Wersja polska   Polska   English version   Wielka Brytania   Version en Español    

Strona Główna

Organizacja

Księga Gości

Akademia Polska

Wiadomości

Poczta

Czat

Ruch Obrony Życia

Dokumenty i Materiały PSF

Humor i Satyra

Komunikaty PSF

Blog

Zapraszamy do odwiedzenia naszych działów:

 

Z życia Polonia Semper Fidelis

 

Solidarność

 

Sprawy polskie na Litwie

 

 Warto przeczytać

 

Tragedia smoleńska

 

Porady Emigracyjne

 

Polskie Drogi

 

Ogłoszenia Drobne

 

Listy do Redakcji

 

O nas

 

Kontakt z nami 

 


NASZA

FILMOTEKA

DOKUMENTU

 


 

Archiwum:

 

Wybory 2010

 

 

USA: Obama pozwany do sądu przez kongressmanów za wojnę w Libii

 

Reprezentanci obu partii w Kongresie USA złożyli w środę 15 czerwca do Sądu Federalnego pozew przeciwko Prezydentowi Obamie za nadużycie władzy przez samowolne użycie sił USA przeciwko Libii.


The War Power Resolution, określająca możliwość prowadzenia wojny przez Prezydenta stwierdza, że Prezydent USA jako zwierzchnik sił zbrojnych może rozpocząć wojnę przeciw drugiemu państwu, jednakże musi on uzyskać od Kongresu zgodę na jej prowadzenie w nieprzekraczalnym terminie 60 dni od chwili rozpoczęcia działan militarnych. Jeżeli takiej zgody nie uzyska, Prezydent musi w ciągu dalszych 30 dni zakończyć całkowicie operacje wojskowe.

 

Tymczasem od chwili rozpoczęcia wojny przeciw Libii nie tylko minęło ustawowych 60 dni, lecz w najbiższą niedzielę - 19 czerwca - minie łączny termin 90 dni. Dotychczas Kongres nie otrzymał żadnej oficjalnej informacji z Białego Domu nie tylko na temat prowadzonych przez Stany Zjednoczone działań wojennych, ale także - po upływie 60 dni) na temat jakiegokolwiek planu ich zakończenia.

 

W dodatkowej rezolucji Kongresu z dnia 3 czerwca Izba Reprezentantów zwróciła się do Prezydenta Obamy z naganą za samowolne rozpoczęcie działań wojennych bez powiadomienia o tym fakcie Kongresu. Rezolucja wezwała również administrację Obamy do natychmiastowego przedstawienia planu wojny oraz - co jest nawet ważniejsze w obecnej sytuacji ekonomicznej USA - jej kosztów.

 

Do 15 czerwca Biały Dom nie raczył odpowiedzieć Izbie Reprezentantów USA na rezolucję, traktując ją jako "niepoważną i napastliwą". Obama liczyłl, że jego demokraci w Izbie przeciwstawią się temu żądaniu republikanów, w związku z czym będzie mógł "biadolić" o podziale. Stało się jednak inaczej. Rozdmuchane do nieznanych dotychczas poziomów w historii USA wydatki, zaciągane w dodatku na kredyt, rozsierdziły jego własną partię demokratyczną.

 

W około godzinę po złożonym pozwie grupy kongressmanów obu partii w Izbie Reprezentantów o skierowaniu pozwu do Sądu przeciwko Prezydentowi Obamie, Biały Dom wydał oświadczenie, w którym próbuje uzasadnić stanowisko Obamy co do ataku na Libię oraz mętnie określić cele, którym miał on służyć. Jednocześnie okazuje się, że do czerwca 2011 atak na Libię kosztował już USA ponad 750 miliardów dolarów a do września 2011 będzie wynosił on 1,1 biliona dolarów.

 

Bezpośrednia odpowiedź Kongresu USA nie jest jeszcze znana, ale wynika z tego, że nie będzie ona mile potraktowana przez cały Izbę Reprezentantów ani przez Senat. A to moze stanowić klucz do procesu tzw. impeachment czyli wywalenia z funkcji Prezydenta Baracka Obamy, który tym razem może przejść gładko przez obie izby Kongresu.

 

W myśl Konstytucji USA funkcję Prezydenta przejąłby Joe Biden - obecny wiceprezydent - bardziej zorientowany proizraelsko. Ciekawą rzeczą jest to, że wiceprezydent Biden jakby "schował sie w szafie", kiedy te sprawy sie rozgrywały.

 

Nie od dzisiaj wiadomo, że Obama wygrał z Clintonową na punkty, bo tak chcieli multimilionerzy z Tedem Kennedym na czele. Jakby "umocnieniem" schedy po irlandczyku i zarazem aborcjoniście i przeciwstawieniu się Bożym Przykazaniom miał być Barack Obama. Pieniądze George Sorosa oraz klanu "katolików" Kennedych odegrały w tym wielką rolę.

 

Tak wielką, że Obama poczuł się na tyle mocny, by zapowiedzieć co najmniej miliard dolarów w nadchodzącą kampanioę wyborczą i zadeklarować, że zrobi wszystko, by wygrać. I tutaj musiał nastąpić wielki zgrzyt, jaki natychmiast nastąpił w Izraelu przez ludobójcze rządy kacyka Netanjahu...

 

Wojny w Afganistanie i w Iraku są wieliki porażkami, by nie powiedzieć - klęskami - samozwańczego "światowego mocarstwa" USA. Ludobójstwo USA jest ogólnie znane i nic nie da zakrywanie go pod propagandą "budowy demokracji".  Nie tak dawno Związek Sowiecki czynił to samo.

 

Dlatego dzisiaj, kiedy okazało się, że około 6,7 miliardów dolarów włożone w tzw. rozwój demokracji oraz inwestycje po prostu "zniknęło" w Iraku, a w Afganistanie podobne sumy "rozwiały się" - to nic dziwnego, że to zaczyna być co najmniej denerwujące.

 

Nowa awantura wojenna Obamy w Libii chyba przeważyła szalę. USA obecnie jak molocha na glinianych nogach nie stać na wiecej, niż na natychmiastowe zwiniecie wszelkich baz zagranicznych i skupienia sie na własnych granicach państwowych, zalewanych przez kartele narkotyczne oraz przepływ nielegalnych indywiduów.

(Informacja własna oraz CNN, MSNBC i inne)


 

Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy


 

 

 

 

 

 

 

Polecane strony:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Liczba odwiedzin:

 

 

 

 

© Copyright by Polonia Semper Fidelis