego jedyną racją jest uszanowanie podstawowego prawa, jakim jest prawo do życia - przysługujące każdemu, bez żadnego wyjątku. Ci posłowie, którzy opowiedzieli się za odrzuceniem obywatelskiego projektu, faktycznie wyrazili zgodę na zabijanie dzieci poczętych. Wśród nich znaleźli się parlamentarzyści obnoszący się ze swoim katolicyzmem - członkowie mitycznej frakcji konserwatywnej w PO. Dwulicowi hipokryci - dla PR rekolekcje w blasku fleszy, audiencje u hierarchów, piękne słowa o miłości do Papieża Polaka, a gdy przychodzi godzina świadectwa - głosują tak, jak nakazała partia. Jawny sprzeciw wobec nauczania Kościoła ma swoje konsekwencje, regulowane prawem kanonicznym. Pytajmy o to polityków, zwłaszcza w kampanii wyborczej, zwracając szczególną uwagę, czy sieją zgorszenie, przystępując do Komunii Świętej bez publicznego odwołania i naprawienia swego błędu.


Spokojne nie mogą być również sumienia polityków PiS. Absencja 10 posłów w tak fundamentalnym głosowaniu (czy usprawiedliwiona?) to kolejny niepokojący sygnał - po przegranej w 2007 r. na własne życzenie poprawki do Konstytucji - że partia ta podąża drogą zachodnioeuropejskiej chadecji: ku bezideowości, relatywizmowi moralnemu. Skutki są znane - partie chrześcijańskie, pod hasłem: "żyjemy w pluralistycznym społeczeństwie", legalizowały zbrodnicze ustawy. Tymczasem katolicki elektorat, a taki stanowi przygniatającą większość w Polsce, oczekuje od swoich reprezentantów skutecznej obrony zasad i fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej. Przez świat idzie potężna fala sprzeciwu wobec barbarzyństwa aborcji, kłamstw, manipulacji, budzą się sumienia, sojusz obrońców życia przekracza podziały polityczne, religijne, rasowe, kulturowe. Ta batalia toczy się na globalnej arenie, ale i w sumieniu każdego człowieka. Dlatego potrzeba jeszcze więcej naszej modlitwy, zaangażowania i odwagi, by zamknąć najbardziej haniebny rozdział w historii ludzkości

 

(Nasz Dziennik)


Kto za życiem ? 

31 sierpnia w Sejmie odbędzie się drugie czytanie projektu ustawy zakazującej zabijania dzieci chorych przed narodzeniem. Sejm odniesie się do stanowiska połączonych komisji Zdrowia oraz Polityki Społecznej i Rodziny, które zarekomendowały odrzucenie projektu.

 

"Tym samym Komisje opowiedziały się za obowiązującą selekcją ludzi - dzieci chore są coraz częściej zabijane przed narodzeniem. W państwowych szpitalach i za pieniądze podatników. Posłowie, którzy wesprą ustawę, opowiedzą się za szacunkiem dla każdej osoby ludzkiej, ci którzy opowiedzą się za odrzuceniem projektu ustawy, poprą selekcję ludzi" - przekonuje Mariusz Dzierżawski, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji".

 

Według badań CBOS z czerwca 2011 roku 86 proc. Polaków uważa, że zawsze i niezależnie od okoliczności życie ludzkie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. Tylko 9 proc. ma zdanie przeciwne.

 

"Poparcie życia lub śmierci to sprawa fundamentalna, która powinna mieć istotny wpływ na decyzje podejmowane przy wyborach. Dobrze się stanie, jeśli wyborcy będą poinformowani, jaki jest stosunek kandydatów do spraw życia i śmierci" - podkreśla Dzierżawski. Ci, którzy opowiadają się konsekwentnie za życiem, otrzymają certyfikat kandydata przyjaznego życiu i rodzinie - dodaje.

By otrzymać taki certyfikat, kandydat musi podpisać deklarację zawierającą dwa punkty: „deklaruję podjęcie w przyszłej kadencji parlamentu zdecydowanych działań na rzecz objęcia pełną ochroną życia ludzkiego” i „deklaruję podjęcie w przyszłej kadencji parlamentu zdecydowanych działań na rzecz wzmocnienia wartości rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny w wymiarze kulturowym, społecznym i materialnym”

 

Komitet od dziś rozpoczyna przyznawanie takich certyfikatów i zapewnia, że będzie informować, kto taki certyfikat uzyskał.

 

"Postaramy się, aby informacja o takich kandydatach dotarła do wielu środowisk, w szczególności do parafii" - podkreśla M. Dzierżawski.

 

"Wyborcy zostaną też poinformowani o politykach, którzy popierają ustawodawstwo dopuszczające zabijanie dzieci chorych, lub nawet chcą rozszerzyć wolność zabijania" - mówi.

 

(Gość Niedzielny)


Ustawa antyaborcyjna odrzucona w połączonych komisjach zdrowia i polityki społecznej

Taka była wola Tuska

 

Platforma Obywatelska zdecydowała o odrzuceniu projektu ustawy całkowicie chroniącej życie dzieci w prenatalnej fazie rozwoju. Społeczny projekt został przegłosowany w sejmowych komisjach: Zdrowia oraz Polityki Społecznej i Rodziny. Tym samym posłowie spełnili wolę premiera Donalda Tuska, który pod koniec lipca nawoływał do utrzymania obecnych przepisów prawnych.

