Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español    

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch Obrony Życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Zapraszamy do odwiedzenia naszych działów:

 

Z życia Polonia Semper Fidelis

 

Solidarność

 

Sprawy polskie na Litwie

 

 Warto przeczytać

 

Tragedia smoleńska

 

Porady Emigracyjne

 

Polskie Drogi

 

Ogłoszenia Drobne

 

Listy do Redakcji

 

O nas

 

Kontakt z nami 

 


NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 


 

Archiwum:

 

Wybory 2010

 

 


Pakt czy pat fiskalny UE?

 

Zakończony właśnie szczyt Unii Europejskiej został ogłoszony przez rządowe media, po raz kolejny w ciągu ostatnich miesięcy, jako sukces umożliwiający wyjście Unii ze ślepej uliczki, w której znalazła się w czasie kryzysu finansowego. Nie wystarczył zatem ponoć rewelacyjny traktat z Lizbony ani szumnie reklamowany tzw. sześciopak, nie wystarczyły także kolejne szczyty, po których Grecja miała już być uratowana. Zamiast tego niczym z kapelusza iluzjonisty wyjmuje się kolejny pomysł na zbawienie UE o nazwie "pakt fiskalny". W istocie oznacza on dalszy podział Unii Europejskiej na strefy wpływów. Teraz będziemy już mieć aż trzy rodzaje szczytów europejskich: zwykły szczyt UE odbywający się po dwa razy na każdą prezydencję, ze wszystkimi 27 członkami UE; szczyt krajów paktu fiskalnego, a więc bez Wielkiej Brytanii i Czech, które odmówiły podpisania paktu fiskalnego; szczyt eurozony, tzn. krajów, które powołały nieroztropnie kiedyś wspólną walutę wbrew prawom powszechnego planowania budżetowego. Członkowie paktu fiskalnego niekiedy będą mogli posłuchać, na specjalne zaproszenie, o czym radzą kraje eurostrefy i przynajmniej raz na rok być doproszeni, bez prawa głosowania oczywiście, na posiedzenie eurozony. Tak więc mamy UE-27, UE-25 i UE-17. Dodatkowo pozatraktatowe spotkania osi Paryż - Berlin, gdzie zapadają najważniejsze decyzje dotyczące całej Unii Europejskiej. Ta nieformalna grupa UE-2, a więc odbywające się już w sposób jak najbardziej oficjalny spotkania kanclerza Niemiec i prezydenta Francji, to niejako jądro decyzyjne Unii.

 

Oddzielnym problemem pozostaje jeszcze kwestia ratyfikacji traktatu fiskalnego. Francja zapowiedziała, że wystarczy jedynie12 krajów eurozony, aby uznać całą strefę euro za popierającą pakt (a więc UE-12 w ramach UE-17). Istotą paktu fiskalnego będzie możliwość nakładania kar na państwa odchodzące od dyscypliny budżetowej.

Nad wszystkim czuwa oś Berlin - Paryż


Stare polskie przysłowie dobrze wyjaśnia ten stan: w mętnej wodzie najlepiej łowi się ryby. System finansowy i decyzyjny UE został rozmyty przez traktat lizboński, będzie dodatkowo rozmyty przez pakt fiskalny. W tej sytuacji najważniejsze decyzje będą podejmowane na nieformalnym szczycie UE-2 (Paryż - Berlin). Po takim spotkaniu decyzje będą komunikowane przywódcom krajów eurozony UE-17, gdzie nikt nie zbuduje koalicji przeciwko Berlinowi i Paryżowi. Następnie doproszone kraje spoza strefy euro w ramach paktu fiskalnego UE-25 będą wysłuchiwały, co w sprawach finansów i budżetu, a więc najważniejszych politycznie, zdecydowano na szczycie UE. Na samym końcu o decyzjach podjętych w tym trybie dowie się cała UE-27 i będzie można ogłosić kolejny kompromis oraz sukces szczytu UE. Dodajmy do tego fakt, że instytucje unijne planujące i wykonujące codziennie najważniejsze decyzje dotyczące wprowadzania prawa unijnego w życie są w ogromnym stopniu obsadzone przez biurokratów niemieckich i francuskich. Nie można mieć już wątpliwości, kto najlepiej potrafi zadbać o swoje interesy.
W takiej sytuacji bardzo rozsądne wydaje się stanowisko Wielkiej Brytanii i Republiki Czeskiej, które zdecydowały się pozostać poza paktem fiskalnym. Należy zwrócić uwagę na fakt, że funt brytyjski i korona czeska mają bardzo wysokie notowania na rynkach międzynarodowych, czego, niestety, nie można powiedzieć w ostatnich latach o polskiej złotówce. Jedno z praw finansowych odkrytych przez naszego rodaka Mikołaja Kopernika, który oprócz astronomii zajmował się również ekonomią, mówiło, że pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy. Można więc zrozumieć, że Brytyjczycy i Czesi bronią swojej lepszej waluty, aby nie popsuła się zbytnio w kontaktach z euro. Polski rząd, zamiast podążyć śladami czeskich i brytyjskich polityków oraz według zasady naszego wielkiego astronoma z Torunia, okazał się niezdolny do tak dalekiej niezależności politycznej. Ostatecznie kilka tygodni temu sami prosiliśmy Niemcy o przywództwo w UE. Można więc powiedzieć, że mamy to, czego chcieliśmy. Gdyby bowiem wniknąć w istotę stosunków niemiecko-francuskich, to okazałoby się, że w tym duecie zdecydowaną przewagę mają Niemcy. Najważniejsze europejskie decyzje finansowe podejmowane są w Berlinie. Europejski Bank Centralny znajduje się we Frankfurcie nad Menem.

