
Wersja polska
English version
Version en Español
|
Zapraszamy do odwiedzenia naszych działów:
Z życia Polonia Semper Fidelis
NASZA FILMOTEKA DOKUMENTU
Archiwum:
|
„Nazizm” nad Sekwaną Zapewne rząd Francji nie przypuszczał, że chęć poprawienia sobie notowań i naprężenie muskułów wobec mniejszości romskiej przyniesie mu aż tyle problemów. Krytyka skierowana przeciw Paryżowi za likwidację nielegalnych obozowisk i wydalanie Cyganów do kraju ich pochodzenia poszła tak daleko, że w Bukareszcie przyrównano zwykle poprawnych politycznie Francuzów do... nazistów. Gromy na rząd sypią się ze strony Brukseli, Rumunii, Bułgarii, organizacji obrony praw człowieka, lewicy, a nawet Kościoła.
Sojuszników centroprawica ma niewielu. Politycy Frontu Narodowego kpią z pozornej akcji, która niczego nie zmienia. Cyganie godzą się na wyjazd w zamian za „kieszonkowe”, a następnie i tak wracają, a razem z nimi wracają kłopoty. Władza grzmi, ale poza hałasem nic się nie dzieje, a problemy bezpieczeństwa wysuwają się na czoło francuskich kłopotów. Dla FN jedynym wyjściem jest po prostu przywrócenie ochrony francuskich granic i rezygnacja z Schengen. Poparcia polityce rządu udzielił natomiast prawicowy polityk z Wandei – Filip de Villiers, który pełni funkcję przewodniczącego Ruchu na rzecz Francji (MPF) i przewodniczącego Rady Generalnej swojego departamentu. W wydanym komunikacie stwierdził, że „prezydencka większość prowadzi odważną politykę zdrowego rozsądku w walce przeciw przestępczości, taką jak likwidowanie nielegalnych obozowisk Romów”. Dające się słyszeć z lewa i prawa hałasy to, jego zdaniem, nieodpowiedzialność odciętych od rzeczywistości i życia codziennego Francuzów politycznych elit. Przewodniczący MPF użył tu dość ostrych słów o „czerwonej burżuazji wywodzącej się z pokolenia 1968 roku” i „poprawnych politycznie” politykach, którzy „drwią z codziennych problemów zwykłych Francuzów, skazanych na życie w dzielnicach bezprawia, którymi rządzą tak naprawdę kryminalne bandy”. De Villiers nie tylko wsparł Sarkozy’ego, ale dodał, że UE, zamiast krytykować Francję, powinna zająć się integracją Romów w Rumunii. Wsparcia prezydentowi udzieliła także niespodziewanie adoptowana córka poprzedniego szefa państwa – Jakuba Chiraca. Anh-Dao Traxel sama jest pochodzenia wietnamskiego, ale uważa, że imigrację należałoby powstrzymać. Powołała się na argumenty zdroworozsądkowe, stwierdzając w wywiadzie dla dziennika „France Soir”, że „Romowie nie mają we Francji przyszłości, bo nie znajdą tu ani pracy, której i tak zresztą nie szukają, ani szans na integrację”. Przybrana córka państwa Chiraców przypomniała, że Cyganie nie mówią po francusku, nie mają z czego żyć, nie posyłają do szkół swoich dzieci, i dodała, że choć Francja jest tradycyjną „ziemią azylu”, to nie może przyjąć do siebie całej światowej biedy. Paryż podjął też ofensywę zagraniczną. Władze zapewniają Brukselę, że respektują unijne przepisy, analizują każdy przypadek i odsyłają jedynie osoby, które wyrażą na to zgodę. Rząd atakuje także lewicowa opozycja. Szuka się tu nawet podtekstu politycznego, czyli chęci odebrania przez Sarkozy’ego, dzięki deportacjom Cyganów, głosów Janowi Marii Le Penowi w perspektywie wyborów prezydenckich w 2012 roku. Deputowany Partii Socjalistycznej, Arnold Montebourg, oskarżył rząd o... rasizm. Eurodeputowana Zielonych, Ewa Joly, dorzuciła „rasizm państwowy” i dodała, że „wstydzi się swojego kraju”. Eurodeputowany PS Wincenty Peillon mówi o „rządowej grze obrzydliwymi namiętnościami”. Podobne głosy słychać z Brukseli. Mevlüt Cavusoglu, przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, oświadczył, że decyzje podjęte przez Francję „tworzą ryzyko podsycania uczuć rasistowskich i ksenofobicznych w Europie”. Jego zdaniem, „pewne grupy i rządy korzystają z kryzysu fi nansowego, aby żerować na lęku wywołanym strachem przed asymilacją Romów”, czyniąc z nich „kozła ofi arnego”. O francuskim rasizmie i ksenofobii zaczęto mówić nawet w ONZ. Do tej nagonki przyłączył się i francuski Kościół katolicki. Od lat mocno „poprawny politycznie” znalazł teraz okazję do otwartego zaangażowania się w sprawach społecznych. Arcybiskup Aix-en-Provence i Arles, Krzysztof Dufour, zaapelował o respektowanie godności ludzkiej i potępił działania rządu w dziedzinie bezpieczeństwa wewnętrznego. Hierarcha apelował do policji o działania z poszanowaniem ludzkiej godności Cyganów, z czym akurat trzeba się zgodzić, bo służby porządkowe biorą po prostu często rewanż za zbyt długo wiązane prawem ręce. Wydalanie Romów skrytykował także abp Augustyn Marchetto, sekretarz Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Emigrantów i Podróżnych. Ciekawe, że powołał się przy tym na sprzeczność z... normami europejskimi. Francuski minister spraw wewnętrznych Brycjusz Hortefeux odrzucił krytykę ze strony Kościoła katolickiego dotyczącą polityki wobec Romów. Dodał jednak, że jest gotowy do „dialogu na ten temat z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Francji, arcybiskupem Paryża, ks. kard. Andrzejem Vingt-Trois, jak również ze wszystkimi innymi przedstawicielami Kościoła, którzy sobie tego zażyczą”. W relacjach państwa i Kościoła widać jednak pewne napięcie. Ilustruje to przykład z Lille, gdzie 71-letni proboszcz parafi i św. Marcina, zaangażowany emocjonalnie w pomoc Cyganom, ks. Artur Hervet, zwrócił na ręce ministra spraw wewnętrznych Order Zasługi, który otrzymał cztery lata temu. Czad wyrzuci Francuzów? Czad podważa sens pobytu wojsk francuskich na swoim terytorium. Okazją do takiego wystąpienia stała się 50. rocznica obchodów niepodległości kraju. Prezydent Czadu Idris Déby Itno stwierdził, że jego rząd zażąda rewizji układu dotyczącego pobytu wojsk francuskich w tym państwie. Francuski korpus „Epervier” („Krogulec”) liczy 950 żołnierzy i trzy samoloty Mirages 2000, ale zdaniem prezydenta nie spełnia przewidzianej roli, a jego pomoc dla Czadu ogranicza się najwyżej do sporadycznej opieki lekarskiej dla miejscowych i jedynie wsparcia technicznego w przypadku obcej agresji. Wydaje się jednak, że czadyjski przywódca zadowoliłby się nie tyle rewizją traktatu, co prostu większymi pieniędzmi z Paryża.Idris Déby Itno oświadczył bowiem, że „jeżeli Francja chce pozostać w Czadzie, używać samolotów i szkolić tu żołnierzy, to wiąże się to z dodatkowymi... kosztami”. Jeśli Francja odmówi to – jak oświadczył dyplomatycznie prezydent – nie będzie zatrzymywał „Krogulca” przed odlotem do Europy. Francuskie ministerstwo obrony obiecało na razie podjąć rozmowy i analizować propozycje Czadu. Dla Paryża baza francuska w tym kraju ma „wymiar regionalny”. Jej misją jest współpraca z frankofońskim Czadem, tworzenie parasola bezpieczeństwa nad regionem i wspomaganie mieszkających tam Francuzów. Rzecznik MON Wawrzyniec Teisseire zapowiedział, że Francja dokona restrukturyzacji baz w Libreville w Gabonie, w Dżibuti, Senegalu i Czadzie. Może więc jednak Itno na dodatkowe pieniądze się załapie? BOGDAN DOBOSZ (Najwyższy Czas)
Popieramy polskie oraz przyjazne Polsce businessy
|
Polecane strony:
Liczba odwiedzin:
|
© Copyright by Polonia Semper Fidelis