Za odrzuceniem projektu ustawy głosowało 45 posłów, przeciw 22. Głosów wstrzymujących nie było. - Zachowanie posłów Platformy mnie jednak zaskoczyło. Udowodnili, że sprawa obrony życia nienarodzonych jest dla nich absolutnie obojętna, ale muszą wiedzieć, że dla mnie, jak i dla milionów Polaków nie jest - deklaruje poseł Bolesław Piecha (PiS), były wiceminister zdrowa. Trzy tygodnie temu podczas posiedzenia rady krajowej Platformy Donald Tusk zapowiedział, że partyjne skrzydła w jego ugrupowaniu powinny zacisnąć zęby, by chronić obecny "pokój aborcyjny". - Prawica i lewica w PO muszą zacisnąć zęby, gdy centrum powie: ochrońmy pokój - mówił premier 28 lipca w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. I tak się stało. Choć jeszcze miesiąc wcześniej spora grupa posłów Platformy opowiedziała się za skierowaniem ustawy do dalszych prac w komisjach.


Specjalne posiedzenie połączonych komisji zostało zwołane w trybie pilnym na wniosek posłów PiS, którzy w lipcu złożyli specjalny wniosek w tej sprawie. Piecha mówił wprost, że skoro Sejm zdecydował się pracować nad ustawą, to nie należało zwlekać z konkretnymi działaniami komisji. O ile jednak arytmetyka sejmowa dawała pewne nadzieje na sukces obrońców życia, to już głosowanie w komisjach je rozwiewa. Pełnomocnik komitetu inicjatywy ustawodawczej Mariusz Dzierżawski wyjaśniał posłom z połączonych komisji, do których Sejm skierował w czerwcu projekt, pod którym podpisało się ponad 600 tys. osób, że pozwoli on urodzić się każdemu dziecku w Polsce.


- Większość przypadków aborcji w Polsce wykonywanych jest w oparciu o podejrzenie choroby dziecka, co stawia Polskę obok hitlerowskich Niemiec, które stosowały praktyki eugeniczne - mówił do parlamentarzystów. W jego ocenie, obecna ustawa, która depenalizuje dzieciobójstwo w trzech przypadkach (choroba dziecka, zagrożenie życia matki, ciąża w wyniku czynu zabronionego), jest niezgodna z Konstytucją. I nie ma żadnych przesłanek, aby życie ludzkie w fazie prenatalnej było mniej chronione. Nowela zakłada m.in. wyłącznie możliwości dokonania aborcji na dzieciach chorych lub poczętych w wyniku czynu przestępczego (gwałt, kazirodztwo).
- Nie można zabijać dzieci za grzechy ich ojców - tu nie potrzeba żadnej wiary, żadnej ideologii - tłumaczył Czesław Hoc (PiS). Jak podkreślał, zasady demokratycznego państwa prawa stanowią, że nie można nikogo dyskryminować, również osób chorych. - Aborcja to jest zawsze umyślne zabijanie żyjącego dziecka - zaznaczył. Wniosek o dalsze procedowanie projektu złożył poseł PiS Tomasz Latos. Lewica była oczywiście przeciw. Wniosek o odrzucenie nowelizacji złożył m.in. Marek Balicki z SLD. Były minister mówił, że Sejm nie powinien rozstrzygać kwestii światopoglądowych, a projekt jest "skrajny" i "ideologiczny". Opowiedział się za dopuszczalnością dotychczasowych przepisów. Dał również o sobie znać proaborcyjny lobbing tzw. organizacji pozarządowych. Amnesty International i Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wystąpiły do szefów komisji z pismami, w których naciskały na posłów, by nie podejmowali tematu całkowitego zakazu zabijania dzieci ze względu na "prawa i wolność kobiet", a także "międzynarodowe zobowiązania Polski". Co jednak najsmutniejsze, o odrzucenie projektu wniosły też Naczelna Rada Lekarska oraz Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych. Jednak tak naprawdę los ustawy leży w rękach posłów Platformy Obywatelskiej. W pewnym momencie wniosek o odrzucenie projektu złożyła także poseł Platformy Janina Okrągły. Nie zabrakło też demagogii. Poseł Jarosław Katulski (PO) alarmował, że po wejściu w życie zapisów projektu nie będzie można także prowadzić jakoby edukacji seksualnej, wykonywać badań prenatalnych, a badanie USG zostanie zabronione.


- To jakaś bzdura, przecież badanie to służy do tego, by pomagać diagnozować chorobę i pomagać ludziom, również nienarodzonym - ripostował Bolesław Piecha. Zwolennicy aborcji podkreślali m.in., że w Polsce dokonuje się dziś "jedyne" 538 aborcji, w związku z tym problem "nie jest duży". - Argumenty przeciw, jakie dziś padały, były kompletnie absurdalne, to tak, jakby ustawowo określić, że można dokonywać rocznie około 10 tys. kradzieży kieszonkowych - komentuje Piecha. Przewodniczący posiedzeniu komisji Sławomir Piechota poinformował, że Sejm zajmie się projektem prawdopodobnie na kolejnym posiedzeniu.

Maciej Walaszczyk (Nasz Dziennik)

 

 

 

Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 




© Copyright by Polonia Semper Fidelis