Polska na peryferiach politycznych UE


Przy okazji negocjowania paktu fiskalnego wyszła na jaw zupełna bezradność polskiej dyplomacji. Nie potrafiliśmy zbudować żadnego bloku państw domagających się wspólnych posiedzeń sygnatariuszy paktu fiskalnego jako jedynego gremium podejmującego decyzje budżetowe i fiskalne UE-25. Podnosząc wysoko poprzeczkę negocjacyjną, w imię uświęconej ponoć zasady jedności europejskiej, poprzez groźbę wyjścia całej grupy państw z paktu fiskalnego, gdyby nie udało się utworzyć porozumienia budżetowego w ramach prawa unijnego, uzyskalibyśmy mocną pozycję negocjacyjną. Takie stanowisko na pewno poparłyby Wielka Brytania oraz Czechy. Świadczy o tym obecny stan negocjacji. Do koalicji Wielka Brytania, Czechy, Polska dołączyłyby inne państwa. Taka jest logika negocjacji w ramach UE. Zamiast tego mamy dyktat fiskalny Berlina, pogorszenie relacji dyplomatycznych z potencjalnymi sojusznikami. Po raz kolejny potwierdziła się słaba kondycja międzynarodowa Polski. Jeszcze parę lat temu rząd Silvio Berlusconiego zapraszał Polskę do utworzenia grupy największych sześciu państw UE jako przeciwwagi dla osi Paryż - Berlin. Rok temu rząd Viktora Orbána zapraszał polski rząd do zacieśnionej współpracy politycznej. Zamiast tych różnych opcji politycznych trzymamy się sojuszu z Berlinem, z którego nie ma żadnych - ani politycznych, ani gospodarczych - korzyści dla Polski. W istocie nie jest to sojusz, ale uznanie peryferyjnej roli naszego kraju.

Zmarnowana prezydencja


Ostatni szczyt ukazał także, w jak dużym stopniu zmarnowaliśmy polską prezydencję w UE. Mogliśmy przecież wypracować ogólne ramy porozumienia politycznego uwzględniające interesy wszystkich członków UE. Tak wiele mówi się w oficjalnych mediach, że polski rząd jest proeuropejski. W istocie przecież nasza prezydencja zapoczątkowała procesy prowadzące do pozatraktatowego, czyli pozaunijnego porozumienia, z którego narodził się pakt fiskalny. Unia Europejska dzisiaj funkcjonuje na kilku poziomach decyzyjnych w oparciu o kilka porozumień. Za ten bałagan ogromną odpowiedzialność ponosi kraj, który nie skorzystał z prezydencji i swojego potencjału politycznego, aby zadbać o jedność Unii. Do rangi symbolu urasta spotkanie polskiego premiera z niemieckim przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Martinem Schultzem tuż przed szczytem, na którym Donald Tusk prosił go o poparcie. Przecież jeszcze miesiąc temu szefem Parlamentu Europejskiego był kolega partyjny z PO. Mając ten atut i dodatkowo przewodnicząc pracom UE, daliśmy sprowadzić się po raz kolejny do roli podwykonawcy projektów politycznych tworzonych w Berlinie i Paryżu. Odwołując się do porównania: czy Polska jest dzisiaj tylko przystawką w spisie dań UE, czy też aspiruje do konsumowania jej dobrodziejstw, należy powiedzieć, że najwidoczniej zadawala nas rola przyglądającego się, jak inni korzystają z dóbr UE. Euforyczna radość polskich dyplomatów i polityków Platformy - np. Hanny Gronkiewicz-Waltz - na koniec szczytu fiskalnego z tego, że Francja zgodziła się, abyśmy niekiedy przyglądali się obradom eurostrefy, stawia nas raczej w niechlubnej roli kelnera polityki unijnej. Szefem kuchni unijnej i głównym konsumentem jej potraw, niestety, nie jest Polska.

Dariusz Sobków (Nasz Dziennik)


 

Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 

 

Polecane strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Liczba odwiedzin:

 

 

 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis